Proces b. funkcjonariusza więziennego

Kto kilka lat temu dostarczył do Aresztu Śledczego w Białymstoku telefon komórkowy jednemu z ówczesnych bossów grupy wołomińskiej? Tego nie ustalono po dziś dzień.

W piątek przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się proces odwoławczy w sprawie b. funkcjonariusza służby więziennej, któremu postawiono zarzut dostarczenia telefonu aresztantowi. Miał otrzymać za to 700 zł łapówki.

Reklama

Pół roku temu jednak sąd pierwszej instancji mężczyznę uniewinnił, uznając, że to nie on dostarczył telefon. Uniewinnił go także od innych zarzutów, dotyczących m.in. przetrzymywania dokumentów z aresztu.

Prokuratura złożyła apelację, ale - jak okazało się w piątek na rozprawie - nie w sprawie dostarczenia telefonu do aresztu, ale dotyczącą pozostałych zarzutów. Wyrok sąd ogłosi w przyszłym tygodniu.

Oskarżony Ryszard Z. pracował w białostockim areszcie jako wychowawca. W styczniu 2006 roku, już po odejściu przez niego ze służby, został zatrzymany przez CBŚ. Postawiono mu wówczas m.in. zarzut dotyczący przekazania telefonu.

Chodziło o Roberta R., pseud. Rudy. Sprawa wyszła na jaw w czasie wielowątkowego śledztwa dotyczącego grupy wołomińskiej, prowadzonego przez łomżyńską prokuraturę okręgową.

B. funkcjonariusz został też wówczas na trzy miesiące aresztowany. W procesie w pierwszej instancji, który na wniosek prokuratury był utajniony, do zarzutów się nie przyznał.

Już po wyroku w sądzie pierwszej instancji Ryszard Z. zapowiedział, że jeżeli orzeczenie uprawomocni się, zamierza dochodzić odszkodowania za niesłuszny areszt.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje