Promocja książki "Getto białostockie"

Obraz białostockiego getta, widziany z perspektywy ofiar i świadków, ale też i sprawców, przedstawia w swojej książce pt. "Getto białostockie" dr Ewa Rogalewska z Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.

Prezentacja książki odbyła się w czwartek w Książnicy Podlaskiej w Białymstoku.

Reklama

W 2008 roku minęło 65 lat od likwidacji białostockiego getta. Zdaniem autorki książki, warto spojrzeć na tamte wydarzenia w nowy sposób. Do tej pory historycy raczej zajmowali się tematem getta z perspektywy opisowo-statystycznej, tymczasem jej praca jest pierwszą monografią - pracą filologiczną na temat piśmiennictwa dotyczącego białostockiego getta, a nie książką historyczną.

Rogalewska powiedziała, że jej książka jest próbą spojrzenia na getto z trzech perspektyw - ofiar, świadków, ale i sprawców - i próbą ich zderzenia.

Podkreśliła, że obraz, jaki wyłania się z tych relacji, jest bardzo różny i jedyną sprawą, której nie można zakwestionować, to "ofiary getta".

Rogalewska wyjaśnia w książce, że w wyniku przeprowadzonych przez nią badań powstała "opowieść o kondycji człowieka w sytuacji granicznej, jaką była wojna i zagłada Żydów" - tu w konkretnej sytuacji - w getcie w Białymstoku.

Autorka sformułowała tezę, że "doświadczenie zagłady jest najważniejszym czynnikiem, który ukształtował tożsamość autorów badanych przez nią literackich i dokumentalnych świadectw o zagładzie".

Rogalewska analizowała spisane tuż po wojnie, ale i później świadectwa osób, które ocalały, a także osób, które zginęły. Były to dzienniki, listy, autobiografie. Wiele zachowanych relacji ma np. tę wadę - mówiła podczas spotkania autorka - że ocaleni rzadko mówią o tym, kto im udzielił pomocy, a ich wspomnienia i relacje są bardziej skupione na cierpieniu, martyrologii Żydów.

W książce jest rozdział poświęcony Polakom, którzy pomagali Żydom.

Autorka analizowała m.in. dziennik Mordechaja Tenenbauma- Tamaroffa, przywódcy powstania w getcie, który został odnaleziony z innymi dokumentami wyniesionymi z getta. Oryginał jest w Yad Vashem, fragmenty tłumaczeń były publikowane w internecie. W jego zapiskach jest opisana sytuacja w getcie zimą i wiosną 1942/1943; przedstawione są opór, walka zbrojna i próby przetrwania.

Rogalewska sięgnęła też do akt m.in. z procesu karnego "kata białostockiego getta" Fritza Gustawa Friedela. Friedel został skazany na śmierć, kara została wykonana w Białymstoku. Autorka podkreśla, że sprawcy do końca nie przyznawali się do dokonania zbrodni.

Przed wojną w liczącym 107 tys. mieszkańców Białymstoku 42 proc. stanowili Żydzi - przypomina Rogalewska. Getto białostockie zostało wydzielone 26 lipca 1941 roku. Istniało od 1 sierpnia. Na dość małym obszarze w centrum miasta w getcie zamknięto ok. 50 tys. Żydów. Getto było otoczone wysokim drewnianym płotem.

W dniach 5-12 lutego 1943 w czasie tzw. pierwszej likwidacji getta rozstrzelano 900 osób, 10 tys. wywieziono do obozów koncentracyjnych. Getto zostało zlikwidowane 16 sierpnia 1943 roku. W listopadzie 1943 roku Niemcy schwytali ostatnich Żydów, którzy ukrywali się jeszcze w ruinach getta.

Książkę wydał IPN w Białymstoku. Ewa Rogalewska pracuje w Biurze Edukacji Publicznej białostockiego IPN. Wcześniej przez kilkanaście lat pracowała w oddziale Muzeum Podlaskiego w Tykocinie.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje