Ruszył proces ws. spółki Farm Agro Planta

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku rozpoczął się w poniedziałek proces dotyczący m.in. oszustwa i działania na szkodę nieistniejącej już spółki Farm Agro Planta (FAP) z Bielska Podlaskiego.

Oskarżeni rozpoczęli składanie wyjaśnień. Osoby, którym zarzutów postawiono najwięcej, w tym założyciel FAP i przez długi czas jej prezes Mirosław Ciełuszecki (zgadza się na podawanie danych), będą składały wyjaśnienia na kolejnych rozprawach. Terminy sąd wyznaczył na pierwszy tydzień marca.

Reklama

To powtórny proces w tej sprawie. W pierwszym zapadły wyroki skazujące, ale sąd drugiej instancji orzeczenia te uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania.

Pierwszy proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim. Tym razem właściwym merytorycznie jest Sąd Okręgowy w Białymstoku.

Założona w 1997 roku przez Mirosława Ciełuszeckiego Farm Agro Planta, która zajmowała się m.in. importem ze Wschodu nawozów sztucznych, już nie istnieje. Kilka lat temu sąd ogłosił jej upadłość, podmiot został już wykreślony z Krajowego Rejestru Sądowego.

Oskarżyciel chciał w poniedziałek złożyć wniosek o powołanie kuratora, który w tej sytuacji reprezentowałby spółkę jako pokrzywdzonego. Sąd jednak wniosek oddalił.

Jeden z głównych oskarżonych, podlaski przedsiębiorca Mirosław Ciełuszecki, odpowiada przed sądem przede wszystkim za oszustwo i działanie na szkodę własnej spółki.

Chodzi m.in. o sprzedaż jej nieruchomości za dużo więcej niż - jak oceniali wówczas biegli - były warte.

W ocenie prokuratury, FAP została wprowadzona w błąd co do rzeczywistej wartości nieruchomości i straciła z tego powodu wiele milionów złotych, które trafiły do prywatnej kieszeni przedsiębiorcy.

Chodzi także np. o przyznawane mu przez radę nadzorczą, zdaniem prokuratury nieuzasadnione, wysokie nagrody finansowe.

W pierwszym procesie, który przez wiele miesięcy toczył się przed Sądem Rejonowym w Bielsku Podlaskim, Ciełuszecki został skazany na 4,5 roku więzienia. Wyrok ten został we wrześniu 2007 roku uchylony, a sprawa przekazana do ponownego rozpoznania.

Podstawą uchylenia wyroków były błędy formalne i błędy w ustaleniach faktycznych sądu pierwszej instancji, a także - jak uzasadniał wówczas sąd odwoławczy - konieczność "istotnego uzupełnienia materiału dowodowego".

Firma Farm Agro Planta znana była przede wszystkim z importu nawozów sztucznych zza wschodniej granicy. Zajmowała się także ich produkcją. W 2004 roku sąd ogłosił jej upadłość - od dwóch lat trwało już wówczas śledztwo.

Mirosław Ciełuszecki został zatrzymany pod koniec kwietnia 2002 roku przez Urząd Ochrony Państwa i to na podstawie jego materiałów zostało wszczęte postępowanie w tej sprawie.

W procesie przed sądem odwoławczym obrońcy biznesmena przekonywali, że jego problemy prawne zaczęły się, gdy FAP stanęła do prywatyzacji jednego z dużych zakładów branży nawozów sztucznych. Sugerowali, że za sprawą stała potężna konkurencja z branży.

Sam Ciełuszecki do zarzutów się nie przyznaje. Zapowiada złożenie obszernych wyjaśnień. W pierwszym procesie ich składanie zajęło mu trzy dni.

Przedsiębiorca nie zgadza się m.in. z wyceną, jego zdaniem zaniżoną, dokonaną przez biegłych na potrzeby śledztwa, a dotyczącą wartości nieruchomości, które sprzedał spółce.

Przypomniał, że syndyk sprzedał je potem za kilka milionów złotych. Ciełuszecki działki uważa za bardzo atrakcyjne, bo leżące w miejscach, gdzie do Polski wchodzą ze Wschodu tzw. szerokie tory, co daje możliwości przyjmowania transportów zza tamtej granicy.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy