Trwa szacowanie szkód po wichurach

Trwa szacowanie strat materialnych po wichurach, które przeszły w nocy z soboty na niedzielę nad częścią województwa podlaskiego, uszkadzając lub niszcząc domy w co najmniej kilku wsiach. Pracują komisje wojewody i likwidatorzy firm ubezpieczeniowych.

Według szacunkowych danych, wichura uszkodziła w sumie ok. stu budynków, domów i zabudowań gospodarczych, w kilku wsiach powiatów: wysokomazowieckiego i zambrowskiego. Niektóre drewniane stodoły zniszczone są całkowicie.

Reklama

Zniszczonych jest też wiele hektarów lasów, w wielu miejscach wciąż nie ma prądu, bo wichura połamała słupy energetyczne. Na szczęście żadna osoba nie została ranna. Strażacy byli pięćset razy wzywani do usuwania skutków wichury, pracowało 2 tys. strażaków zawodowych i ochotników. Większość zgłoszeń pochodziło właśnie z terenu tych dwóch powiatów.

- Jeszcze w poniedziałek wojewoda podlaski skieruje do rządu wniosek o uznanie tego terenu za objęty stanem klęski żywiołowej - poinformował dyrektor gabinetu wojewody podlaskiego Daniel Szutko. Wówczas poszkodowani mogliby liczyć m.in. na bezzwrotną pomoc z budżetu państwa.

Pracują komisje do szacowania strat, w których skład wchodzą m.in. przedstawiciele urzędu wojewódzkiego i danej gminy.

Jak dodał Szutko, zarówno komisje, jak i firmy ubezpieczeniowe powinny do wtorku zakończyć pracę, wtedy będzie znana skala strat materialnych. Szkody w lasach pomagają szacować leśnicy Lasów Państwowych.

Tereny, gdzie wichura wyrządziła szkody, to podlaskie zagłębie mleczarskie. Opierając się na informacjach od wójtów przekazanych wojewodzie, Szutko powiedział że większość rolników była tam ubezpieczona.

Poszkodowani gospodarze mówią, że potrzebują wszelkiej pomocy: rąk do pracy przy odgruzowywaniu zniszczonych budynków, materiałów budowlanych. Wielu straciło zebrane już z pól zboże. Obawiają się zimy.

Jak powiedział Henryk Wyszyński, wójt gminy Wysokie Mazowieckie, burza wyrządziła najpoważniejsze szkody w 90 gospodarstwach w kilku wsiach na terenie tej gminy.

W około 75 gospodarstwach zalane zostało zebrane w czasie żniw zboże, przechowywane przez rolników w stodołach. Chodzi głównie o kukurydzę, którą uprawia dwie trzecie rolników z tej gminy.

Według wójta, szczególnie ucierpiała wieś Tybory-Wólka, gdzie straty poniosło 26 gospodarstw. W ocenie Wyszyńskiego wielu rolników z gminy nie jest ubezpieczonych.

Wicewojewoda podlaski Wojciech Dzierzgowski zapewnił w poniedziałek, że podjęte zostaną wszelkie działania, by pomóc poszkodowanym. Zaapelował do nich, by zgłaszali się do gminnych ośrodków pomocy społecznej po doraźne, bezzwrotne wsparcie finansowe.

Dodał, że konkretna pomoc dla poszkodowanych będzie zaoferowana po oszacowaniu strat. - Oni nie będą w stanie sami odtworzyć tego, co uległo zniszczeniu, mimo tego że budynki były ubezpieczone - dodał Dzierzgowski.

Poinformował też, że jeżeli będzie taka potrzeba, przy odgruzowywaniu mogą pomóc więźniowie i żołnierze. Część prac będą mogły gminy zlecić w ramach robót publicznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje