21-letni Krzysztof faszerowany psychotropami w PDPS

Trwa dyskusja dotycząca opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi. Rodzice walczą o podniesienie wysokości świadczeń tak, aby mogli zajmować się dziećmi w domu. Co stanie się jednak w sytuacji, gdy zapada decyzja o umieszczeniu chorego w specjalnym ośrodku? Jak traktowani są podopieczni i czy można nazwać to opieką?

- W szkole uczestniczył w zawodach sportowych, wygrywał medale, skakał, klaskał, głośno się cieszył. Nie wiem, czy gdybym przyjęła taka dawkę leków, to czy by mi serce nie stanęło. Brał 29 tabletek dziennie. Te psychotropy są ogłupiające. Wszystko po to, żeby pozbawić go ruchów. Leży jak roślinka i mają spokój - mówi Anna Kożuchowska, bratowa Krzysztofa.
21-letni Krzysztof jest od urodzenia upośledzony. Do niedawna mieszkał razem z mamą, ale starszej kobiecie brakło sił. Dwa lata temu Krzysztof trafił do Domu Pomocy Społecznej w Ostrowinie i rodzinny dom odwiedza raz na kilka tygodni. Początkowo był w dobrej formie, lecz kilka miesięcy temu rodzina podczas odwiedzin przeżyła szok.

"Krzyś był nieprzytomny. Nie kontaktował"

Reklama


- Gdy w grudniu przyjechaliśmy po Krzysia, żeby go zabrać na święta, był nieprzytomny. Nie kontaktował, gdy się go wołało, a on zawsze przecież był żywym, ruchliwym, wesołym, chłopcem. Ledwo stał na nogach - mówi Anna Kożuchowska, bratowa Krzysztofa.
- W sobotę go wzięliśmy, w poniedziałek dostał atak padaczki. Wezwaliśmy pogotowie. Lekarz poprosił o pokazanie leków, które bierz i złapał się za głowę. Powiedział, że to leki psychotropowe i wykończymy chłopaka. Zalecił, żeby walczyć o ich odstawienie - dodaje Anna Waśniewska, matka Krzysztofa.
Mama Krzysztofa natychmiast złożyła w DPS pismo, w którym kategorycznie zabroniła podawania synowi środków psychotropowych - bezskutecznie. Lekarz odwiedzający ośrodek - niechętnie i nieznacznie obniżył tylko aplikowane Krzysztofowi dawki leków. Rodzina próbowała dowiedzieć się, czemu nie wysłuchano ich próśb.

Chłopiec zażywa leki nowszej generacji


- Koordynator nie potwierdza, że jest bez kontaktu. W tej sprawie mama, jako opiekun prawny, była na konsultacji u psychiatry i miała udzielone wszystkie informacje odnośnie leczenia. Nie stosujemy praktyki, żeby mieszkańcy leżeli, ślinili się i nie kontaktowali - twierdzi Olga Krutin, szefowa pielęgniarek PDPS Ostrowin.
- Nie będę bronić lekarza, bo nie znam jego metodyki leczenia. Konieczna jest rozmowa z doktorem, jaką sobie przyjął taktykę. Poproszę o konsultację niezależnego lekarza psychiatrę. Jeżeli niezależny psychiatra potwierdzi zły tryb leczenia, to będę się zastanawiała nad zmianą leczenia, bo tu się człowiek liczy przede wszystkim - mówi dyrektor PDPS Ostrowina.
Lekarz, pod którego opieką znajduje się Krzyś, nie jest pracownikiem DPS. Dyrektorka - po naszej interwencji - skonsultowała dotychczasową terapię z innymi lekarzami i dziś chłopiec zażywa leki nowszej generacji. Zdaniem jego mamy, stan Krzysztofa wyraźnie się poprawił.


Dowiedz się więcej na temat: ośrodek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje