​700 tys. zł długu Instytutu Lecha Wałęsy

Szukamy sposobów na spłatę zadłużenia powstałego w wyniku działania poprzednich zarządów. Z kwoty 1,5 mln zł ograniczyliśmy nasze zadłużenie do około 700 tys. zł - mówi Interii Adam Domiński, prezes Instytutu Lecha Wałęsy. Domiński zarzucił poprzednikom - Piotrowi Gulczyńskiemu i Mieczysławowi Wachowskiemu - niegospodarność i poinformował o złożeniu zawiadomienia do prokuratury.

- Po przeprowadzonym audycie, który wykazał, że doszło przynajmniej do niegospodarności, oddaliśmy sprawę do prokuratury, aby sprawdziła działalność poprzednich zarządów ILW i to, czy nie zostało złamane prawo - podkreśla Domiński. Jak się dowiedzieliśmy, zawiadomienie zostało złożone w marcu.

Reklama

Wśród wierzycieli instytutu są m.in.: Mazowiecki Urząd Marszałkowski (zasądzona kwota 205 tys zł plus wezwanie na kolejne 220 tys. zł), Fundacja Dar Serca PKN Orlen (wezwanie na 243 tys. zł) oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej (25 tys. zł).

- Naszym celem są teraz rozmowy z wierzycielami i rozłożenie długu na raty - dodaje Domiński.

- Na koncie nie ma pieniędzy, a są wezwania. Cele działalności fundacji nie zostały zrealizowane, a nie ma środków, które były przeznaczone na takie projekty jak np. Willa Narutowicza, biblioteka czy projekcje filmów (PISF) - podkreśla szef ILW, którego zdaniem ani Mieczysław Wachowski, ani Piotr Gulczyński, którzy zarządzali instytutem, nie potrafili wyjaśnić, jak doszło do powstania długów.

Zadłużenie instytutu w szczytowym momencie sięgało 1,5 mln zł, ale np. dzięki rodzinie Kulczyków spłacono 450 tys. na rzecz PZU.

jc

Dowiedz się więcej na temat: instytut lecha wałęsy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje