Abp Budzik: Małe ojczyzny uczą żyć w ojczyznach wielkich

- Kto nie ceni tego, co bliskie, nie będzie zdolny służyć temu, co wielkie - powiedział abp Stanisław Budzik w Lublinie podczas mszy świętej z okazji Święta Niepodległości. Metropolita lubelski podkreślał znaczenie władzy jako służby drugiemu człowiekowi.

- Tak się składa w tym roku, że kilka dni po Święcie Niepodległości czekają nas wybory samorządowe. Będziemy wybierali tych, którym zechcemy powierzyć losy naszej małej ojczyzny. Małe ojczyzny uczą żyć w ojczyznach wielkich. Kto nie ceni i nie rozwija tego, co bliskie, nie będzie zdolny służyć temu co wielkie, co najświętsze" - mówił abp Budzik.

Reklama

Metropolita, nawiązując do słów Chrystusa z Ewangelii czytanej we wtorek w kościołach - Słudzy nieużyteczni jesteśmy: wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać - podkreślał znaczenie władzy jako służby człowiekowi.

Tłumaczył, że słowo służba w czasach Jezusa kojarzyło się z ciężką niewolniczą pracą, często wykonywaną pod przymusem, źle lub wcale nie wynagradzaną, "służba pachniała potem i krwią". Obecnie - zdaniem abp. Budzika - słowo służba "przemienione pod wpływem Ewangelii, wpisane jest do słownika postaw szlachetnych, pożądanych i podziwianych", a władza w duchu Ewangelii to służba dla człowieka i dla społeczeństwa.

- Kiedy człowiek sprawujący władzę w duchu autentycznej służby odda się całkowicie innym, zrozumie, że będąc pierwszym, stał się ostatnim, najbardziej zapracowanym, umęczonym, najmniej oszczędzanym, wręcz wyzyskiwanym, najbardziej narażonym na niesprawiedliwą czasami krytykę, że stał się sługą, sługą wszystkich - mówił metropolita.

Abp Budzik podkreślił, że w pragnieniu zdobycia stanowiska, czy władzy, nie musi być nic złego. Jak tłumaczył, jest to w pewnym sensie wrodzone pragnienie człowieka, które "dopinguje go do pracy, umożliwia postęp, poznanie świata, pokonywanie trudności, wprzęganie sił ludzkiego umysłu w opanowanie praw przyrody, w służbę człowiekowi".

- Bóg złożył w serce człowieka wielkie pragnienia i chce, abyśmy zmieniali oblicze ziemi. Nie chce, byśmy się zadowalali przeciętnością. Zdrowa ambicja może być cnotą i wielu ludziom należałoby jej życzyć - powiedział arcybiskup.

Podkreślił jednocześnie, że "prawdziwa wielkość w duchu Ewangelii to bycie pierwszym dla innych", to oddanie swoich talentów i zdolności na służbę drugiego człowieka, a prawdziwa służba to zapomnienie o sobie, o swoich prawach, przywilejach, pozycji społecznej.

- Im wyżej postąpisz - chce nam powiedzieć Chrystus - im większą przyjmujesz odpowiedzialność, tym większe musisz mieć serce, tym bardziej szeroko otwarte dla wszystkich ramiona, tym bardziej czujną świadomość ludzkich potrzeb, tym większą gotowość poświęcenia swojego czasu, swojego życia i zdrowia dla innych - mówił metropolia.

- To czego nam dano więcej, to nie należy do nas, ale do naszych sióstr i braci. Musimy się dzielić naszym nadmiarem, naszym zdrowiem z chorymi, naszymi pieniędzmi z ubogimi, naszą wiedzą z niewiedzącymi, naszą radością ze smutnymi, naszą siłą ze słabymi - tłumaczył abp. Budzik.

Po mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli na Plac Litewski w centrum Lublina. Tam, zgodnie z ceremoniałem wojskowym, odbył się m.in. apel pamięci, żołnierze oddali salwę honorową, pod pomnikami Nieznanego Żołnierza oraz Marszałka Józefa Piłsudskiego złożono wieńce i kwiaty.

W programie lubelskich obchodów Święta Niepodległości znalazła się również defilada kompanii honorowych wojska i innych służb mundurowych, a także pojazdów historycznych oraz grup kultywujących tradycje kawaleryjskie. Na placu w centrum Lublina dawne uzbrojenie i mundury zaprezentowali członkowie stowarzyszeń rekonstrukcyjnych. Przewodnicy PTTK zorganizowali wycieczki po Lublinie "Szlakiem odzyskania niepodległości", a harcerze "Miejską grę niepodległościową".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy