Artykuł "Wyborczej" to "jedna wielka insynuacja"

"Wielką insynuacją" nazwał dyrektor gabinetu szefa CBA Tomasz Frątczak informacje zamieszczone w piątkowej "Gazecie Wyborczej" o tym, że niemal całe kierownictwo CBA to zaufani ludzie PiS, dawni podwładni Lecha Kaczyńskiego i przyjaciele polityczni szefa Biura Mariusza Kamińskiego.

Jak zaznaczył Frątczak w oświadczeniu "regularne ujawnianie przez GW tożsamości funkcjonariuszy służb specjalnych jest działaniem głęboko antypaństwowym".

Reklama

Jeden z autorów publikacji, Wojciech Czuchnowski odpiera zarzuty CBA, podkreślając, że "kompletnie nie rozumie zarzutów o działalność antypaństwową". - To, co rzeczywiście powinno być tajne pozostawiliśmy tajnym, a ujawniliśmy tylko nazwiska osób, które są funkcjonariuszami państwowymi i dostały pracę na wysokich stanowiskach w CBA tylko ze względu na swoją przeszłość i sympatie polityczne - powiedział Czuchnowski.

Dziennik wymienił nazwiska szefów struktur CBA piastujących te stanowiska w 2007 r. i zamieścił informacje o pełnionych wcześniej funkcjach i tym czy się zajmowali. "GW" zaznaczyła, że do kierowania Biurem przyjmowano niemal wyłącznie ludzi z klucza politycznego, gwarantujących lojalność wobec PiS. Fachowców - policjantów i byłych funkcjonariuszy ABW zatrudniano tylko w pionie operacyjno-śledczym i techniki operacyjnej - ich nazwisk gazeta nie ujawniła.

"Artykuł Gazety Wyborczej to jedna wielka insynuacja. Niektóre ze wskazanych osób pełnią służbę w CBA, inne nie. Niezależnie od tego czy istotnie służą w CBA czy nie, imputuje się im rzekome sympatie czy przynależności do organizacji politycznych. Często w sposób kuriozalny" - napisał w oświadczeniu Frątczak.

Jako przykład podał, że jedną ze wskazanych osób przedstawiana się jako członka Ligi Republikańskiej, podczas gdy w rzeczywistości była w przeszłości pracownikiem Unii Wolności.

"Gazeta podaje wymyślone informacje, dotyczące rzekomego sposobu prowadzenia postępowań rekrutacyjnych. Podobnie nieprawdziwe są informacje na temat wiedzy uprawnionych osób, dotyczącej kadry kierowniczej w CBA" - zaznaczył Frątczak. Poinformował też, że w maju ub.r. sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych wizytowała Biuro, posłom przedstawiono też jego pracowników oraz informacje o przebiegu ich dotychczasowej służby i pracy zawodowej.

Dyrektor gabinetu szefa CBA dodał, że gazeta ujawnia w niektórych przypadkach dane osobowe funkcjonariuszy służb specjalnych "nie mając żadnej wiedzy na temat faktycznie realizowanych przez nich zadań".

Dowiedz się więcej na temat: Prawo i Sprawiedliwość | "Wyborcza" | 'Wyborcza' | nazwiska | Artykuł | CBA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje