Awaryjne lądowanie na Okęciu

Na Okęciu awaryjnie lądował samolot tureckich linii lotniczych. Po trwającej kilka godzin przymusowej przerwie, maszyna Turkish Airlines odleciała w dalszą trasę do San Francisco.

Po sprawdzeniu przyczyn awaryjnego lądowania okazało się, że maszyna może kontynuować trasę.

Reklama

Lecący ze Stambułu do San Francisco samolot Turkish Airlines musiał awaryjnie lądować na lotnisku Chopina.

Boeing 777 wylądował na Okęciu przed godz. 15. Cytowany przez portal TVN24.pl rzecznik Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej Mikołaj Karpiński powiedział, że konieczność awaryjnego lądowania zgłosił kapitan. - Nic więcej powiedzieć nie mogę - dodał.

- To nie było awaryjne lądowania, a lądowanie nieplanowane. Pasażerowie samolotu będą czekali w terminalu na wznowienie lotu - mówił z kolei portalowi TVPinfo Przemysław Przybylski, rzecznik lotniska Chopina w Warszawie.

Wieczorem samolot wyruszył w dalszą drogę do USA.

Artur Węgrzynowicz, reporter tvnwarszawa.pl, poinformował, że na pokładzie maszyny odkryto "tajemniczy pakunek" i telefon komórkowy.

Jak podała stacja RMF24, na lotnisko przyjechało szesnaście jednostek straży pożarnej oraz karetki pogotowia. Nikomu nic się nie stało.

Publicysta lotniczy Cezary Orzech wyjaśnia, że w przypadku podejrzenia zagrożenia na pokładzie decyzję o awaryjnym lądowaniu podejmuje kapitan. Gdy otrzyma zgodę od wieży kontroli lotów, służby lotniskowe mają za zadanie zorganizować asystę, tj. pomoc policji i straży pożarnej. Dokładne sprawdzenie samolotu odbywa się po wypuszczeniu pasażerów z pokładu. Tego typu akcje trwają nawet kilka godzin.




Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje