Beata Szydło: Nie straszyć Donaldem Trumpem

"Nie można podchodzić konfrontacyjnie do prowadzenia polityki ze Stanami Zjednoczonymi, nie trzeba straszyć amerykańską administracją; należy szukać porozumienia" - podkreśliła w piątek premier Beata Szydło na konferencji na Malcie.

Premier powiedziała na konferencji prasowej w Valletcie, że znaczna część rozmowy z unijnymi przywódcami na nieformalnym szczycie była poświęcona współpracy z USA i administracją prezydenta Donalda Trumpa.

Reklama

"Nasze stanowisko jest jasne - Unia Europejska musi szukać przede wszystkim dialogu i musi być zjednoczona w tych rozmowach" - mówiła Szydło. "Jeśli będzie taka jedność stanowisk, to Unia Europejska na pewno będzie tutaj jednym z ważnych graczy" - dodała.

Oceniła, że "nie trzeba straszyć administracją amerykańską". "Oczywiście (...) można stawiać wiele pytań, można mieć wiele obaw, niemniej jednak nie można straszyć, nie można w tej chwili prowadzić do konfrontacji" - oświadczyła Szydło.

Jak mówiła, "ci politycy europejscy, którzy próbują wywoływać takie poczucie strachu czy też iść na konfrontację (...), popełniają błąd". "Nie można podchodzić do polityki ze Stanami Zjednoczonymi konfrontacyjnie, natomiast trzeba szukać porozumień, trzeba tutaj jasno stawiać przede wszystkim własne oczekiwania" - zaznaczyła premier.

"Polska stoi na jasnym stanowisku - dzisiaj nie powinniśmy myśleć o tym, o czym myśli Donald Trump, tylko powinniśmy myśleć o tym, jakie my powinniśmy zaproponować formy współpracy Donaldowi Trumpowi i czego my oczekujemy" - zaznaczyła szefowa polskiego rządu.

Premier Szydło dodała, że z punktu widzenia Polski wśród najważniejszych spraw w relacjach z USA jest m.in. bezpieczeństwo. "Tutaj dla nas niepodważalną kwestią stają się ustalenia ze szczytu warszawskiego (...) NATO, które w znakomity sposób poprawiły bezpieczeństwo regionu przez wzmocnienie flanki wschodniej (Sojuszu Północnoatlantyckiego)" - wyjaśniła. Sprawy związane z handlem są również "niezwykle istotne" - podkreśliła. 

Premier zadowolona z ustaleń szczytu

Uzgodnienia podjęte przez przywódców państw UE na nieformalnym szczycie na Malcie są satysfakcjonujące dla Polski - oceniła w piątek premier Beata Szydło. Jak dodała, w konkluzjach szczytu został wskazany "model polityki migracyjnej, który forsowała Polska".

"Deklaracja, która została przyjęta, stanowisko 28 państw dotyczące migracji jest dla Polski satysfakcjonujące. Z satysfakcją mogę stwierdzić, że to zmiana kierunku, filozofii dotyczącej polityki migracyjnej Unii Europejskiej, w bardzo dużym stopniu wynikająca m.in. ze zdecydowanego stanowiska Polski" - powiedziała premier na konferencji prasowej w Valletcie.

Dodała, że Polska "cały czas podkreślała, że jest potrzeba zrewidowania decyzji, które zostały podjęte w UE, dotyczących polityki imigracyjnej, i skoncentrowania się przede wszystkim w tej polityce na rozwiązywaniu problemów w granicach UE".

"Obrona granic zewnętrznych, pomoc humanitarna to jest cały czas ten model polityki migracyjnej, który forsowała Polska. Mogę powiedzieć, że ten nasz nacisk przyniósł dobry efekt dlatego, że dzisiaj w konkluzjach, które zostały przyjęte, właśnie taki model polityki migracyjnej jest wskazany" - mówiła Szydło. 

Ambitna polityka migracyjna

Zgadzamy się, że państwa UE, które są najbardziej narażone na humanitarne i polityczne skutki kryzysu migracyjnego, muszą otrzymać europejskie wsparcie; to wyraz naszej europejskiej solidarności - oświadczyła w piątek na Malcie premier Beata Szydło.

Odnosząc się na konferencji prasowej do rozmów o unijnej polityce migracyjnej, prowadzonych na nieformalnym szczycie UE w Valletcie, szefowa rządu zadeklarowała, że polski rząd jest gotowy "wspierać bardzo ambitną politykę migracyjną".

Podkreśliła, że już obecnie Polska jest bardzo aktywna, jeżeli chodzi o obronę granic oraz "wspieranie tych państw, które mają w tej chwili ogromne zadanie przy zabezpieczaniu granic zewnętrznych UE". "Będziemy to wszystko kontynuować" - zapewniła.

"Problem migracyjny nie przynosi bezpośrednich skutków w naszej części Europy, ale zgadzamy się, że państwa najbardziej narażone na humanitarne i polityczne skutki tego kryzysu muszą otrzymać europejskie wsparcie, i to jest wyraz naszej europejskiej solidarności" - mówiła Szydło.

"Polska chce w tej solidarności europejskiej uczestniczyć, powiem więcej: chcemy być (...) w awangardzie europejskiej solidarności z tymi państwami, które tej współpracy humanitarnej i politycznej potrzebują" - dodała.

Premier powiedziała, że na poparcie polskiego rządu liczyć może "każda ambitna polityka migracyjna". "Liczymy jednak na to - i to jest nasz warunek (...) - że zostaną uwzględnione również nasze oczekiwania wobec wspólnego europejskiego systemu azylowego" - zastrzegła. 

Sprawa sankcji nałożonych na Rosję

"Nie możemy zapominać, że wprowadzenie sankcji wobec Rosji było bezpośrednim efektem polityki Moskwy, łamiącej prawa międzynarodowe; nie zgodzimy się na ich cofnięcie, dopóki nie zmieni się polityka Kremla" - powiedziała w piątek premier Beata Szydło.

Szefowa rządu poinformowała, że rozmowy podczas odbywającego się na Malcie nieformalnego szczytu UE dotyczyły zewnętrznego otoczenia Unii.

Premier podkreśliła, że obecnie UE stoi przed wieloma zagrożeniami dla bezpieczeństwa; wymieniła w tym kontekście konflikty na wschodniej Ukrainie, w Libii i na Bliskim Wschodzie, m.in. w Syrii, zagrożenie terrorystyczne, kryzys migracyjny. "Państwa europejskie muszą pokazać solidarność. Państwa europejskie muszą przede wszystkim być skuteczne w swoich działaniach" - powiedziała Szydło.

"Ale też musimy powiedzieć, że pewne decyzje, które będą zapadały, wymagają ostrożności, rozwagi i przede wszystkim głębokiego rozważenia interesów państw europejskich i poszczególnych krajów członkowskich" - zaznaczyła.

Zdaniem Szydło przykładem takiej ostrożnej i skrupulatnej polityki powinna być nadal polityka wobec Rosji. "Nie możemy zapominać, że wprowadzenie sankcji wobec Rosji było bezpośrednim efektem polityki Moskwy, łamiącej prawa międzynarodowe. Nie będziemy zgadzali się na to, aby te sankcje zostały cofnięte, dopóki nie zmieni się polityka Kremla" - podkreśliła premier. 

UE wymaga reformy?

"Trzeba zacząć szukać reform UE, potrzebna jest zmiana reguł funkcjonowania Unii" - podkreśliła premier Beata Szydło w piątek podczas nieformalnego szczytu Unii na Malcie. Szefowa rządu mówiła m.in. o gotowości Polski do debaty o zmianach traktatowych.

"Uważamy, że 60. rocznica podpisania Traktatów Rzymskich (przypadająca 25 marca br. - PAP) jest dobrą okazją, żeby odnowić projekt europejski. Zamiast wykluczać z debaty publicznej coraz szersze, rosnące grupy społeczne, które są niezadowolone z procesu integracji, musimy rzeczowo odpowiedzieć na każde słowo krytyki. Trzeba wyciągnąć wnioski z tych wszystkich kryzysów, które w ostatnich latach przetoczyły się przez Unię Europejską" - oświadczyła Szydło przed sesją dotyczącą przyszłości UE.

Jak mówiła, należy wyciągnąć wnioski z decyzji Wielkiej Brytanii o wystąpieniu z UE i poszukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego coraz więcej Europejczyków odrzuca projekt integracji oraz "dlaczego w wielu przypadkach UE jest bezskuteczna".

"Jeżeli UE pozostanie niezmieniona, jeżeli nadal będzie w formacie jak do tej pory, to będzie oznaczało, że po raz kolejny kryzysy będą się pojawiały (...). Dlatego doskonałym momentem w czasie spotkania w Rzymie (pod koniec marca z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich - PAP) będzie postawienie tej sprawy, pokazanie, że trzeba zacząć szukać reform UE. Potrzebna jest zmiana reguł funkcjonowania UE. Unia musi na nowo zbudować swoją wiarygodność" - podkreśliła premier.

Szydło mówiła też o potrzebie wzmocnienia narodowej kontroli nad unijnymi procesami legislacyjnymi i politycznymi. "Dla Polski elementem tego przekazu powinna być przede wszystkim gotowość do debaty o zmianach traktatowych. Zamiast walczyć ze zmianą, powinniśmy stanąć na jej czele, nie bać się rozmawiać, nawet o zmianach traktatów" - powiedziała.

Dowiedz się więcej na temat: Beata Szydło

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje