​Beata Szydło premierem rządu Jarosława Kaczyńskiego

Prezydent Andrzej Duda powierzył w piątek Beacie Szydło misję tworzenia rządu. Czy następczyni Ewy Kopacz w fotelu prezesa Rady Ministrów będzie miała realny wpływ na pracę swojego gabinetu, czy o wszystkim będzie decydował z tylnego siedzenia Jarosław Kaczyński? Kto tu rządzi? Beata Szydło czy Jarosław Kaczyński? - zapytaliśmy ekspertów.

- Jarosław Kaczyński. Już to robi. To bardzo inteligentny polityk. Sukcesem prezesa okazał się plan wykreowania Andrzeja Dudy na prezydenta, trafionym pomysłem jest także wykorzystanie korzystnego dla PiS wizerunku pani prezes Beaty Szydło. To taktyka. Jarosław Kaczyński świetnie zdaje sobie sprawę z negatywnego postrzegania jego osoby w roli twarzy partii. Przyjął założenie, że taktyka jest ważniejsza od własnych korzyści, dlatego osiągnął sukces. Teraz rozpoczyna się okres jego pełnego konsumowania, a to oznacza, że Jarosław Kaczyński nie potrzebuje już kamuflażu - uważa prof. Wawrzyniec Konarski z Instytutu Studiów Międzykulturowych Uniwersytetu Jagiellońskiego.   

Reklama

- To, jak doskonale wiemy, nie jest przypadek nowy. Pierwszą osobą sterującą nominatem z tylnego siedzenia był Marian Krzaklewski w układzie z Jerzym Buzkiem. Dla Mariana Krzaklewskiego układ skończył się źle, dla Jerzego Buzka zupełnie dobrze. Pewne próby, chociaż nie na taką skalę, podejmowane były również przez Aleksandra Kwaśniewskiego wobec Leszka Millera. Kompletnie nieudane zagranie. Aleksander Kwaśniewski szybko wyciągnął wnioski. Trzecią osobą był Jarosław Kaczyński, kiedy premierem był Kazimierz Marcinkiewicz. Wiemy, czym to się skończyło dla PiS i samego prezesa. Teraz Jarosław Kaczyński chce ponownie wejść do tej samej wody, chociaż to nie jest takie łatwe - dodaje.  

Prof. Kazimierz Kik z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego ocenia, że nowy rząd będzie drużyną Jarosława Kaczyńskiego z twarzą Beaty Szydło. - O tym, że jest to rząd Jarosława Kaczyńskiego, świadczy jego skład, w dużej mierze złożony z najbardziej lojalnych żołnierzy prezesa. Dotyczy to zwłaszcza resortów siłowych. Prezes będzie kierował rządem z tylnego siedzenia do ewentualnego pierwszego kryzysu, jaki może pojawić się w przypadku zbyt wolnego realizowania socjalnych założeń programowych PiS. Wtedy sam przejmie stery - podkreśla.   

Niezależny Mateusz Morawiecki

Jarosław Kaczyński, podkreślają politolodzy, chce mieć kontrolę nad nowym rządem. Na ile ministrowie i premier Beata Szydło mogą okazać się niezależni od poleceń prezesa PiS? - Próby wpływania na decyzje oczywiście będą, ale sądzę, że swoje przekonania i punkt widzenia powinni utrzymać bez specjalnej szkody dla wizerunku Mateusz Morawiecki i Konrad Szymański. Trudno powiedzieć, jak zachowają się inni. W dużym stopniu są powiązani z Jarosławem Kaczyńskim. Zbigniew Ziobro może próbować nie poddawać się wpływowi prezesa, ale wiele tym zaryzykuje. Poza tym będzie cały czas weryfikowany, aby nie sprowadzał na PiS niechęci społecznej - odpowiada prof. Wawrzyniec Konarski.  

- Na pewno bardzo silnym i niezależnym ministrem rozwoju będzie Mateusz Morawiecki. Powszechnie znana jest także samodzielność Jarosława Gowina. W Platformie Obywatelskiej nie odnalazł się właśnie ze względu na swoją osobowość. W obecnym rządzie nie reprezentuje jednak większości, jaką jest PiS, tylko mniejsze ugrupowanie. Niezależny, silny polityk, ale raczej zachowa się racjonalnie i będzie współdziałać z prezesem. Mocny jest również Antoni Macierewicz, ale to dopełnienie duszy Jarosława Kaczyńskiego. Nie sądzę, żeby robił cokolwiek wbrew jego oczekiwaniom. Z tego powodu tylko w Mateuszu Morawieckim dostrzegam możliwość samodzielnej gry, niekoniecznie politycznej. Może udaremnić lub utrudnić realizację socjalnych postulatów programu wyborczego PiS - zwraca uwagę prof. Kazimierz Kik.  

Tradycja Prawa i Sprawiedliwości

Czy Jarosław Kaczyński ryzykuje, biorąc do rządu niezależnego eksperta ds. gospodarczych? - dopytujemy. - To już tradycja Prawa i Sprawiedliwości. W 2005 roku Zyta Gilowska była Mateuszem Morawieckim tamtych czasów. Jarosław Kaczyński jest politykiem racjonalnym. Silny instynkt samozachowawczy podpowiada mu, że z gospodarką nie ma żartów. Dlatego będzie równoważył socjalny charakter programu PiS z liberalnym podejściem do finansów i gospodarowania. Nie chce wzbudzić niepokoju w kręgach kapitału i biznesu, bo one decydują o powodzeniu rządu - odpowiada prof. Kazimierz Kik.  

- Natomiast, jeżeli sondaże zaczną spadać, bo elektorat socjalny i kościelny, m.in. związany z Radiem Maryja, będzie niezadowolony z zaniedbania obietnic wyborczych, Jarosław Kaczyński zastąpi na stanowisku premiera Beatę Szydło. To będzie naturalne oczekiwanie wyborców PiS. Ewentualne przejęcie sterów przez prezesa w takiej sytuacji oznaczałoby, w moim przekonaniu, zakończenie pracy w rządzie przez Mateusza Morawieckiego. To byłoby ratowanie socjalnego elektoratu za wszelką cenę, walkę o przetrwanie bez uwzględnienia instynktu samozachowawczego - dodaje.   

Najmocniejsza drużyna

Nawet przeciwnicy polityczni Jarosława Kaczyńskiego, krytycy jego roli i wpływu na nowy rząd przyznają jednak, że skompletował najlepszy skład, jaki mógł. Prof. Kazimierz Kik podziela tę opinię. - W sferze gospodarczej PiS miało więcej mocnych kandydatur, postawiono na Mateusza Morawieckiego, żeby uspokoić rynki. Pozostały skład rządu? Nie widzę mocniejszej drużyny, jaką PiS mogłoby wystawić - podkreśla.

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński | Beata Szydło

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje