Beata Szydło wystartuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego?

"Nie widzę żadnych oznak ani symptomów, aby miały nastąpić zmiany w rządzie" - powiedziała w poniedziałek wicepremier Beata Szydło. Przyznała jednocześnie, że rozmawiała z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim na temat ewentualnego kandydowania do Parlamentu Europejskiego.

Wicepremier była pytana w Polsat News o możliwe zmiany w rządzie. 

Reklama

"Nie widzę żadnych oznak ani symptomów, aby takie zmiany miały nastąpić. Oczywiście, przed nami cały proces wyborczy, bo mamy jesienią wybory samorządowe, potem do europarlamentu i jeżeli któryś z polityków, pracujących w tej chwili w rządzie, czy też w prezydium Sejmu, czy klubu, będzie kandydował, to naturalną rzeczą jest to, że takie zmiany będą konieczne. Ale nie ma w tej chwili powodu do rozmowy na temat zmian w rządzie" - podkreśliła Szydło.

Szydło kandydatką do PE?

Szydło pytana o możliwość kandydowania do europarlamentu, przyznała, że rozmawiała na ten temat z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

"Rozmawialiśmy wielokrotnie, tu są różne warianty i możliwości. Sytuacja się zmienia, również dynamika polityczna się zmienia. Oczywiście, w polityce - jak w życiu, nie wyklucza się nigdy żadnych rozwiązań" - zastrzegła.

"Myślę, że prezydent uszanuje wolę parlamentu"

Wicepremier była również pytana, czy jej zdaniem prezydent Andrzej Duda podpisze ustawę o obniżeniu uposażenia parlamentarzystów. 

"Sądzę, że tak" - odpowiedziała. "Myślę, że tutaj pan prezydent uszanuje wolę parlamentu i Senatu, a przede wszystkim wolę Polaków. Polacy w sondażach odpowiedzieli, że oczekują tego, żeby te wynagrodzenia były obniżone" - powiedziała Szydło.

Senat poparł - bez poprawek - nowelizację ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która przewiduje obniżenie uposażenia parlamentarzystów o 20 proc. Uposażenie posła i senatora będzie odpowiadało 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu.

Ustawa obniżająca uposażenia dla parlamentarzystów jest pokłosiem sprawy nagród przyznanych ministrom rządu Beaty Szydło. W lutym, w odpowiedzi na interpelację Krzysztofa Brejzy (PO) z grudnia ub.r., przedstawiono tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Według tabeli, nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów w wysokości od 65 tys. zł do ponad 80 tys. zł rocznie. 12 ministrów w KPRM od blisko 37 tys. do prawie 60 tys. zł rocznie oraz ówczesna premier Beata Szydło - 65 100 zł.

Informacja o nagrodach wywołała oburzenie m.in. opozycji, która wielokrotnie apelowała do rządzących o ich zwrot. Politycy PO w kilku miastach zorganizowali też akcję "Konwój wstydu" - kolumnę aut, które ciągnęły na przyczepach plakaty z wizerunkami polityków PiS i kwotami przyznanych im nagród.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje