Będą kolejne ekspertyzy laptopa Ziobry

Ministerstwo sprawiedliwości zleci kolejną ekspertyzę uszkodzonego laptopa b. szefa resortu Zbigniewa Ziobry. Analiza ma ustalić, czy uszkodzenia są celowe; wtedy złożono by zawiadomienie o przestępstwie zniszczenia mienia.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która badała laptop Ziobry (oraz jego asystenta), odpowiedziała resortowi, że nie jest w stanie ocenić charakteru uszkodzeń, bo nie dysponuje biegłym z dziedziny mechanoskopii. Wobec tego dyrektor generalny MS, który odpowiada za sprzęt resortu, poprosił prokuraturę, by podjęła się takich ustaleń.

Reklama

Rzecznik resortu Grzegorz Żurawski powiedział tylko, że dyrektor generalny wciąż nie może podjąć decyzji w całej sprawie, nie dysponując opinią, w jaki sposób doszło do uszkodzeń laptopów. Sprawy nie komentuje rzeczniczka ABW Katarzyna Koniecpolska- Wróblewska.

O obu laptopach zrobiło się głośno w styczniu tego roku, gdy okazało się, że Ziobro i jego współpracownik z gabinetu politycznego oddali uszkodzone służbowe laptopy. Minister Zbigniew Ćwiąkalski zapowiadał wtedy, że resort będzie się domagał zwrotu kosztów naprawy. Zapowiedział też, że resort zleci opinię, która ma wykazać, w jaki sposób zniszczono laptopy, a potem zapadnie decyzja czy sprawa trafi do prokuratury.

Ziobro odpowiadał, że sam wystąpił o obciążenie kosztami. Wyjaśniał, że laptop, którego używał, został przypadkowo uszkodzony podczas przeprowadzki. Zapowiadał, że wytoczy sprawę Ćwiąkalskiemu, jeśli ten nie przeprosi go za "pomówienia", że rodzaj zniszczeń, jakim uległy laptopy, "ma charakter nieprzypadkowy".

- Okazuje się, że doszło do morderstwa laptopa i w związku z tą wielką zbrodnią, która miała miejsce, jest uruchamiany cały aparat państwa, aby ścigać sprawców tego mordu - mówił wtedy Ziobro dziennikarzom. - Przed państwem stoi arcyzbrodniarz, który bez przypalania jest gotów przyznać się do tej zbrodni - ironizował.

W kwietniu Ziobro zapowiadał skierowanie do prokuratury zawiadomienia w sprawie bezprawnego - jego zdaniem - inwigilowania i przeglądania jego laptopa przez ABW.

Ziobro przyznał, że udostępniał swego służbowego laptopa m.in. Patrycji Koteckiej, obecnie wicedyrektor Agencji Informacji TVP. Jak powiedział, miała na nim pisać scenariusze m.in. programów telewizyjnych. Ziobro twierdzi, że dowiedział się o tym dopiero po - jego zdaniem - celowym wycieku informacji z ABW, kiedy zapytał Kotecką o tę sprawę.

Niedawno poseł PiS Jacek Kurski powiedział, że "nie widzi nic złego w tym, że narzeczeni pożyczają sobie laptop". Potem wyjaśniał, że "użył skrótu myślowego" i błędnie dopowiedział sobie, że Ziobro i Kotecka "to narzeczeństwo".

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: laptopy | ABW | Ministerstwo Sprawiedliwości | laptop | Zbigniew Ziobro

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje