Będą procesy jak w USA

Już niebawem Polacy, którzy przez długie lata w pojedynkę walczą z producentami szkodliwych leków albo z niesolidnymi deweloperami, szybciej i łatwiej wywalczą odszkodowania - donosi dziennik "Polska".

Ministerstwo Sprawiedliwości ma już gotowy projekt ustawy, która wzorem Stanów Zjednoczonych wprowadzi do polskich sądów instytucję pozwu zbiorowego. Dzięki temu poszkodowani przez koncerny będą mogli łączyć się w grupy i razem występować przeciwko nim na drogę sądową.

Reklama

Do tej pory ofiary dużych firm, które walczyły o odszkodowania, same musiały składać pozwy do sądu i tam mozolnie udowadniać swoje racje. Musiały liczyć się z tym, że staną naprzeciwko dobrze przygotowanego prawnika, a częściej całego ich sztabu. Tak jest np. w toczącym się właśnie procesie pacjentów, którzy uważają, że padli ofiarą tabletek na reumatyzm Vioxx. Są przekonani, że lek źle wpłynął na ich serca, a w niektórych przypadkach nawet powodował zawał. Amerykański koncern farmaceutyczny pozwało w Polsce kilkanaście osób. Niektórzy domagają się nawet pięciu milionów złotych odszkodowania, rekordowego jak na nasze warunki.

Ale takie procesy trwają nawet latami. Koncern każe ludziom szczegółowo tłumaczyć się z ich trybu życia. Za wszelką cenę chce udowodnić, że przyczyny dolegliwości są inne.

W USA niektóre sprawy przeciwko producentowi Vioxxu już zakończyły się prawomocnym wyrokiem. Koncern część spraw wygrał - sąd m.in. odrzucił pozew zbiorowy. Ale mimo to firma ugięła się pod naporem żądań tysięcy ludzi i zgodziła się, że wypłaci części ofiar prawie 5 mld dol. odszkodowania.

Tę siłę nacisku zarówno ofiar, jak i opinii publicznej doceniło polskie Ministerstwo Sprawiedliwości. Z projektu, który przygotowała dla resortu komisja kodyfikacyjna prawa cywilnego, wynika, że w Polsce pozew zbiorowy będzie mogła złożyć grupa minimum 10 osób. Mogą to być ofiary nie tylko leku, ale też dużego wypadku drogowego, fabryki, która zatruła środowisko, klienci banku, oszukani podatnicy, a nawet palacze, którzy wskutek nałogu zapadli na raka płuc.

Grupę w sądzie będzie musiała jednak reprezentować jedna wyznaczona osoba albo rzecznik konsumentów. Przedstawiciel grupy będzie musiał wynająć do poprowadzenia procesu zawodowego prawnika lub kancelarię. Wzorem USA będzie się można umówić z prawnikiem na procent od zasądzonej kwoty.

Ofiary firm będą jednak musiały ustalić równą kwotę odszkodowania, jakiego będą się domagać, czyli np. po milionie złotych na osobę.

Ewentualnych naciągaczy na samym początku wyeliminuje trzyosobowy skład sądu okręgowego, bo tylko tam będą załatwiane pozwy grupowe. O każdej sprawie sąd będzie musiał poinformować opinię publiczną m.in. w prasie. Po co? Żeby wszyscy poszkodowani przez produkt jednej firmy mogli dołączyć do sprawy.

Pozwy zbiorowe nie będę obowiązkowe. Co ważne, jeśli grupa nie dogada się co do wysokości odszkodowania, to będzie mogła tylko poprosić sąd o ustalenie, czy firma jest odpowiedzialna za wyrządzone szkody. A wtedy każdy będzie mógł z takim dokumentem w pojedynkę wytoczyć firmie proces. Samemu będzie też można walczyć z koncernem, jeśli sąd odrzuci pozew zbiorowy lub gdy ktoś wycofa się z grupy.

Ale procesowanie się w grupie będzie tańsze, bo sąd pobierze niższą opłatę niż w przypadku zwykłego pozwu. Z drugiej strony firma, którą zaleją żądania o rekompensaty, będzie mogła zażądać od ofiar złożenia kaucji.

Nie będą to małe pieniądze, bo nawet do 20 proc. wartości żądanego odszkodowania, co może studzić apetyty. Jeśli firma przegra, sąd zwróci kaucję.

Projekt ustawy będzie jeszcze dopracowywany w ministerstwie. Ale już teraz prawnicy i sędziowie nie kryją radości, że w końcu taki projekt jest. - To będzie rewolucja w polskim prawie - ocenia mec. Tomasz Jaworski z międzynarodowej kancelarii Salans.

- Pozwy zbiorowe są na całym świecie i się sprawdziły - dodaje znany trójmiejski adwokat Roman Nowosielski. Podkreśla, że odciąży to sądy, bo zamiast np. stu procesów w tej samej sprawie, będzie można wyznaczyć jeden skład sędziowski i jednego biegłego. Ofiarom w grupie łatwiej będzie zebrać dowody winy pozwanej firmy. - Z punktu widzenia sądu to potrzebna instytucja. Dla ofiar też, bo szybciej usłyszą sprawiedliwy wyrok - podkreśla Marcin Łochowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

INTERIA.PL/Polska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje