Bez litości dla klienta go-go

Sąd: Klient, który w klubie Cocomo wydał milion zł, nie został oszukany, bo upił się na własne życzenie i dostał to, za co zapłacił. Informuje "Gazeta Wyborcza".

Poszkodowanym jest dyrektor prywatnej spółki z branży metalurgicznej, który w klubie wydał blisko milion złotych, płacąc służbową kartą bez limitu. Zdaniem prokuratura mężczyzna nie był świadomy tego co robił, a pracownicy klubu to wykorzystali.

Reklama

Jednak poznański sędzia  Sławomir Szymański nie dopatrzył się w ich działaniu przestępstwa. W uzasadnieniu pisze: "Zadaniem tancerek i kelnerek było nakłanianie klientów do zakupu alkoholu i usług w postaci tańców erotycznych".

Pracownicy potwierdzają że system motywacyjny przewiduję 50 procent prowizji drinków. Jedna z kelnerek wyliczyła że po wizycie dyrektora powinna otrzymać 100 tyś. zł prowizji. Sędzia podkreśla że klient przed wizytą w Cocomo wypił z kolegami trzy butelki, a w klubie jeszcze wódkę, szampan i drinki.

A jeden z pracowników zeznał że dyrektor miał problem z równowagą i wyglądał jak zombi, ale jednocześnie sam wpisywał kod PIN, płacąc za drogie trunki. Wprowadzenie  numeru PIN wymaga przecież aktywności zarówno fizycznej , jak i intelektualnej.- przekonuje sędzia. 

Poznańska prokuratura, informuję tez że ma doniesienia 20 klientów Cocomo, którzy rano budzili się z wyczyszczonymi rachunkami  bankowymi, ale sędzia Szymański  ocenił, że dopóki nikomu nie postawiono z tego powodu zarzutów, nie ma argumentu, by aresztować pracownice klubu.


 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje