Bielan o uchodźcach: Możemy rozważyć czasową pomoc

"Uważam, że możemy rozważyć czasową pomoc osobom najbardziej potrzebującym: osobom starszym, małym dzieciom, a szczególnie chrześcijanom" - oświadczył w piątek na antenie TVN24 wicemarszałek Senatu Adam Bielan, odpowiadając na pytanie o sprawę korytarzy humanitarnych dla uchodźców.

Bielan pytany był o słowa lidera partii Wolni i Solidarni Kornela Morawieckiego, który w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powiedział, że "7 tysięcy (uchodźców - PAP) na 40-milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem". 

Reklama

"Zaproponujmy im naszą kulturę. Powinniśmy z uchodźców czynić nas. Tylko powinniśmy przybyszom postawić wymagania, zmusić ich do wysiłku, sami podjąć działania, które 'ich' przerobią na 'nas'" - mówił. Kornel Morawiecki ocenił, że rząd kierowany przez jego syna powinien uruchomić korytarze humanitarne, o które od dłuższego czasu apeluje Kościół. "Nie ma powodów do zwlekania" - zaznaczył.

"Szanuję poglądy, dorobek pana marszałka seniora (...), szanuję go również za konstruktywną postawę, bo jest jednym z przywódców opozycji, ale mimo to potrafi wznieść się ponad podziały partyjne" - powiedział Bielan. Dodał, że słów Kornela Morawieckiego "nie należy interpretować jako zapowiedź zmiany polityki rządu".

Zapytany o możliwość utworzenia korytarzy humanitarnych, Bielan odparł, że "w tej sprawie toczy się dyskusja wewnątrz rządu". "Ja uważam, że możemy rozważyć czasową pomoc osobom najbardziej potrzebującym, osobom starszym, małym dzieciom, szczególnie chrześcijanom" - oświadczył.

"Natomiast diabeł tkwi w szczegółach: musimy mieć jasność co do tego, jak długo te osoby będą potrzebowały pomocy, jak długo będą przebywać na terytorium Polski, co się stanie w momencie, kiedy będą już mogły wrócić do Syrii" - dodał Bielan.

Zaznaczył, że "tak rozumie korytarze humanitarne, że mówimy o pomocy osobom, które mogłyby korzystać z leczenia w naszych szpitalach, a po szczęśliwym wyleczeniu wracałyby do obozów dla uchodźców, czy bezpośrednio do Syrii". Podkreślił, że nie ma upoważnienia by wypowiadać się w imieniu rządu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje