Bielan o zmianach w rządzie: Mogą nastąpić w każdej chwili

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan skomentował w poniedziałek doniesienia o zmianach w rządzie. "Doraźne zmiany w rządzie mogą być przeprowadzone w każdej chwili, jeśli premier Beata Szydło uzna, że któryś z ministrów nie spełnia jakichś wymagań" - podkreślił w poniedziałek Bielan.

W radiowej "Trójce" Bielan był pytany m.in. o sobotni kongres PiS i Zjednoczonej Prawicy, który odbył się w podradomskiej Przysusze. Podczas kongresu głos zabrali: prezes PiS Jarosław Kaczyński, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, szef Polski Razem Jarosław Gowin oraz wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki. Głosu nie zabierała obecna na kongresie premier Beata Szydło, która jest jednocześnie wiceprezesem PiS.

Reklama

"Lista mówców nie była oczywiście przypadkowa. Klucz był następujący: to była konwencja programowa Zjednoczonej Prawicy, występowali liderzy tych trzech partii oraz wicepremier Morawiecki, który mówił o swoim planie, planie Morawieckiego, planie gospodarczym na najbliższe lata" - powiedział wicemarszałek Senatu.

"Nie wystąpiła pani premier, ani nie wystąpiło wielu innych wiceprezesów PiS" - dodał Bielan. Jak wskazał partia ma sześciu wiceprezesów. "Pani premier jest bardzo ważną postacią, jest najważniejszą postacią, jeśli chodzi o rząd. Myślę, że ma dzisiaj w Polsce najwięcej władzy ze wszystkich polityków i bardzo często występuje na wszystkich imprezach organizowanych przez rząd" - podkreślił wicemarszałek.

Na pytanie, czy w najbliższych tygodniach i miesiącach obok prezesa PiS ton Zjednoczonej Prawicy ma nadawać wicepremier Morawiecki, Bielan podkreślił, że Morawiecki nadaje ton Zjednoczonej Prawicy, jeśli chodzi o kwestie gospodarcze od momentu przejęcia władzy.

Bielan odniósł się też do słów Kaczyńskiego w sprawie projektu dotyczącego służby zagranicznej, który znajduje się w sejmowej podkomisji. Zakłada on, że funkcjonariusze i współpracownicy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa nie będą mogli pełnić służby zagranicznej. "Tę ustawę trzeba w końcu uchwalić, bo panie ministrze (spraw zagranicznych), kłaniałem się panu, ale złogów jest tam u pana dużo i trzeba zmieniać" - podkreślił prezes PiS.

"Wiemy, że wciąż w dyplomacji pozostają osoby kształcone jeszcze na moskiewskich uniwersytetach, w związku z tym, średnio przystające do wymogów nowoczesnej, w pełni suwerennej dyplomacji polskiej" - powiedział wicemarszałek Senatu.

Dopytywany, czy słowa Kaczyńskiego były wskazówką, by przyspieszyć prace nad zmianami ustawy dot. służby zagranicznej Bielan powiedział: "myślę, że ustawa do pewnych zmian nie jest potrzebna". "Wydaje mi się, że każdy minister, który słuchał przemówienia Jarosława Kaczyńskiego doskonale zrozumiał rozmaite aluzje prezesa Kaczyńskiego, czy jakieś treści zawarte między wierszami" - dodał.

Bielan był też pytany, czy do jesieni ministrowie mogą się czuć bezpieczni, w kontekście zapowiedzi Kaczyńskiego, że jesienią nastąpi podsumowanie i ocena prac rządu. "Z jednej strony wszyscy musimy się czuć zagrożeni jako ministrowie, ale też parlamentarzyści pełniący różne funkcje" - zaznaczył. Dodał, że zmiany doraźne mogą być w każdej chwili przeprowadzone, jeśli premier Szydło uzna, że któryś z ministrów nie spełnia jakichś wymagań lub sam uzna, że czuje się już wypalony i chce odejść.

Bielan stwierdził ponadto, że Zjednoczona Prawica (PiS, Solidarna Polska, Polska Razem) jest najbardziej udanym projektem politycznym od 1989 r. "Stosunki między liderami tych trzech partii są (...) doskonałe, idealne. Natomiast bywają też rozbieżności programowe więc wydaje mi się, że obecny model jest optymalny" - ocenił.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Bielan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje