"Bitwa o KDT": Pierwsze zarzuty, ale kupcy odzyskają towar

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie utrudniania czynności komornika w hali Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie. 19 zatrzymanym we wtorkowych starciach osobom postawiono zarzuty. Od czwartku kupcy będą mogli odzyskiwać towar pozostawiony w hali.

Wszystkie stoiska w hali Kupieckich Domów Towarowych zostały zaplombowane, a towar zabezpieczony. Kupcy dostaną z powrotem każdą, najmniejszą nawet rzecz - zapewniła reporterkę RMF FM Kamilę Biedrzycką Ewa Gawor z biura bezpieczeństwa Warszawy. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi.

Reklama

Pismo w tej sprawie zarząd spółki KDT otrzyma od ratusza dopiero w czwartek około południa, bowiem komornik nie zakończył jeszcze pracy i nie przekazał miastu oficjalnie hali. Nikt do tego nie zaglądał, w całości stoiska zostały zaplombowane, zabezpieczone i tak w stu procentach zostaną oddane. Działania komornicze są filmowane - podkreśla jednak Ewa Gawor.

Zobacz relację INTERIA.TV z zamieszek, posłuchaj, co mówią świadkowie wydarzeń:

Podobno sfilmowano także fakt, iż ze 650 stoisk do wtorku zamkniętych zostało już sto. Rzecznik kupców Damian Grabiński tego nie potwierdza.

Stołeczna prokuratura wszczęła dziś z urzędu śledztwo w sprawie udaremnienia wtorkowej egzekucji komorniczej w hali KDT. Za takie przestępstwo grozi do trzech lat więzienia. 19 spośród 22 zatrzymanych osób prokurator przedstawił zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów i dążenie do udaremnienia egzekucji komorniczej m.in. przez stosowanie przemocy i gróźb bezprawnych.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała zawiadomienie prokuratury przeciwko członkom zarządu KDT, którzy - według niej - wiedzieli o przygotowaniach do siłowej obrony hali i wezwali na pomoc stadionowych chuliganów. Reprezentujący KDT w mediach Damian Grabiński zapewnił, że kupcy nie mieli żadnych niebezpiecznych narzędzi i nie byli przygotowani na rozwiązanie siłowe.

Skargę do prokuratury zamierzają też złożyć kupcy. Grabiński zapowiedział, że będzie ona dotyczyć działań komornika i przebiegu egzekucji. Do MSWiA kupcy chcą wystąpić o odebranie koncesji agencji ochrony, która pomagając komornikowi szturmowała halę.

Szef MSWiA, wicepremier Grzegorz Schetyna dobrze ocenił działania policji, w których wzięło udział 400 funkcjonariuszy. Gorszą ocenę wystawił agencji ochrony, która jego zdaniem nie użyła odpowiednich środków do opróżnienia KDT.

Poseł PiS Mariusz Błaszczak wystąpił do Schetyny o zbadanie prawidłowości postępowania policjantów "z punktu widzenia realizacji obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa stronom konfliktu, jak też osobom postronnym".

Szef SD Paweł Piskorski zaproponował, aby mediatorem w sporze między kupcami a władzami Warszawy o nową lokalizację KDT został minister w kancelarii premiera Michał Boni, który w 1994 roku ubiegał się o stanowisko prezydenta Warszawy.

Elżbieta Jakubiak (PiS), która podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego w stolicy kierowała jego biurem, wytknęła Piskorskiemu, że to "za jego kadencji nie został uchwalony plan miejscowy zagospodarowania tego terenu i dlatego cała ta sytuacja się przedłużyła". Według niej, Piskorski chce na sporze zbić kapitał polityczny.

Przebieg egzekucji komorniczej wzbudził zastrzeżenia Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak powiedział Adam Bodnar z tej fundacji, dotyczą one późnego przysłania policyjnych posiłków oraz "zakresu, w jakim wynajęta ochrona pomagała komornikowi". - To nie agencja ochrony powinna wchodzić w utarczki z kupcami, tylko policja - powiedział Bodnar, zaznaczając, że sama egzekucja była całkowicie legalna.

Towar pozostawiony przez kupców w hali KDT zostanie im zwrócony i nie będzie zajęty na poczet kosztów działań komornika - zapowiedziała prezydent Warszawy. Zwrot towaru ma się rozpocząć w czwartek.

Według Gronkiewicz-Waltz, na 600 stanowisk w hali KDT sto zostało przez kupców opróżnionych zgodnie z wezwaniem komornika do 18 lipca. Powiedziała, że ci kupcy będą mogli wystąpić o inne, obiecane im lokale użytkowe na terenie miasta.

Odnosząc się do apelu prezydenta Lecha Kaczyńskiego o dalsze rozmowy z kupcami, Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że negocjacje trwały dwa i pół roku, zaproponowano osiem lokalizacji, a sprawę zaniedbał Lech Kaczyński, który jako prezydent stolicy obiecał kupcom zajęcie terenu pod Pałacem Kultury. - Za chwilę będzie tak, że całe trzy lata słabych rządów pani prezydent też będą winą prezydenta - skomentował Paweł Wypych z kancelarii prezydenta.

Według prezesa KDT Dariusza Połcia, niektóre propozycje były "rzekome", a miasto zażądało zaporowych cen za grunty.

Region Mazowsze NSZZ "Solidarność" potępił zastosowane we wtorek metody rozwiązania sporu władz miasta z kupcami. "Dialog - a nie siła, brutalność, środki przymusu - to sprawdzona metoda rozwiązywania konfliktów z ludźmi broniącymi swoich miejsc pracy" - napisał związek w apelu do Gronkiewicz-Waltz.

Zaskoczenie sposobem przejęcia KDT przez komornika i dezaprobatę dla użycia siły wyraziło OPZZ. "Przebieg akcji pokazał determinację ludzi walczących o swoje miejsca pracy. Jest to zrozumiałe w obecnej kryzysowej sytuacji, powodującej systematyczny wzrost bezrobocia" - oświadczyło OPZZ.

We wtorek, podczas postępowania komornika, który w imieniu miasta odzyskał teren zajmowanej od początku roku nielegalnie przez kupców hali, doszło do starć towarzyszącej mu ochrony, straży miejskiej i policji z kupcami i przybyłymi w okolice hali chuliganami. Ochroniarze forsując zabarykadowane drzwi użyli gazu łzawiącego, na zewnątrz do szło do starć z policją.

W środę pod halą KDT, pod którą zebrało się od 200-300 kupców, było spokojnie. Miasto wystąpiło o pozwolenie na rozbiórkę hali KDT. Do tego czasu hala będzie chroniona.

Kupcy dostaną pomoc. Niektórzy

Kupcy skłonni do kompromisu z warszawskim magistratem będą nagrodzeni. Ci, którzy stawiali we wtorek czynny opór w halach Kupieckich Domów Towarowych, zostaną ukarani. Tak w skrócie wygląda przyszłość handlowców ze stołecznych KDT. Komornik przejął obiekt, po tym jak wygasł termin dzierżawy.

Ci kupcy, którzy zgodnie z wyrokiem sądu wyprowadzili się z KDT w terminie, mają zagwarantowane nowe stoiska handlowe w nowych lokalizacjach na terenie Warszawy. Ci, którzy byli w hali we wtorek, ale zachowywali się spokojnie, również mogą liczyć na pomoc miasta.

Natomiast ci, którzy zostali zatrzymani, lub ci, którym postawione zostaną zarzuty prokuratorskie, o pomocnej dłoni magistratu mogą zapomnieć. Jest jeszcze jeden warunek: nowe miejsca handlowe otrzymają tylko ci kupcy, którzy mają zarejestrowaną działalność w Warszawie.

Krajobraz po bitwie

Kilkanaście busów z policjantami podjechało w środę rano przed zdewastowane hale Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie. Mężczyźni w mundurach otoczyli miejsce, które dzień wcześniej zamieniło się w plac bitwy. Teren, na którym rozegrały się sceny jak ze stanu wojennego, szczelnie ogrodzono. Ekipy sprzątające porządkują teren, zbierają do worków materialne ślady bitwy kupców i ich sympatyków z ochroniarzami i policją.

Przed halą spokojnie przechadzają się niewielkie grupki policjantów. Dwóch pilnuje wejścia do budynku. I jedna symboliczna rzecz: znad drzwi zniknął wielki napis Kupieckie Domy Towarowe. Przechodnie rzucają na opuszczoną halę ciekawskie spojrzenia, a poza tym jest tam cicho i spokojnie.

Historia hali KTD zaczęła się wraz z narodzinami kapitalizmu. W roku 1990, na placu Defilad jak grzyby po deszczu zaczęły rosnąć tzw. szczęki, czyli metalowe budki, gdzie handlarze sprzedawali wszystko. Warszawiacy pamiętają to bardzo dobrze. Ogropmny handel tu był, to było bardzo brzydkie. Szare, blaszane pawilony - mówią reporterce RMF FM mieszkańcy stolicy:

W 1999 roku powstała tam tymczasowa hala. Miasto miało wskazać docelową lokalizację KTD. Dwa lata później na rogu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej stanął gigantyczny blaszak; 180 metrów długości, 90 szerokości, 18 wysokości. Pod koniec lata 2006 Rada Miasta obiecała kupcom 30-letnią dzierżawę gruntu przy ulicy Złotej. Z kolei 31 grudnia roku 2008 kończy się umowa na dotychczasowy teren, kupcy mają trzy miesiące na wyprowadzkę. Teraz kupców już nie ma, ludzie potracili miejsca pracy, a rozbiórka hali może potrwać pół roku.

INTERIA.PL/RMF/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | śledztwo | Warszawa | prezydent | gronkiewicz | gronkiewicz-waltz | stoiska | bitwa | towar | zarzuty | kupcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy