Bogdan Święczkowski: Będziemy ściśle współpracować z komisją ws. Amber Gold

Jeżeli komisja śledcza ws. afery Amber Gold zwróci się do prokuratury, to będziemy bardzo ściśle współpracować. Informacje uzyskane w toku działań komisji na pewno będą przydatne - mówi Gość Krzysztofa Ziemca w radiu RMF FM, Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Dodaje, że "być może również informacje, które udostępni prokuratura, a nie będą szkodzić śledztwu, przydadzą się komisji śledczej". Zdaniem gościa radia RMF FM współpraca między komisją a prokuraturą na bieżąco odbywała się przez wiele lat. - Często informacje z komisji śledczej były istotne dla postępowania karnego przygotowawczego - mówi Bogdan Święczkowski.

Krzysztof Ziemiec: 10 lat temu kierował ABW. Od niedawna jest Prokuratorem Krajowym i pierwszym zastępcą Prokuratora Generalnego. Bogdan Święczkowski jest naszym gościem. Dzień dobry panie prokuratorze.

Bogdan Święczkowski: Serdecznie witam pana redaktora i słuchaczy.

Rating dla Polski utrzymany, ale perspektywy już gorsze. Eksperci mówią, że jeśli nie uszczelnimy systemu podatkowego w przyszłości, będzie kiepsko. Widzi pan tutaj rolę dla prokuratury?

- Oczywiście, że tak. Prokurator Krajowy i Prokurator Generalny podjęli już w tym zakresie odpowiednie działania. Powołaliśmy zespół prokuratorski, który pracuje z przedstawicielami innych służb państwowych, służb specjalnych, skarbowych, finansowych, aby zaproponować odpowiednie zmiany prawa, a także przepisów oraz pewną metodykę prowadzenia postępowań przygotowawczych zarówno przez prokuratorów, jak i inne organy państwa, aby szczególnie skoncentrować się na zwalczaniu przestępczości związanej z wyłudzaniem podatków, szczególnie VAT-u, ale nie tylko. A także, żeby dużo sprawniej zabezpieczać mienie, które zostało wyłudzone, czy przywłaszczone przez różnego rodzaju organizacje przestępcze. Zatem tak - podejmujemy intensywne działania. Szkoda, że nie zrobiono tego wcześniej, bo był na to czas, żeby się odpowiednio przygotować. Mimo wszystko mam nadzieję, że w niedługim czasie będą pierwsze efekty naszych działań.

Panie prokuratorze, ile zawiadomień do prokuratury wpłynęło po oficjalnej informacji dotyczącej audytu koalicji PO-PSL?

- Można powiedzieć, że kilkanaście.

Rzecznik rządu mówił o kilku. Czyli już się trochę zwiększyło.

- To zależy o czym będziemy rozmawiać. Jeżeli chodzi o służby specjalne, to jest ok. 10. Jeżeli chodzi o inne organa państwa, to też będzie kilka zawiadomień o przestępstwie, w związku z czym mówię o liczbie kilkunastu zawiadomień o przestępstwie.

To są urzędnicy czy politycy?

- Prokuratura nie rozróżnia polityków i urzędników publicznych. Dotyczy to osób pełniących funkcje publiczne - więc zarówno osób, które mogą także prowadzić działalność o charakterze politycznym, jak i urzędników, którzy bezpośrednio nie prowadzą tej działalności.

A czy pan, pana ludzie, urzędnicy zrobią audyt po Andrzeju Seremecie?

Reklama


- Ten audyt się już toczy, aczkolwiek dla nas najważniejsze są wyzwania teraźniejszości: kwestia wyłudzeń VAT-u, mafii paliwowych, zorganizowanych grup przestępczych w życiu gospodarczym, w sferze finansowej. I oczywiście ten audyt robimy już, przegląd pewnych śledztw zrobiliśmy, wiele z nich jest do podjęcia, do przeprowadzenia wielu czynności. Okazuje się, że te niektóre postępowania, przynajmniej niektóre z nich, w bardzo ważnych, istotnych sprawach dla społeczeństwa, były prowadzone w sposób pobieżny. Będziemy oczywiście próbować wyciągać z nich wnioski - także personalne. Ale to nie jest dla nas najważniejsze. Audyt - tak, audyt szczegółowy i wyczerpujący, żeby mieć też pewne przesłanki do pociągnięcia do odpowiedzialności odpowiednich osób, ale jednocześnie, żeby w odpowiedni sposób reformować strukturę prokuratury, aby już tych błędów w przyszłości nie popełniać. 

Jeszcze o te sprawy dopytam: to są takie sprawy, które być może widzi pan dzisiaj, dotyczą polityków byłych i były np. spowalniane albo być może i tuszowane?

- Jako przykład mogę podać sprawę tzw. afery inwigilacji "Sowa i Przyjaciele". Z kilkunastu postępowań, które zostały poddane audytowi, co najmniej kilka wymaga natychmiastowego podjęcia. 

Andrzej Seremet tłumaczył się często, że jest zależny od rządu. Czy widzi pan dzisiaj, po tych kilku tygodniach, miesiącach, że w jakiś sposób mógł być przez ówczesnych urzędników rządowych naciskany, żeby pewne rzeczy prowadzić lepiej, inne gorzej?

- Szczerze mówiąc ja współczułem i współczuję w chwili obecnej Andrzejowi Seremetowi. Uważam, że jako Prokurator Generalny nie miał żadnych instrumentów, żeby w sposób prawidłowy i właściwy kierować polską prokuraturą, aby w sposób transparentny nią kierować, a także mieć instrumenty, możliwości, narzędzia, aby prokuratorzy prowadzili prawidłowo, rzetelnie, szybko i skutecznie postępowania przygotowawcze tak, aby osoby niewinne siedziały w domu, a osoby winne trafiały do aresztów. Nie miał tych instrumentów, nie udało mu się przez 5 lat doprowadzić do zmiany prawa w tym zakresie, a politykom ówczesnej koalicji rządowej zapewne nie zależało na tym, aby prokuratura działała sprawnie. Jeżeli popatrzymy teraz na tzw. aferę podkarpacką, związaną z byłym posłem Burym, to jawi się nam ogląd pewnej degrengolady środowisk związanych z ówczesną władzą.

To są bardzo mocne zarzuty...

- No cóż, mam nadzieję, że w niedługim czasie opinia publiczna pozna wiele z tych informacji. Z tej wiedzy, która w tej chwili jest niejawna, jest związana z prowadzonymi postępowaniami karnymi.

W tym audycie, o którym mówiliśmy, czy to będzie coś zupełnie innego?

- Nie, to już dotyczy śledztw związanych z tzw. aferą podkarpacką. 

Mówi pan o zmianach w prokuraturze od kiedy pan przejął stery. Czy te zmiany nie są za duże? Bo w niektórych prokuraturach dziś brakuje prokuratorów. Są wakacje, jedni odeszli, inni zostali zwolnieni. Jaki był klucz tych zmian?

- Znaczy - nikt nie został zwolniony. Zaprzeczam temu bardzo stanowczo. Niektórzy prokuratorzy zostali przeniesieni w dół, żeby wzmocnić prokuratury terenowe, niektórzy odeszli w stan spoczynku, ale spowodowane to było zmianami prawa, jeszcze za Donalda Tuska, zmieniającymi przepisy emerytalne, które doprowadziły do tego, że do 1 stycznia 2017 roku prokuratorzy mogą korzystać z wcześniejszych emerytur. Później to prawo nie będzie istniało. Zatem ci, którzy mogą skorzystać z tego prawa - korzystają. Proszę pamiętać także, że istotnym elementem jest zmiana pokoleniowa. Niestety przez zaniedbania rządzącej Platformy Obywatelskiej i PSL-u, przez wiele, wiele lat nie przyjmowano do szkoły prokuratorsko-sędziowskiej odpowiedniej liczby aplikantów, po to, żeby tę wymianę naturalną, kadrową zapewnić. Proszę sobie wyobrazić, że niekiedy, w niektórych latach bywało tak, że Andrzej Seremet wnioskował o 100-120 osób rocznie na aplikację prokuratorską, a rząd przyznawał, czy minister sprawiedliwości przyznawał 30 czy 50 etatów.

A klucz tych zmian dzisiaj - jaki jest? To jest tak, że pan musi akceptować wszystkie zmiany?

- Zmiany wynikają z prawa o prokuraturze. Prawo o prokuraturze zostało uchwalone przez Sejm Rzeczpospolitej, polski parlament, polski Senat, podpisane przez pana prezydenta. Wdrażamy w życie te zmiany, które zostały zapisane w nowym prawie o prokuraturze. Część tych zmian została już zakończona. Część trwa. Usprawniamy proces tworzenia różnego rodzaju instytucji, wydziałów do spraw przestępczości gospodarczej, wydziału do spraw przestępczości finansowo-skarbowej, wydziału do spraw nadzoru nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi służb specjalnych i policji, wydziału spraw wewnętrznych. To jest olbrzymie zadanie, olbrzymie wyzwanie. Przywrócenie właściwego systemu szkoleń prokuratorów tak, aby prokuratorzy umieli przeprowadzić prawidłowo te podstawowe czynności w postaci przesłuchania, oględzin, eksperymentu, wizji lokalnej. Przez wiele, wiele lat tych szkoleń w sposób praktyczny nie prowadzono.

Wszystko wskazuje na to, że niebawem ruszy sejmowa komisja śledcza ds. afery Amber Gold. Widzi pan tu jakieś pole współpracy Prokuratury z komisją sejmową?

- Niewątpliwie. Jeżeli sejmowa komisja się zwróci do prokuratury, prokuratura będzie z sejmową komisją bardzo ściśle współpracować. Proszę pamiętać, że główny wątek sprawy Amber Gold znajduje się już w sądzie i sąd rozpoznaje tę sprawę. Natomiast są jeszcze jakieś wątki poboczne, w których toczą się jeszcze postępowania karne, dotyczące odpowiedzialność np. osób publicznych. Będą podejmowane te postępowania karne. Zatem informacje uzyskane w toku działań komisji na pewno będą przydatne dla prokuratury. A być może informacje, które udostępni prokuratura, a nie będą śledzić śledztwu prokuratorskiemu, przydadzą się komisji śledczej.

No właśnie, a to nie sparaliżuje działań i sądu i prokuratury? Bo przecież te 2 procesy będą się toczyły równolegle. Jest harmonogram przesłuchań świadków, są dokumenty, które być może będzie chciała komisja, a one są tajne.

Jeżeli chodzi o główną sprawę dotyczącą tych osób, które zostały oskarżone i toczy się proces przed sądem, to sprawa jest jawna. Więc tutaj nie widzę żadnych zagrożeń w tym zakresie. Natomiast przez wiele, wiele lat przecież w Polsce było kilka komisji śledczych i ta współpraca na bieżąco się odbywała, mimo że niekiedy było tak, iż równolegle toczyły się śledztwa prokuratorskie i działała komisja śledcza. Niekiedy, a nawet często, informacje z komisji śledczej były bardzo przydatne dla postępowania karnego przygotowawczego. Warto pamiętać, że głównym dobrem w tym zakresie, jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną osób, jest dobro postępowania przygotowawczego. I prokurator w wyjątkowych, tylko i wyłącznie, wypadkach odstępuje od tego zapisu kodeksu postępowania karnego.

To jeszcze na koniec spytam o ustawę antyterrorystyczną. Czy prokuratorzy dostaną w związku z nią jakieś nowe uprawnienia?

- Przede wszystkim dostają nowe obowiązki związane z kontrolowaniem działań szefa ABW w zakresie np. kontroli operacyjnych zarządzonych wobec cudzoziemców. Dostają nowe obowiązki w zakresie kierowania wniosków o krótkotrwałe, tymczasowe aresztowanie. Nowe obowiązki w zakresie prowadzenia oględzin w miejscach ewentualnych zdarzeń o charakterze terrorystycznym. Zatem ja bym powiedział, że prokuratorzy otrzymali kolejną garść obowiązków.

Obywatele powinni się bać?

- Kogo?

Właśnie takich uprawnień.

- Nie, w żadnym wypadku. Powinni się nas bać bandyci, przestępcy czy terroryści, a nie zwyczajny Polak, który ciężko pracuje i uczciwie dba o swój dom i o swoją rodzinę.

Krzysztof Ziemiec









Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje