Bonk: Będzie proces przeciw szpitalowi

Sztangista Bartłomiej Bonk z żoną zostali spadkobiercami zmarłej córki Julii - postanowił Sąd Rejonowy w Opolu. Teraz rodzice będą mogli wytoczyć proces szpitalowi, w którym przyszła ona na świat z niedotlenieniem mózgu. Dziewczynka zmarła po ponad roku.

Postanowienie o nabyciu spadku przez Barbarę i Bartłomieja Bonków po zmarłej 13 lutego Julii Sąd Rejonowy w Opolu wydał na posiedzeniu w środę.

Reklama

Rodzice Julii zapowiedzieli, że nie rezygnują z procesu przeciw opolskiemu szpitalowi ginekologiczno-położniczemu, ale by móc go kontynuować musieli zostać spadkobiercami córki.

Pełnomocnik rodziny Bonków Bartłomiej Janyga w rozmowie z PAP wyjaśnił, że gdy postanowienie o nabyciu spadku się uprawomocni, to będzie prowadzone postępowanie o zadośćuczynienie i odszkodowanie. "Zmodyfikowane zostanie w nim to, że w miejsce powódki, którą dotychczas była Julia Bonk, wejdą jako powodowie jej rodzice, którzy odziedziczyli po niej roszczenie o zadośćuczynienie" - wyjaśnił.

Janyga dodał, że w najbliższym czasie powinna być już znana opinia biegłych w sprawie karnej dotyczącej porodu Julii, którą prowadzi Prokuratura Okręgowa w Opolu.

Jednak na potrzeby cywilnego procesu rodziców zmarłej dziewczynki - w związku z obowiązującą w polskim prawie tzw. zasadą bezpośredniości - sąd będzie musiał zlecić osobne opinie biegłych, m.in. z zakresu ginekologii i położnictwa, pediatrii i dziedzin pokrewnych, tak, aby zdiagnozować stan, w jakim było dziecko po narodzinach. - Zgodnie z tą zasadą opinia wydana w jednym postępowaniu nie ma żadnej mocy w innym postępowaniu - wyjaśnił Janyga.

Proces będzie też - w związku ze śmiercią dziewczynki - dotyczyć już tylko kwestii zadośćuczynienia i prawdopodobnie części odszkodowania, a już nie renty.

Bonkowie w rozpoczętym w lipcu ub. roku procesie domagali się 2 mln zł zadośćuczynienia i 200 tys. zł odszkodowania oraz 10 tys. zł miesięcznie renty dla Julii. Sąd już na początku procesu zobowiązał szpital do comiesięcznego płacenia na rzecz córki sztangisty renty w wysokości 8,5 tys., uwzględniając tym samym tzw. wniosek o zabezpieczenia powództwa.

Janyga powiedział, że w związku ze śmiercią Julii - jeśli uznane zostanie, że zmarła ona na skutek błędu lekarzy - powództwo może też zostać rozszerzone o kwestię zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej. - Wówczas co do zasady cała rodzina, wszystkie osoby bliskie Julii, również jej siostra, mogą z takimi roszczeniami wystąpić - wyjaśnił prawnik. Zastrzegł jednak, że decyzja co do wystąpienia z takimi roszczeniami nie została jeszcze podjęta.

Julia Bonk urodziła się jako druga z bliźniaczek w listopadzie 2012 roku w Samodzielnym Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Opolu. Pierwsza z dziewczynek przyszła na świat w dobrym stanie, druga - po 45 minutach - w złym, z ostrym niedotlenieniem mózgu.

Powołana po porodzie przez szpital wewnętrzna komisja uznała, że prowadzący poród lekarze popełnili błędy polegające m.in. na niepodjęciu decyzji o cesarskim cięciu. Dyrekcja szpitala złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury, a dwóch lekarzy straciło stanowiska.

Rzeczniczka opolskiej prokuratury okręgowej Lidia Sieradzka poinformowała PAP w środę, że opinia biegłych w tej sprawie jeszcze nie wpłynęła.

Dowiedz się więcej na temat: Julia Bonk | Bartłomiej Bonk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje