Borusewicz: Senat wciąż troszczy się o Polonię

Senat dalej jako opiekun Polonii i Polaków za granicą będzie się o nich troszczył - zapewnia w rozmowie z PAP marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Przyznaje, że decyzja o przekazaniu z izby wyższej do MSZ środków na finansowanie Polonii była jego przegraną.

PAP: 2 maja po raz 12. obchodzony jest Światowy Dzień Polonii i Polaków za Granicą. Jaki jest współczesny obraz Polonii i jak on się zmieniał?

Reklama

Bogdan Borusewicz: - Obraz Polonii na świecie zmienił się diametralnie w ciągu ostatnich kilkunastu lat i widzę to za każdym razem, gdy odwiedzam środowiska polonijne w różnych miejscach świata. Zmiana widoczna jest najbardziej we wschodnich krajach, gdzie jeszcze na początku lat 90. wyczuć można było u nich dużą niepewność, a nawet strach przed wygłaszaniem poglądów, często krytycznych w stosunku do miejscowych władz.

W tej chwili mają oni zupełnie inną mentalność, bowiem często angażują się w życie polityczne czy społeczne i mają na nie wpływ, czego doskonałym przykładem jest wejście do litewskiego rządu Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Dzięki wieloletniemu wsparciu finansowemu i politycznemu udało nam się zmienić zachowanie i sposób myślenia naszych rodaków, którzy są dzisiaj pewni, że Polska o nich pamięta.

Jak pan z perspektywy czasu ocenia decyzję o przeniesieniu środków na wspieranie Polonii z Senatu do MSZ? Czy to była dobra decyzja?

- Po pierwsze trzeba podkreślić, że mimo zmiany systemu finansowania ilość pieniędzy przekazywanych na wspieranie Polonii się nie zmniejszyła. Po drugie rzeczą naturalną jest, że instytucji, w tym przypadku MSZ, która przejmuje obowiązki po kimś innym, towarzyszy pewne zamieszanie i bałagan. O tym bardzo wyraźnie mówił w ubiegłym tygodniu w Senacie szef MSZ Radosław Sikorski, który jasno pokazał, że wspieranie Polaków za granicą nie jest łatwą rolą.

To jest i była masa organizacji, a także masa problemów, które trzeba szybko i sprawnie rozwiązywać. Uważam, że na błędach cudzych i własnych trzeba się uczyć i poprawiać to, co się źle zrobiło. Mogę zapewnić, że Senat będzie uważnie pilnował tego, jak MSZ wydaje pieniądze i jak to wsparcie finansowe funkcjonuje.

Czy nie żałuje pan jednak, że Senat nie dysponuje już pieniędzmi na wsparcie organizacji polonijnych?

- Stoję na gruncie tego, co jest. Byłem przeciwny przekazaniu tych pieniędzy, ale w sytuacji, kiedy one już są w MSZ, to chciałbym, aby ta współpraca była lepsza i jak najlepsza. Dyskusja o zmianie systemu wspierania Polonii była bardzo trudna i dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie udało mi się przekonać posłów w klubie PO, aby to Senat, kontynuując wieloletnią tradycję, dalej dysponował tymi środkami z budżetu państwa. Przegrałem tę dyskusję wewnątrz Platformy i dlatego takie rozwiązanie nastąpiło. Moje argumenty okazały się nieskuteczne, albo nie wszyscy politycy chcieli ich słuchać.

Jak odebranie pieniędzy Senatowi przyjęły organizacje i środowiska polonijne? Czy skarżą się do pana na działania MSZ?

- Zauważyłem, że organizacje polonijne piszą listy tylko wtedy, kiedy mają pretensje lub uwagi i takie rzeczy oczywiście do mnie docierają, ale nie powiedziałbym, że jestem nimi zalewany. Powiem nawet więcej, część środowisk nawet nie wie, że były jakieś zmiany i nie wszędzie ta informacja dotarła do świadomości Polaków za granicą. To nawet dobrze, bo oznacza, że nie ma jakiś bardzo krytycznych uwag do obecnie funkcjonującego systemu. Uważam, że nasi rodacy nie powinni nawet zauważyć, że inna instytucja przejęła finansowanie Polonii. Tak byłoby najlepiej.

Jak pan ocenia nową wizję MSZ współpracy z Polonią, według której powinnością milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia jest działać na rzecz polskiej racji stanu i polskiej polityki zagranicznej?

- Nasi rodacy promują bardzo dobrze Polskę i nasz wizerunek. Na pewno nie trzeba ich do tego specjalnie zachęcać. Żądanie od nich jakiś konkretnych działań w tym kierunku może odnieść odwrotny skutek. Na pewno trzeba tworzyć nowe pokolenie elity wśród Polaków i Polonii. Jest potrzeba wprowadzenia młodych i dynamicznych ludzi, którzy będą w stanie pokazać współczesny obraz Polaków. Ważnym zadaniem jest także podtrzymywanie znajomości języka polskiego, aby nie stał się on zapomniany przez naszych rodaków.

Jak pan przyjął informację o dymisji wiceszefa MSZ Janusza Ciska? Czy złożenie rezygnacji ma pana zdaniem związek z ostatnimi publikacjami na temat nieprawidłowości przy przyznawaniu środków na pomoc Polonii?

- Z tego co mówił minister Sikorski wynika, że powodem dymisji wiceministra Ciska była jego choroba. Powiem szczerze, byłem naprawdę zaskoczony tą informacją. Wiem, że padało wiele krytycznych opinii także w Senacie odnośnie jego pracy. Ja w zasadzie nie miałem czasu na tę ocenę. Myślę jednak, że dopiero po dwóch lub trzech latach funkcjonowania nowego systemu można go rzetelnie ocenić.

Jakie działania na rzecz Polonii będzie podejmował Senat?

- Chcę zapewnić, że Senat dalej jako opiekun Polonii będzie troszczył się o rodaków żyjących za granicą. Będziemy uważnie pilnowali tego, w jaki sposób są przydzielane środki z budżetu państwa na wspieranie Polonii i będziemy prowadzili szeroką dyskusję na ten temat. Pod kątem opieki na Polonią będę kształtował także moje wizyty zagraniczne. Oczywiście dalej funkcjonuje senacka komisja łączności z Polakami za granicą, a senatorowie będą w tej materii na pewno cały czas aktywni.

Rozmawiał Andrzej Gajcy

Dowiedz się więcej na temat: polonia | Bogdan Borusewicz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje