Brudziński: Organizator miał zgodę na konferencję w stołówce stoczniowej

Dokumenty mające potwierdzić m.in. zgodę na wynajęcie stołówki stoczniowej na sobotnią konferencję o rynku pracy w Szczecinie przedstawił we wtorek poseł PiS Joachim Brudziński. Jego zdaniem organizator miał zgodę na zorganizowanie tam konferencji.

Kilka godzin przed rozpoczęciem sobotniej konferencji jej organizator - Ruch im. Lecha Kaczyńskiego - poinformował, że zarządca terenów postoczniowych - Towarzystwo Finansowe Silesia - wycofał zgodę na wynajęcie historycznej sali, w której podpisano szczecińskie Porozumienia Sierpniowe, uzasadniając to awarią instalacji elektrycznej. W konferencji, którą ostatecznie zorganizowano w namiocie przed stocznią, wziął udział prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Silesia poinformowała w niedzielę w oświadczeniu, że nie podpisała żadnej umowy na wynajem sali. Rozmowy w tej sprawie prowadziła z prywatną firmą, jak ją nazwała "agencją filmową z Rzeszowa", a pieniądze za wynajem wpłynęły na konto już po informacji o kłopotach technicznych - zaznaczyła.

Reklama

Brudziński przekazał dziennikarzom kopie korespondencji mailowej prowadzonej z Silesią od 23 kwietnia, m.in. przez firmę z Rzeszowa, w tym wydruki kilkunastu maili, potwierdzenie przelewu na konto Silesii opłaty za salę, wystawioną przez Silesię "fakturę pro forma" opiewającą na kwotę 8 tys. zł oraz zlecenie wykonania usługi wynajmu.

Z tekstu korespondencji wynika, że Silesia była poinformowana, kto jest organizatorem spotkania.

Jak mówił Brudziński, agencja organizująca konferencję podpisała wcześniej otrzymaną od Silesii umowę na wynajęcie sali i odesłała ją z powrotem. Musiała to zrobić, by móc wejść na teren stołówki i przygotować ją do konferencji - tłumaczył. Jak dodał, Silesia zapewniła, że odesłała kurierem podpisaną umowę. Mimo tego, nie otrzymano z powrotem dokumentu - podkreślił.

"Wszystko na to wskazuje, że albo Towarzystwo Finansowe Silesia kłamało wtedy, mówiąc, że umowa jest podpisana, albo kłamie dzisiaj, twierdząc, że tej umowy nie podpisało" - powiedział Brudziński dziennikarzom.

Powtórzył, że pieniądze za wynajem sali zostały wpłacone Silesii 15 maja, na dobę przed tym, kiedy otrzymano mail z odmową przesłaną przez Silesię.

Marta Horajecka-Meler, która prowadziła z ramienia Silesii rozmowy z firmą chcącą wynająć salę, powiedziała, że nie jest osobą upoważnioną do rozmów na ten temat.

Do tej pory Polskiej Agencji Prasowej nie udało się uzyskać komentarza od zarządu TFS.

W sprawie głos zabrał także szczeciński SLD, który oczekuje wyjaśnień, dlaczego Silesia, jako spółka Skarbu Państwa odmówiła wynajmu, a tym samym zrezygnowała z dochodu.

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kaczyński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje