"Brygada sztyletów" przejęła dyżur na wschodniej flance NATO

W Żaganiu odbyła się ceremonia zmiany jednostek pełniących misję w ramach operacji Atlantic Resolve w Polsce i innych państwach tzw. wschodniej flanki NATO.


Koniec służby "Żelaznej brygady"

Reklama

Po dziewięciu miesiącach służby "Żelazną brygadę" 4. Dywizji Piechoty z fortu Carson zastąpili żołnierze "Brygady sztyletów" z 1. Dywizji Piechoty Armii USA z Fort Riley w Kansas.   

"Jest to moment historyczny dla Polski, dla Żagania. Pobyt strony amerykańskiej tu, w tej części Europy, to przede wszystkim wzmocnienie bezpieczeństwa, ale tak naprawdę to więcej ćwiczeń, więcej przekonania do siebie nawzajem i więcej wzajemnych relacji. Dziś widzimy żołnierzy amerykańskich, którzy ze smutkiem wyjeżdżają z Polski po dziewięciu miesiącach i mają nadzieję, że jeszcze wrócą w ramach kolejnych rotacji. Witamy kolejną grupę bojową" - powiedział PAP dowódca generalny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Jarosław Mika.   

Generał Mika dodał, że już czeka na pierwsze ćwiczenia z drugą zmianą wojsk amerykańskich, a te maja się odbyć w listopadzie, z udziałem żołnierzy 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej.   

Uroczystość związana z przekazaniem obowiązków odbyła się na placu Generała Maczka w centrum Żagania. Zgodnie z amerykańską tradycją, żołnierze opuszczającej Polskę 3. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (nazywanej żelazną brygadą - PAP) na znak zakończenia misji zwinęli swoje sztandary.   

Następnie swoje sztandary rozwinęli żołnierze 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (noszącej przydomek brygady sztyletów - PAP). Tym samym przejęli zadania w ramach operacji Atlantic Resolve. Jest to jednoznaczne z osiągnięciem przez brygadę pełnej zdolności bojowej.   

"Najlepsza armia świata" w Polsce

"Spodziewamy się dobrej współpracy i treningu z jednostkami w Polsce i naszymi sojusznikami w Europie, biorącymi udział w operacji Atlantic Resolve. Moi żołnierze są zadowoleni, że mogli przyjechać do Polski. Wiadomo, że nikt nie lubi zostawiać swoich rodzin, ale z drugiej strony chcemy zobaczyć, jak wygląda współpraca z polskim wojskiem i lokalną społecznością" - powiedział PAP dowódca 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej płk. David Gardner.  

To pierwsze formalne przekazanie obowiązków między ciężkimi brygadami Armii USA, skierowanymi do pełnienia misji na tzw. wschodniej flance NATO. Żołnierze i sprzęt "żelaznej brygady" wracają do macierzystej bazy w Fort Carson w Kolorado.   

"Obecność najlepszej armii świata tutaj w Polsce, na Ziemi Lubuskiej, to element budowania bezpiecznej Europy, element budowania bezpiecznej wschodniej flanki NATO" - powiedział podczas ceremonii wojewoda lubuski Władysław Dajczak. Podziękował wracającym do domów Amerykanom i powitał tych, którzy ich zastępują.   

Przerzut sprzętu

2. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (ABCT) zabrała ze sobą ze Stanów Zjednoczonych ponad 3,3 tys. żołnierzy, 87 czołgów Abrams, 103 bojowe wozy piechoty Bradley i m.in. 18 samobieżnych haubic Paladin. To zbliżony potencjał do jej poprzedniczki.   

Rzecznik prasowy 2. ABCT kpt. Orlando Howard poinformował PAP, że przerzut sprzętu odbywa się w trzech turach. Dwie partie dotarły już na miejsce. Pozostały sprzęt jest przerzucany przez port gdański i port w niemieckim Bremerhaven.   

Amerykanie pod wrażeniem Polski

"Dowództwo (brygady - PAP) będzie zlokalizowane w Polsce, w Żaganiu. Połowa brygady zostaje w Żaganiu. Dwa batalionu udają się do Niemiec, gdzie będą ćwiczyć na poligonie. Jeden batalion jedzie do Rumunii, a dwie kompanie do Bułgarii. Do tego jedna kompania pojedzie na Węgry" - zapowiedział kpt. Howard.   

Dodał, że osobiście jest pierwszy raz w Polsce i Europie. "Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak tu jesteśmy ciepło przyjmowani, jestem pod wrażeniem tutejszej architektury i uroku waszego kraju. Wszystko zostało w Polsce bardzo dobrze przygotowane do naszej wizyty - budynki, drogi, którymi jeździmy. Wszystko jest w porządku" - dodał rzecznik "Brygady sztyletów".   

W naszym kraju Amerykanie będą stacjonowali m.in. w Świętoszowie, Żaganiu, Bolesławcu i Toruniu, gdzie ulokowane były także siły amerykańskie z poprzedniej rotacji.   

"Po dziewięciu miesiącach jesteśmy bardzo zadowoleni, przyzwyczajeni. Bycie z amerykańskimi żołnierzami to już nasza żagańska codzienność. Bardzo dobrze nam się z nimi żyje" - powiedział PAP burmistrz Żagania Daniel Marchewka.   

Rotacyjna obecność

Podczas pierwszej zmiany, żołnierze "żelaznej brygady" z USA wzięli udział w licznych manewrach, zarówno na terenie Polski, jak i w innych krajach środkowo-wschodniej Europy m.in. w manewrach "Bison Drawsko'17" i "Saber Guardian'17" w Rumunii. Oficerowie amerykańskiej armii uczestniczyli w ćwiczeniach dowódczo-sztabowych. Ponadto Amerykanie intensywnie szkolili się na polskich poligonach.   

Po aneksji przez Rosję Krymu w 2014 r. Stany Zjednoczone wystąpiły z inicjatywą zwiększenia obecności w Europie (European Reassurance Initiative - ERI). Elementem tych działań jest operacja Atlantic Resolve, mająca zapewnić rotacyjną, trwałą obecność sił USA także w tych regionach, gdzie wcześniej nie stacjonowały znaczące siły USA. Jako pierwsza, na początku bieżącego roku do regionu przybyła amerykańska 3. Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa 4. Dywizji Piechoty, licząca ok. 3500 ludzi, ponad 400 pojazdów gąsienicowych i ponad 900 kołowych, w tym 87 czołgów, 18 samobieżnych haubic Paladin, ponad 400 samochodów Humvee i 144 bojowe wozy piechoty Bradley.   

Obecność sił amerykańskich jest rotacyjna. Żołnierze zmieniają się co dziewięć miesięcy. Kolejne zmiany mają następować tak, by między poszczególnymi rotacjami nie było przerw, a w regionie stale przebywały amerykańskie siły.

 Marcin Rynkiewicz (PAP)

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje