Burzliwy spór o KRS. Sejmowa komisja przyjęła projekt

Sejmowa komisja sprawiedliwości przyjęła rządowy projekt zmian w KRS - jego II czytanie na forum Sejmu w środę po południu. Wcześniej komisja poparła m.in. poprawkę ministerstwa sprawiedliwości dającą prawo zgłaszania kandydatów do wyboru przez Sejm do KRS stowarzyszeniom i grupom sędziów i prokuratorów oraz korporacji adwokackiej, radcowskiej i notarialnej. Głosowanie poprzedziła burzliwa debata.

Po ponad 7-godzinnym posiedzeniu, 12 członków komisji opowiedziało się za zarekomendowaniem Sejmowi rządowego projektu noweli ustawy o KRS wraz z poprawkami. 5 posłów było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.

Reklama

Wcześniej, w głosowaniu zarządzonym we wtorek przez szefa komisji Stanisława Piotrowicza (PiS) poprawkę złożoną przez wiceszefa MS Marcina Warchoła poparło 15 posłów komisji sprawiedliwości i praw człowieka, 3 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu.

Główna poprawka MS uzupełnia dotychczasowy zapisu projektu, że kandydatów na członka KRS marszałkowi Sejmu zgłaszają Prezydium Sejmu lub co najmniej 50 posłów. Zgodnie z poprawką MS, Prezydium Sejmu lub 50 posłów będzie mogło wybierać kandydatów wyłącznie spośród sędziów zarekomendowanych przez środowiska prawnicze.

Sejmowa komisja sprawiedliwości poparła także poprawkę, by wygaszone zostały nie tylko kadencje 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami, ale także kadencje członków Rady wybieranych przez parlament - 4 posłów i 2 senatorów.

Przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) złożył poprawkę by w 30 dni od wejścia noweli o KRS w życie wygasić kadencje wszystkich wybieranych członków KRS - czyli także czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch senatorów wybranych przez Senat. Wszyscy nowi członkowie Rady byliby wybrani na wspólną kadencję - przewiduje poprawka.

Przy sprzeciwie opozycji komisja poparła też główny zapis projektu - by wygaszone zostały kadencje 15 członków Rady będących sędziami; ich następców wybrałby Sejm. Według posłów opozycji, kadencji członków Rady nie można wygasić ustawą zwykłą, bo wymagałoby to zmiany konstytucji. MS podkreśla, że Trybunał Konstytucyjny dopuszcza możliwość skracania kadencji, gdy przemawiają za tym "szczególne okoliczności" - według resortu należy do nich "kompleksowa reforma Rady".

Burzliwa dyskusja. "Jeśli sędzia podpadnie politykowi PiS, nie ma szans na karierę"

"To nie będą kandydaci do KRS, tylko kandydaci na kandydatów" - mówił o poprawce Borys Budka (PO). Robert Kropiwnicki (PO) dodawał, że niepotrzebny jest drugi etap preselekcji, bo prowadzi do tego, że to środowiska polityczne będą wstępnie wybierać, którzy sędziowie, wskazani przez środowiska prawnicze, przejdą do kolejnego etapu. "Proszę zobaczyć jak to jest niebezpieczne dla zachowania niezależności sądowniczej. Jeśli sędzia podpadnie jakiemuś ważnemu politykowi PiS, to nie ma szans na karierę i dostanie się do KRS" - powiedział.

Jako "pudrowanie rzeczywistości" propozycję MS określiła Kamila Gasiuk-Pihowicz (N). Dodała, że to rozwiązanie "absolutnie nie gwarantuje niezawisłości sądów" i nie zmienia niekonstytucyjnego mechanizmu. Złożyła wniosek o przerwę, by z propozycją mogła zapoznać się i wypowiedzieć na jej temat KRS. Wniosek ten został przez komisję odrzucony.

Pawłowicz: Powinniście, jak w Korei, przejść reedukację w obozach

Krystyna Pawłowicz (PiS) powiedziała, że "środowisko sędziowskie wymaga odzyskania dla demokracji. Państwo powinniście - jak w Korei - przejść reedukację w obozach uczących demokracji" - powiedziała, zwracając się do krytyków zapisów noweli.

Bartłomiej Wróblewski (PiS) oceniał, że "propozycja ministerstwa mieści się w konstytucyjnych regulacjach". "Konstytucja nie rozstrzyga, kto wybiera sędziów - członków KRS. Jak rozumiem, można mieć różne poglądy w tym zakresie, ale konstytucja tego nie rozstrzyga" - uznał. Podkreślił, że większość Polaków nie ma zaufania do sądów.

Wiceszef MS Marcin Warchoł podkreślał, że poprawka stanowi, iż posłowie nikogo innego nie będą mogli poddać pod głosowanie jako kandydatów do KRS, jak tylko tych zgłoszonych przez środowiska sędziowskie i prawnicze.

"Król pozostaje nagi"

"Dziś w MS pracuje ponad 150 sędziów i wielu prokuratorów; można sobie wyobrazić, że zgłoszą oni swoich kandydatów, którzy zostaną wybrani przez Sejm" - tak poprawkę skomentował podczas obrad komisji rzecznik KRS Waldemar Żurek.

Sędzia Dariusz Mazur ze Stowarzyszenia Sędziów "Themis" nazwał poprawkę "drobnym listkiem figowym". "Jeśli go zdjąć, to król nadal pozostaje nagi - mówił.

KRS - konstytucyjny organ stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów - składa się z 25 członków. 15 sędziów do Rady wybierają dziś przedstawiciele zgromadzeń sędziowskich; z urzędu należą zaś do niej: prezes SN, prezes NSA, minister sprawiedliwości i przedstawiciel prezydenta RP. Parlament wybiera do KRS czterech posłów i dwóch senatorów.

Przedstawicielami Sejmu w KRS są m.in. Piotrowicz i Krystyna Pawłowicz (PiS). Pawłowicz ujawniła, że od pewnego czasu wstrzymuje się wraz z innymi parlamentarzystami od głosu przy głosowaniach w KRS nad kandydaturami nowych sędziów przedstawianych do powołania prezydentowi. Jak mówiła, promuje się "kuzynów i dzieci sędziów", a dla KRS liczą się tylko wymogi formalne. "10 przedstawionym kandydatom prezydent musiał zablokować powołanie" - przypomniała.

"To wy byliście za kandydatami, których powołania odmówił prezydent" - replikował rzecznik KRS Waldemar Żurek. Rada często obraduje wtedy, gdy są głosowania w Sejmie, a potem mówicie, ze coś Rada przegłosowała jednogłośnie - odpowiadała mu Pawłowicz. Według niej, "istnienie jednej izby w KRS uniemożliwia posłom udział w głosowaniach". Projekt zakłada m.in. powołanie dwóch izb w KRS.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje