Byli premierzy: Potrzebna głębsza integracja europejska

Czterej b. premierzy: Leszek Miller, Józef Oleksy, Włodzimierz Cimoszewicz i Marek Belka zachęcali w sobotę do pogłębiania i wzmacniania integracji europejskiej. Apelowali, by w przyszłorocznych wyborach europejskich głosować na tych kandydatów, którzy cenią dialog i kompromis.


Czterej byli szefowie rządu wystąpili w ramach dyskusji programowej VI kongresu Stowarzyszenia Ordynacka. Debata dotyczyła przede wszystkim przyszłości UE m.in. w kontekście przyszłorocznych wyborów do europarlamentu, oraz przypadającej w 2014 r. 10. rocznicy przystąpienia Polski do Unii.

Reklama

Miller przekonywał, że bilans naszej obecności we wspólnocie należy oceniać pozytywnie. - Bilans jest bardzo dobry, te 10 lat nie zostało zmarnowane, osiągnęliśmy zamierzone cele - powiedział b. premier. Według niego jednak proces integracji naszego kraju z UE nie został zakończony - nie przystąpiliśmy do strefy euro.

- Dzisiaj nikt nie wie, kiedy ten cel zostanie osiągnięty; rząd nie prowadzi w tej sprawie żadnej kampanii - ani agitacyjnej, ani informacyjnej. Rośnie za to szybko liczba Polaków sceptycznie do tego nastawionych, a pozostawanie poza strefą euro będzie nas skazywało na kraj "Europy B" albo "drugiej prędkości" - dowodził lider Sojuszu.

Zdaniem Cimoszewicza silniejsza i głębsza integracja europejska może powstrzymać rozwój sił eurosceptycznych w Europie. - Ani w Polsce, ani w Europie nie mamy debaty na ten temat. Obawiam się, że wyniki mogą być takie, że w PE (...) może dojść do prób paraliżowania UE, jeżeli nie spróbujemy wpłynąć na rysujące się w tej chwili tendencje, gdy chodzi o sympatie, poglądy, poparcie polityczne - mówił b. premier i b. szef MSZ. Apelował, by w zaplanowanych na maj 2014 roku wyborach Polacy głosowali na tych polityków, którzy optują za silniejszą Europą.

Belka - b. premier i obecny prezes NBP - przekonywał, że wbrew temu, co sądzi część polityków w Polsce, nasz kraj nie traci na suwerenności, będąc w Unii. - Jeżeli jest jakiś kraj w Europie, który utracił znaczną część swojej suwerenności po utworzeniu UE, to są Niemcy; w drugiej kolejności - Francja. Kraje najmniejsze natomiast są w gruncie rzeczy beneficjentami tego procesu. (...) My zyskujemy, relatywnie rzecz biorąc - mówił szef NBP.

Jak zauważył przy tym, w Polsce są również tendencje, by w UE "wyszarpywać" swój narodowy interes "krzykiem i wetem". Tymczasem - przypomniał - Unia to jest "cywilizacja dialogu i kompromisu". - Wybierzmy do PE nie tylko tych, którzy mają do Europy pozytywny stosunek, ale także tych, którzy wiedzą, czym jest dialog, ludzi, którzy nie będą tam pohukiwać, ale będą umiejętnie bronić naszego interesu, rozumiejąc też innych - zachęcał Belka.

Oleksy opowiedział się z kolei za większą otwartością Polaków na innych. - To niebłahe pole działania, żeby społeczeństwo czuło korzyść z otwartości kraju, z kontaktu z innymi, żeby ta europejskość także poprzez naprawę samej UE, by była odpowiedzią dla Polaków na wyzwania globalizmu, na wyzwania, na które każdy mniejszy kraj musi być gotowy, bo sam sobie nie poradzi - mówił b. szef rządu.

Według niego polscy politycy powinni też zastanowić się na ewentualną strategią rozwoju kraju, kiedy skończą się środki europejskie. - To jest ostatnia perspektywa finansowa (2014-2020 - PAP) z tak dużą nadwyżką środków finansowych dla Polski. Pytanie więc, z czego Polska będzie się rozwijać, kiedy skończy się zasilanie środkami europejskimi - powiedział Oleksy.

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom w kongresie nie wziął udziału b. prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wyemitowane zostało jedynie wcześniej nagrane przesłanie b. prezydenta do delegatów.

Podczas sobotniego kongresu na trzecią kadencję prawie jednogłośnie wybrany został dotychczasowy przewodniczący Włodzimierz Czarzasty. W skład nowego zarządu Ordynackiej weszli z kolei: Oleksy, b. minister transportu Bogusław Liberadzki oraz rzecznik Twojego Ruchu Andrzej Rozenek.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy