Były wiceminister w rządzie PiS aresztowany

Podejrzany o korupcję b. wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas nie przyznaje się do winy - poinformował dziennikarzy jego obrońca Grzegorz Fertak po wyjściu z posiedzenia sądu, który zdecydował o aresztowaniu Pinkasa na 3 miesiące.

Adwokat zapowiedział, że będzie składał zażalenie na tę decyzję. B. wiceminister wyraził zgodę na publikację swoich danych osobowych.

Reklama

Według sądu, zebrany materiał dowodowy wskazuje, że istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów. Istnieje też obawa, że mógłby on utrudniać toczące się postępowanie. Poza tym podejrzanemu grozi wysoka kara więzienia - do 10 lat.

Zarzuty, które Pinkasowi postawił wydział ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej w Łodzi, dotyczą okresu, kiedy pełnił on funkcję zastępcy dyrektora ds. klinicznych i organizacyjnych Instytutu Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Według prokuratury, przyjął on co najmniej 55 tys. zł oraz wieczne pióro warte prawie 3 tys. zł w zamian m.in. za ułatwienie jednej ze spółek wygrania przetargu organizowanego w Instytucie. Ponadto zażądał od firmy, która wygrała przetarg na świadczenia w zakresie diagnostyki laboratoryjnej w latach 2003-2005, pokrycia kosztów remontu pomieszczeń służbowych, zajmowanych przez ówczesnego dyrektora Instytutu. Koszt remontu wyniósł prawie 55 tys. zł.

Zarzuty mają związek ze śledztwem dotyczącym nieprawidłowości związanych z organizowaniem przetargów na dostawę sprzętu medycznego i odczynników oraz konkursów związanych z tzw. outsourcingiem dla publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (ZOZ) z terenu całego kraju.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: areszt | Prawo i Sprawiedliwość | wiceminister

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje