CBA wkroczyło do biura posła PSL

Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukuje - na zlecenie warszawskiej prokuratury apelacyjnej - biuro posła Jana Burego. Szef klubu PSL twierdzi, że nie wie, czego ta sprawa może dotyczyć. Zapewnia jednak, iż "nie ma to nic wspólnego z aferą taśmową".

- Od rana agenci CBA prowadzą działania wspólne z prokuratorami Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, w ramach śledztwa w sprawie powoływania się na wpływy w ministerstwie infrastruktury. Działania prowadzone są w kilku miejscach - nie ujawniamy w jakich ani kogo dotyczą - oświadczył  rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. 

Reklama

Rzecznik warszawskiej prokuratury apelacyjnej Zbigniew Jaskólski potwierdził, że w czwartek w ramach tego śledztwa dokonywano kolejnych już przeszukań pomieszczeń i że dotyczy to "osób sprawujących funkcje publiczne".

- Śledztwo ma charakter rozwojowy i dla jego dobra nie można obecnie przekazać bliższych informacji o jego toku oraz przebiegu czynności - dodał Jaskólski w komunikacie prasowym.  

"Nie mam sobie nic do zarzucenia"

Prokuratura nie odnosi się do informacji tvn24.pl, że przeszukano biuro szefa klubu poselskiego PSL Jana Burego i jeszcze innego polityka stronnictwa. Pytany o to Bury przyznał, że CBA na zlecenie prokuratury przeszukało jego biuro w Rzeszowie. 

- Nie mam sobie nic do zarzucenia. W tej sprawie wyjaśniłem wszystko, co mogłem - powiedział Bury pytany o to przez dziennikarzy w Sejmie. - W tej chwili te czynności jeszcze trwają w biurze poselskim w Rzeszowie - dodał.

- Dzisiaj wprowadziłem panią prokurator i dwóch funkcjonariuszy CBA do mojego pokoju hotelowego. Byłem obecny przy czynnościach. Zachowali sie bardzo profesjonalnie i bardzo elegancko - dodał szef klubu PSL. Pytany, czego funkcjonariusze mogli szukać, Bury odpowiedział: "szukają dokumentów związanych z prowadzonymi przez siebie postępowaniami. Jakimi - proszę pytać prokuratury i rzecznika CBA". 

Na pytanie, czego może dotyczyć przeszukanie szef klubu ludowców odpowiedział: "Może dotyczy mojej działalności z przeszłości, a może dotyczy aktualnych, bieżących spraw".   

O śledztwie ws. płatnej protekcji (taką nazwę nosi przestępstwo powoływania się na wpływy w instytucjach państwowych w zamian za korzyść majątkową lub osobistą) Prokuratura Apelacyjna w Warszawie informowała w poniedziałek. Podano wówczas, że w ramach tego śledztwa dokonano przeszukania pomieszczeń w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju oraz zatrzymano i przesłuchano jako podejrzanych dwóch biznesmenów.

Śledztwo prowadzone we współpracy z CBA dotyczy "udzielania korzyści majątkowych w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej". Postępowanie wszczęte w tym roku prowadzi wydział ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji stołecznej prokuratury apelacyjnej. 

Biznesmeni z Leżajska usłyszeli już zarzuty

"Rzeczpospolita" napisała w czwartek, że w zeszłym tygodniu przeszukania dokonano w gabinecie wiceministra Stanisława Rynasiewicza (PO), a zatrzymanymi biznesmenami byli Marian D. i Paweł K. - przedsiębiorcy z firmy paliwowej z Leżajska (Podkarpackie), skąd również pochodzi Rynasiewicz. Rzecznik CBA oświadczył w czwartek, że Biuro nie udziela informacji na temat szczegółów. Również rzecznik PA Zbigniew Jaskólski nie podał, jakich osób one dotyczą.

Wiadomo, że biznesmenom przedstawiono zarzuty z art. 230a kodeksu karnego, czyli czynnej płatnej protekcji. Głosi on, że kara od pół roku do 8 lat więzienia grozi temu, kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za pośrednictwo w załatwieniu sprawy w instytucji państwowej (...) polegające na bezprawnym wywarciu wpływu na decyzję, działanie lub zaniechanie osoby pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji.

Bury pytany w czwartek, czy zna biznesmenów z Leżajska, którzy - według mediów - mieli się podoływać na wpływy w resorcie infrastruktury zaznaczył, że wie, kto to jest. - Jednego znam - powiedział, dodając, że jest on szefem dużej firmy na Podkarpaciu. Dopytywany, czy biznesmeni mogli się powoływać na jego wpływy powiedział: "Nie wiem. Proszę pytać prokuraturę i CBA".

Pytany o sprawę rzecznik MIR Robert Stankiewicz powiedział, że dysponentem pełnej wiedzy na ten temat jest Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. - Zatem z wszelkimi pytaniami dotyczącymi śledztwa odsyłamy do prokuratury. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju deklaruje pełną gotowość do współpracy w celu jak najszybszego wyjaśnienia sprawy - zapewnił.

 

 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje