Chora służba zdrowia

Coraz więcej lekarzy jest niezadowolonych z działalności NFZ. Do negocjacji przygotowują się dyrektorzy szpitali onkologicznych. Jak twierdzą - jeżeli szpitale przyjęłyby propozycje NFZ, to leczenie w przyszłym roku będzie nie tylko na o wiele gorszym poziomie, ale wielu pacjentów w ogóle go nie doczeka.

Zdaniem NFZ jeden z leków wykorzystywanych w chemioterapii powinien być podawany tylko osobom do 60. roku życia. To znaczy, że jak ktoś ma lat 61, to już nie może być tymi lekami leczony - mówi Jerzy Załuski, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Wielkopolskim Centrum Onkologii w Poznaniu.

Reklama

Co więcej lek, o którym mowa, jest lekiem doustnym i został stworzony po to, aby mogli się nim leczyć ludzie starsi - mówi Załuski. Jeśli chcielibyśmy się trzymać tych procedur i nie leczyć ludzi powyżej 60. roku życia, dla nich byłby to wyrok śmierci.

W Sejmie odbyła się debata na temat Narodowego Funduszu Zdrowia. - Przyszłoroczny plan finansowy NFZ w obecnym kształcie zapewni realizację świadczeń na poziomie roku bieżącego - zapewnia minister zdrowia Leszek Sikorski. Sikorski podał, że w planie finansowym NFZ na 2004 r. nakłady na świadczenia medyczne rosną o 1,54 proc. w stosunku do tegorocznych.

Po tych słowach w ławach opozycji zawrzało. - U pana zgadza się tylko w papierach; rzeczywistość jest raczej skrzecząca - mówił jeden z posłów. A dowody? Szpitale nie przyjmują pacjentów, bo pokończyły się im limity, a system, który miał uzdrowić chorą służbę zdrowia, splajtował - wyliczała Ewa Kopacz z PO. Od Zakopanego po Szczecin placówki służby zdrowia nie są w stanie w ogóle funkcjonować. Wieje grozą. Co dalej?

Minister powiedział, że są możliwe przesunięcia środków pomiędzy składnikami Funduszu, jednak globalna kwota się nie zmieni. - Nie chcę antagonizować środowisk - jeśli w jednym miejscu zwiększymy środki, komuś będzie trzeba je zabrać - mówił. Sikorski powiedział, że resort będzie się trzymał zasady płacenia za faktycznie wykonane usługi. Dodatkowe pieniądze powinny być kierowane na podstawową opiekę medyczną, specjalistyczne lecznictwo ambulatoryjne, profilaktykę zdrowotną i rehabilitację. W lecznictwie szpitalnym poprawy sytuacji finansowej należy szukać w podnoszeniu efektywności i ograniczaniu wydatków - przekonywał.

Minister opowiedział się za partnerskim kształtowaniem umów pomiędzy Funduszem a świadczeniodawcami. - To partnerstwo musi być jednak z obu stron, a odmowa podpisywania kontraktów partnerstwem nie jest - mówił.

Szef resortu zdrowia powiedział, że nie wzrosną koszty administracyjne, które stanowią 1,02 proc. środków Funduszu. Największą kwotę - 11,8 mld zł trafi na lecznictwo szpitalne. To 40 proc. kosztów funduszu. Na refundację leków zaplanowano w 2004 r. 6 mld zł, na lecznictwo podstawowe 3,2 mld zł, a ambulatoryjne specjalistyczne 2,1 mld zł - wyliczył Sikorski.

Coraz więcej lekarzy jest niezadowolonych z działalności Narodowego Funduszu Zdrowia. Kilka dni lekarze rodzinni z siedmiu województw zbuntowali się przeciwko dyktatowi NFZ. Twierdzą, że Fundusz chce płacić tyle samo za dużo większy zakres usług. - Instytucja tak scentralizowana, że zupełnie nie liczy się - zwłaszcza z małymi firmami. W wielu dyscyplinach Fundusz okazał się całkowicie niewydolny - mówił jeden z lekarzy rodzinnych.

Okazuje się, że niezadowoleni są także lekarze z dużych placówek medycznych. "Rzeczpospolita" napisała dziś, że szefowie ośrodków specjalistycznych także protestują przeciwko zasadom kontraktowania usług medycznych proponowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Będą się domagać zmiany ustawy o NFZ.

SLD, UP i PLD za przyjęciem informacji o sytuacji w NFZ

Kluby parlamentarne koalicji SLD i UP oraz koło Partii Ludowo Demokratycznej zadeklarowały w dzisiejszej debacie sejmowej poparcie dla informacji ministra zdrowia o sytuacji w Narodowym Funduszu Zdrowia. Kluby i koła opozycji zapowiadały, że będą za odrzuceniem informacji.

Podczas debaty Zbigniew Podraza (SLD) przypomniał, że za większość decyzji, które doprowadziły do trudnej sytuacji w służbie zdrowia, odpowiada poprzednia koalicja i poprzedni rząd. - Sam, będąc dyrektorem dużego szpitala, pamiętam, jak decyzja o podwyżkach dla pielęgniarek o 203 zł zachwiała budżetem - mówił.

Poseł akcentował, że działający od kwietnia NFZ miał mało czasu na zmianę wszystkich założonych elementów systemu kontraktowania usług w służbie zdrowia. Przypomniał, że NFZ chce wprowadzić m.in. wieloletnie kontrakty na usługi medyczne, co powinno przyczynić się do stabilizowania sytuacji branży.

Barbara Błońska-Fajfrowska (UP) przekonywała, że pacjent powinien wiedzieć, jakie usługi medyczne będą wykonane w ramach składki. Apelowała, by resort i NFZ wzmogły system kontroli wydatkowania pieniędzy.

W ocenie posłów opozycji, informacja nie przedstawia faktycznej sytuacji służby zdrowia, tylko papierową. W planach wszystko się zgadza, jest wzrost, albo ten sam poziom finansowania, a w praktyce jest tragedia - przekonywali.

Posłowie, krytykując sytuację w służbie zdrowia, wskazywali też na sprzeczności z deklarowanymi celami zmian - żeby pacjent miał możliwość wyboru miejsca, w którym się leczy. Miały być zlikwidowane promesy zapłaty, które wcześniej udzielały kasy chorych na leczenie w innych placówkach, ale pozostały limity. Jeśli więc w danym szpitalu skończy się limit przyjęć, pacjent nie będzie miał możliwości wyboru - przekonywali posłowie.

Bolesław Piecha (PiS) przypomniał rozbieżność pomiędzy deklarowanymi w expose premiera działaniami, a rzeczywistością. Przypomniał, że Miller obiecywał nie wprowadzanie nieprzygotowanych reform, a kolejne zmiany na stanowisku szefa narodowego Funduszu Zdrowia, w jego radzie i na stanowisku samego ministra przeczą temu.

Andrzej Lepper (Samoobrona) przekonywał, że tragiczna sytuacja w służbie zdrowia jest winą złego traktowania państwa przez kolejne ekipy rządzące. Wyjaśnił, że mówiąc "Balcerowicz musi odejść" nie ma na myśli fizyczne odejście tej osoby, tylko jego polityki i myślenia. - NBP ma 32 mld dolarów rezerw. 1 miliard dla pana ministra załatwiłby problemy służby zdrowia - mówił.

Lepper bronił polityki b. ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego w stosunku do firm farmaceutycznych. - Może on miał rację, zabierając 6 mld zł firmom farmaceutycznym. Potem zrobiło się z niego kozła ofiarnego i musiał odejść, żeby firmy mogły nas dalej doić - mówił.

Urszula Krupa (LPR) nazwała ograniczanie nakładów na służbę zdrowia ekonomiczną eutanazją narodu.

Minister zdrowia Leszek Sikorski prostował zarzuty opozycji po każdym wystąpieniu posłów. Zapewnił, że nie można straszyć pacjentów takimi obrazami, bo każdy chory, którego życie jest zagrożone, uzyska pomoc służby zdrowia. Poprosił też o kopię dokumentów, na które powoływała się posłanka PO, i zapewnił, że wyjaśni tę sprawę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje