Co dalej z tak zwaną ustawą degradacyjną?

Do końca kwietnia odbędzie się spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z szefem MON i organizacjami kombatanckimi; myślę, że po spotkaniu będzie można powiedzieć, czy prezydent przygotuje nowy projekt ustawy degradacyjnej - powiedział sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

Prezydencki minister pytany w czwartek w Polsat News o ustawę degradacyjną odpowiedział, że prezydent wetując ją zapowiadał spotkania w tej sprawie i "w ciągu kilku dni, na pewno do końca kwietnia, odbędzie się spotkanie pana prezydenta z ministrem obrony narodowej" Mariuszem Błaszczakiem, z szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Janem Kasprzykiem, "organizacjami kombatanckimi". "Myślę, że na tym spotkaniu dojdzie do ustaleń" - dodał.

Reklama

"Myślę, że po tym spotkaniu będzie można powiedzieć czy i w jakim zakresie pan prezydent będzie przygotowywał nową ustawę" - powiedział Dera. "Prezydent zapowiedział spotkanie w tej kwestii i poczekajmy na decyzję, czy prace będą kontynuowane i będzie nowy projekt ustawy, czy też dalszych prac nie będzie" - dodał.

Pod koniec marca prezydent Andrzej Duda poinformował, że nie podpisze ustawy degradacyjnej, która pozbawia stopni wojskowych członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i daje możliwość pozbawiania takich stopni osób i żołnierzy rezerwy, którzy w latach 1943-1990 swoją postawą "sprzeniewierzyli się polskiej racji stanu".

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak powiedział w środę w "Sygnałach Dnia", że z całą pewnością MON nie będzie wychodziło z nowym projektem ustawy degradacyjnej. Jak zaznaczył, prezydent ma konstytucyjne uprawnienia związane z inicjatywą ustawodawczą.

"Dzisiaj trwają konsultacje, prowadzi je BBN, prowadzi je Kancelaria Prezydenta. Wynik tych konsultacji będzie przedstawiony panu prezydentowi i na ich podstawie prezydent podejmie decyzję co do dalszych kroków związanych z ustawą degradacyjną" - powiedział Szczerski PAP pytany, czy prezydent rozważa złożenie własnego projektu ustawy w tej sprawie.

Portal wPolityce.pl informował, że w Pałacu Prezydenckim pojawił się pomysł, aby przy przedstawianiu takich wojskowych jak Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Florian Siwicki obowiązywał tytuł "generał Ludowego Wojska Polskiego". Literki "LWP" miałyby w jednoznaczny sposób odróżnić wspomniane postaci od generałów Wojska Polskiego, a jednocześnie uniemożliwiłyby przeciągające się procesy odwoławcze.

"Rozmawiałem z ministrem Pawłem Solochem (szefem BBN), mówił o takim pomyśle, ale to była rozmowa, która nie miała charakteru oficjalnego - oficjalnie nie zostałem poinformowany o takim pomyśle. W moim przekonaniu sprawa została już zamknięta decyzją prezydenta RP, który ma do tego prawo" - podkreślił Błaszczak w "Sygnałach dnia".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy