"Człowiek jest ważniejszy niż rynek", "pora na rewolucję"

​ Nie dokończy się emancypacja kobiet, jeżeli lewica nie powróci do władzy; pora na kobiecą rewolucję - przekonywały w niedzielę uczestniczki Sejmiku Kobiet Lewicy w stołecznej Sali Kongresowej PKiN. Odbywał się on pod hasłem: "Razem przeciwko kryzysowi". Sejmik rozpoczął się tuż po godz. 11. Działaczki powitał szef SLD Leszek Miller z żoną Aleksandrą.

"Drogie panie, szanowne koleżanki i nieliczni koledzy. Podobno każdy mężczyzna ma jakieś zalety, trzeba mu je tylko wskazać i rozwinąć. Oczywiście, że nikt nie zrobi tego lepiej niż kobieta. Moja żona Aleksandra czyni już to od 44 lat i nie jest to dla niej łatwe, ale mimo to ma w tej mierze pewne osiągnięcia" - powiedział Miller do kobiet zebranych w Sali Kongresowej.      

Reklama

Jak podkreślił, to zaszczyt i ogromna przyjemność uczestniczyć w sejmiku, podejmującym ważne i bolesne problemy codziennego życia w czasie kryzysu, który - według niego - coraz częściej kojarzy się z niedożywionymi dziećmi, śmieciowymi umowami, brakiem skutecznej opieki medycznej.      

"Kojarzy się także z abdykacją państwa, z jego odpowiedzialności za miejsca pracy, ochronę zdrowia i edukację. Stąd też tak ważne, aby wyrażać przekonanie, że człowiek jest ważniejszy niż rynek, (...) a zdrowie zawsze ważniejsze niż pieniądze" - powiedział Miller.    

Lider SLD wyraził nadzieję, że w przyszłej kadencji Sejmu w reprezentacji Sojuszu będzie więcej kobiet. "Koleżanki, bądźmy razem, niech rosną nasze szeregi, żeby zmienić niechcianą rzeczywistość. Nieobecni nie mają racji, słabi nie mają głosu, pokornych się zazwyczaj lekceważy. Niech racje i głos kobiet lewicy donośnie zabrzmią dziś z Warszawy" - powiedział b. premier.      

Niedzielne posiedzenie Sejmiku Kobiet Lewicy, w którym brało udział około 3 tysięcy działaczek, było już drugim tego typu spotkaniem - ubiegłoroczne poświęcone było przemocy wobec kobiet. Latem zeszłego roku powstało stowarzyszenie o tej nazwie, którego szefową została b. posłanka, wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska.      

"Wreszcie trzeba krzyknąć: nic bez kobiet o Polsce. Zbyt długo tolerujemy stan, w którym decydentami w ośrodkach władzy, w firmach i instytucjach są prawie wyłącznie mężczyźni. No i jest skutek tych jednopłciowych rządów - mamy kryzys" - powiedziała Piekarska, otwierając sejmik kobiet.      

W jej ocenie, bieda i wykluczenia w znacznie większym stopniu dotykają kobiety. "Rządzący tego nie widzą, rządzący nawet uważają, że tak naprawdę jest fantastycznie, skoro dzieci nie rzucają się z apetytem na szczaw w przydrożnych rowach i dlatego to tych rządzących trzeba odesłać na szczaw i na drzewo, niech sobie skubią mirabelki" - powiedziała wiceszefowa SLD.      

Piekarska wyraziła nadzieję, że głos kobiet lewicy będzie bardziej słyszalny, dotrze przede wszystkim do wyborców z bardzo ważnym przesłaniem.      

"Nie dokończy się emancypacja kobiet, jeżeli lewica nie powróci do władzy. Tak więc pora na małą kobiecą rewolucję" - oświadczyła Piekarska.      

Gościem honorowym sejmiku była przewodnicząca platformy kobiecej Partii Europejskich Socjalistów (PES Women), węgierska europosłanka Zita Gurmai. Wyemitowane zostało też specjalnie nagrane z okazji sejmiku wystąpienie wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej, która kilka tygodni temu została wyrzucona z Ruchu Palikota i w Prezydium Sejmu zasiada jako osoba niezależna.      

Podczas sejmiku wręczone zostały także ustanowione w tym roku specjalne nagrody przewodniczącego SLD dla pań szczególnie zaangażowanych w działalność na rzecz kobiet i równouprawnienia, "stalowe goździki". "Goździki" honorowe otrzymały: Gurmai i wiceszefowa OPZZ Wiesława Taranowska.      

Podczas spotkania działaczki wysłuchały wykładu prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, prof. Elżbiety Mączyńskiej, a później wzięły udział w dwóch panelach dyskusyjnych. W pierwszym z nich, pt. "Kobiety pokonują kryzys", uczestniczyły m.in.: wiceszefowa OPZZ Wiesława Taranowska, przewodnicząca Zielonych 2004 Agnieszka Grzybek, europosłanka SLD Joanna Senyszyn oraz feministka i publicystka Julia Kubisa.      

W ramach drugiego, zatytułowanego: "Życie codzienne Polek w kryzysie", debatowały: Anna Grzywacz z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, wiceszefowa Sojuszu Paulina Piechna-Więckiewicz, eurodeputowana SLD Lidia Geringer de Oedenberg, oraz Barbara Nowacka - feministka, córka zmarłej w katastrofie smoleńskiej Izabeli Jarugi-Nowackiej.      

Uczestniczki przyjęły też deklarację programową 2. Sejmiku Kobiet Lewicy. "My, Polki i Polacy czujemy się w naszej ojczyźnie coraz mniej bezpiecznie. Kryzys społeczno-ekonomiczny z narastającą siłą uderza w codzienne życie (...). Polska nie jest już zieloną wyspą. Coraz częściej kojarzy się z niedożywionymi dziećmi, brakiem skutecznej opieki medycznej, śmieciowymi umowami, głodowymi emeryturami, homofobią i zakłamaniem" - głosi deklaracja.      

W dokumencie znalazły się m.in. postulaty: "państwa przyjaznego wszystkim obywatelom", dobrej edukacji publicznej, nowoczesnej edukacji seksualnej, skutecznej opieki zdrowotnej, zniesienia dyskryminacji i równości płac.

Dowiedz się więcej na temat: 3

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje