Czy wicepremier wiedział o memorandum w sprawie gazu z Rosji?

Czy Janusz Piechociński wiedział, że EuRoPol Gaz chce podpisać memorandum w sprawie drugiej nitki gazociągu Jamał-Europa? Prezes EuRoPol Gazu napisał notatkę ze spotkania z wicepremierem. Piechociński jest przekonany, że zapadną decyzje personalne, dotyczące spółek zajmujących się handlem gazem. Sprawa ma być poruszona na wieczornym spotkaniu wicepremiera z premierem Donaldem Tuskiem. Na żądanie Solidarnej Polski, sprawą ma się zająć sejmowa komisja gospodarki. Sojusz Lewicy Demokratycznej chce zwołania komisji skarbu.

     
Z notatki prezesa EuRoPol Gazu Mirosława Dobruta wynika, że 3 kwietnia na spotkaniu w Ministerstwie Gospodarki poinformował wicepremiera Piechocińskiego o rosyjskiej propozycji budowy Jamału II. Piechociński miał też się dowiedzieć o zamiarze podpisania w Sankt Petersburgu memorandum. Notatka powstała w piątek na życzenie prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Grażyny Piotrowskiej-Oliwy. Minister skarbu Mikołaj Budzanowski twierdził, że nie był wcześniej informowany o polsko-rosyjskim porozumieniu.
        

Reklama

Janusz Piechociński powiedział w Białymstoku, że o rozmowach EuRoPol Gazu z Gazpromem dowiedział się od prezesa EuRoPol Gazu w bezpośredniej rozmowie. "Zasygnalizował mi, że takie rozmowy na szczeblu przedsiębiorstw są robione i że jest upoważniony przez radę nadzorczą do podpisania dokumentu" - powiedział Piechociński. "Nie użył słowa "memorandum" i stąd jest to koszmarne zamieszanie". Wicepremier dodał, że trzeba poczekać, aż na biurku premiera pojawią się wszystkie wyjaśnienia. Piechociński powiedział jednak, że widzi ewidentne błędy po stronie spółek, które bez mandatu politycznego, a szczególnie bez zgody nadzorującego je ministra, podjęły się takich działań. Nie wykluczył też personalnej odpowiedzialności szefów spółek za brak współpracy z politykami. Wicepremier podkreślił, że zamieszanie w dużej mierze odpowiada Rosja, gdzie trwa rywalizacja koncernów.
        

Piechociński dodał, że jego rozmowa z premierem będzie dotyczyć przede wszystkim uporządkowania spraw EuRoPol Gazu i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Wicepremier powiedział, że "niektórzy pracujący tam wysocy menedżerowie zapomnieli o nadzorze właścicielskim i pytaniu się polityków o to, co mogą, czego nie mogą". Jego zdaniem, skończy się to decyzjami personalnymi.
        

Poseł Platformy Obywatelskiej Andrzej Halicki uważa, że to Piechociński musi wyjaśnić sprawę. Jego zdaniem, w interesie Rosji jest szukanie rynków zbytu gazu, szczególnie w trudnej sytuacji gospodarczej. W takiej sytuacji w Polsce powinno się dyskutować spokojnie, bez - jak to określił - antyrosyjskiej fobii. Zdaniem Halickiego, sprawę sytuacji w spółkach gazowych i strategii energetycznej państwa omówią komisje sejmowe.
        

Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak uważa natomiast, że sprawa memorandum świadczy albo o niekompetencji, albo o oszustwie. To dyskwalifikuje nie tylko wicepremiera Piechocińskiego i ministra Budzanowskiego, ale i innych polityków koalicji rządowej, w tym premiera - powiedział Błaszczak. Dodał, że prezydent Rosji Władimir Putin jest zorientowany w sprawach bezpieczeństwa energetycznego Polski, a premier Tusk nie.
        

Solidarna Polska zwróciła się o zwołanie sejmowej komisji gospodarki, która miałaby wyjaśnić, czy Piechociński i rząd wiedzieli o memorandum. Zdaniem szefa Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, na tajnym posiedzeniu komisji będzie można wyjaśnić, czy premier Tusk i wicepremier Piechociński nie podjęli decyzji sprzecznej z dotychczasową polityką wschodnią Polski. Ziobro wyjaśnił, że dotychczas nasza polityka opierała się na wzmocnieniu niezależności Ukrainy oraz uniezależnieniu się Polski od dostaw gazu z Rosji. Jego zdaniem, podpisanie memorandum to potężny cios dla Ukrainy. Budowa drugiej nitki gazociągu wzmocni bowiem pozycję Rosji w staraniach o przejęcie ukraińskich sieci gazowych. Stawia też pod znakiem zapytania opłacalnośc budowy gazoportu i wydobycie gazu łupkowego w Polsce.

Ministerstwo Gospodarki twierdzi tymczasem, że Polska może zarabiać na tranzycie gazu. Wiceminister Jerzy Pietrewicz powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że należy rozważyć budowę nowego gazociągu, a niekoniecznie kupowanie gazu. Na tranzycie wszyscy zarabiają - powiedział Pietrewicz dodając, że niekoniecznie musimy się podłączać do nowego gazociągu.
        

Ekspert energetyczny, Tomasz Chmal z Instytutu Sobieskiego powiedział, że warto analizować budowę nowych połączeń gazowych z Rosji nawet jeśli nie dojdzie do ich budowy. Ekspert powiedział IAR-owi, że wokół drugiej nitki gazociągu zabrakło dobrej komunikacji. Podkreślił przy tym, że od memorandum do wbicia pierwszej łopaty na budowie droga jest bardzo daleka. Chmal uważa, że trzeba rozmawiać o tej inwestycji i przeprowadzić jego analizę. Jego zdaniem, nie będzie to dużo kosztować. Gazprom szacuje, że budowa może kosztować nawet 5 miliardów dolarów. Długość nowej rury to 2000 kilometrów. Tomasz Chmal  zwraca jednak uwagę, że nowa inwestycja będzie omijała Ukrainę, która będzie przeciwko niej protestować. Zdaniem eksperta, trzeba najpierw zapytać Słowaków i Węgrów, czy potrzebują dodatkowego gazu, a później podjąć rozmowy z Ukraińcami. W weekend prezydent Bronisław Komorowski rozmawiał z prezydentem Ukrainy i zapewniał go, że Polska nie będzie podejmować we współpracy z Rosją żadnych działań, które mogą stanowić zagrożenie dla interesów Ukrainy.


Dowiedz się więcej na temat: Janusz Piechociński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje