"Der Spiegel": Kaczyński obiecuje Polakom ochronę przed globalizacją

Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" w materiale poświęconym sytuacji w Polsce zwraca w sobotę uwagę na rozczarowanie wielu Polaków pogrążoną w kryzysie Unią Europejską i ocenia, że rządzący od roku PiS obiecuje społeczeństwu ochronę przed globalizacją.

Zastanawiając się nad przyczynami sukcesu Jarosława Kaczyńskiego, autor artykułu "Gniewna większość" Jan Puhl zwraca uwagę, że prezes PiS "obiecuje wyczerpanemu społeczeństwu ochronę przed globalizacją, co jest typowe dla prawicowego populizmu". "Obiecuje też zemstę, zemstę na aroganckich elitach" - dodaje Puhl.

Reklama

"Publiczne stacje telewizyjne i radiowe, a także liczne, częściowo państwowe przedsiębiorstwa zostały podporządkowane polityce rządu. Muzea, teatry, producenci filmowi mają w przyszłości dostawać dotacje tylko wtedy, gdy będą propagować narodowe treści. PiS zaatakował Trybunał Konstytucyjny i w praktyce go wyeliminował - niebezpieczne posunięcie" - wylicza niemiecki dziennikarz, podsumowując pierwszy rok rządu.

"Nastroje między Warszawa a Brukselą, Paryżem i Berlinem dawno nie były tak złe jak obecnie" - ocenia "Der Spiegel".

Zdaniem Puhla dzięki umiejętnemu posługiwaniu się stereotypami w rodzaju "UE niszczy cenną polską tradycję" czy liberałowie "chcą zaszkodzić świętej ojczyźnie" Kaczyński zgromadził wokół siebie "heterogeniczny ruch oburzonych".

Nowy Sącz przykładem


Dziennikarz "Spiegla" zastrzega, że o sukcesie PiS zdecydowało poparcie ludzi z klasy średniej: "To centrum (warstwy średnie) pomogły Kaczyńskiemu w zdobyciu władzy - urzędnicy, właściciele sklepów, rzemieślnicy, przede wszystkim z miejsc oddalonych od metropolii".

Autor zaznacza, że aby zrozumieć fenomen zwycięstwa PiS, trzeba udać się na polską prowincję. Dużą część swojego materiału poświęcił na przedstawienie sytuacji w Nowym Sączu, gdzie w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych 60,5 proc. głosów oddano na partię Jarosława Kaczyńskiego. Opisuje Nowy Sącz, jako miasto sukcesu, w którym mieszka wielu ludzi będących ilustracją kariery od pucybuta do milionera, a stopa bezrobocia wynosi 6 proc.

Jako postać charakterystyczną dla osób wypływowych w mieście, Puhl przedstawia radnego PiS Patryka Wichra, "działacza PiS od samego początku". Wicher uważa, że UE powinna "trzymać się z daleka od polskiej polityki", a Bruksela musi "oddać swoje kompetycje na rzecz uprawnień władz narodowych" - relacjonuje Puhl. "Polska nie chce stać się bardziej europejska, raczej odwrotnie, Europa powinna stać się bardziej polska" - cytuje Wichra "Der Spiegel". 

"Nowy Sącz jest wzorem dającego się ogarnąć wzrokiem, małego świata, którego życzy sobie wielu Polaków: polsko-narodowego i odpornego na wyzwania globalizacji, ale równocześnie zachodniego i wspieranego finansowo przez UE" - pisze Puhl, podsumowując poglądy Wichra i jemu podobnych polityków.

Rozczarowani oraz wola sprzeciwu

W swoim materiale dziennikarz "Spiegla" wymienia też Romana Kluskę - pochodzącego z Nowego Sącza przedsiębiorcę, również sympatyka PiS. Puhl podkreśla, że były twórca koncernu komputerowego radzi Polakom, by odeszli od Europy. Autor przypomina czytelnikom o ogromnych problemach przedsiębiorcy z polską biurokracją, które zaprowadziły go do więzienia.

"Mamy dziś do czynienia z identycznym systemem, tyle, że przepisy przychodzą z Brukseli" - powiedział "Spieglowi" Kluska. Jego zdaniem Polska musi być przygotowana do radzenie sobie bez unijnych subwencji. "To lepsze niż społeczeństwo, w którym powiększa się nierównowaga" - uważa Kluska. 

Kluska i Wicher nie są "zapiekłymi, pełnymi nienawiści przeciwnikami Europy" - zastrzega Puhl. Obaj dobrze wiedzą - dodaje - że Polska potrzebuje ekonomicznych i przede wszystkim wojskowych więzi z Europą. "Z ich wypowiedzi przebija jednak rozczarowanie oraz polityczna wola sprzeciwu przeciwko odczuwalnemu sterowaniu z Brukseli. To polska reakcja na kryzys europejski" - wyjaśnia Puhl. 

Zdaniem Puhla Polska będzie w przyszłości krajem, w którym "rząd będzie sprawował władzę bez oglądania się na kontrolę". "System wymiaru sprawiedliwości i aparat bezpieczeństwa są już podporządkowane - aż do ostatniego sędziego na prowincji. Wieczny kompleks bycia pomijanym będzie nadal określał relacje (Polski) z UE, Polska będzie więc trudnym partnerem. Warszawa nie będzie chciała przyjąć euro i będzie traktowała zagranicznych inwestorów z nieufnością" - podsumowuje Puhl.

Z Berlina Jacek Lepiarz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy