Dr Alicja Bartuś: Kto obroni prawdę?

Mural z cytatem Arystotelesa: "Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza" /Bartlomiej Kudowicz /Agencja FORUM

- Wiemy z dziejów, że kłamstwa i manipulacje legły u podstaw niezliczonej liczby konfliktów. Mimo to ludzkość nie potrafi uczyć się na własnych błędach. Nie potrafi wyciągać z dziejów wniosków, zabezpieczających przed kolejnymi kataklizmami i rzeziami – mówiła dr Alicja Bartuś podczas V Oświęcimskiego Forum "Europa wobec wyzwań XXI wieku".

Reklama

Podczas V Oświęcimskiego Forum Praw Człowieka uczestnicy konferencji "Europa wobec wyzwań XXI wieku. Wolność słowa / Wolność kłamstwa" dyskutowali na temat granic wolności oraz odpowiedzialności za słowa.

- W każdym zdrowym społeczeństwie muszą istnieć silne i niezależne od władzy albo nawet szerzej - od polityków w ogóle - ośrodki szerzenia prawdy, wiedzy, informacji, faktów. W liberalnej demokracji role taką mają odgrywać wolne media, organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, fundacje... Razem tworzą fundament społeczeństwa obywatelskiego. Im są silniejsze, tym lud, suweren, mniej jest podatny na kłamstwa i manipulacje i jednocześnie ma większe szanse dotarcia do prawdy, faktów, obiektywnych opinii - podkreśliła podczas konferencji w Oświęcimiu dr Alicja Bartuś.

Reklama

Zaznaczyła jednocześnie, że celem żadnej władzy nie jest poszukiwanie prawdy i dążenie do niej.

- W polityce, w walce o władzę, kłamstwo często popłaca, bo jest w użyciu łatwiejsze od uporczywego stania na straży prawdy i dlatego kusi tak wielu polityków. Kłamstwo szerzone przez władzę jest druzgocące dla wspólnoty, narodów, państw - dodała.

Przypomniała, że kłamstwa i manipulacje legły u podstaw niezliczonej liczby konfliktów, a kulminacją tego był krwawy XX wiek. Podkreśliła jednak, że ludzkość nie potrafi uczyć się na własnych błędach.

- Doświadczenie pierwszej wojny światowej nie zapobiegło drugiej wojnie. Doświadczenie Auschwitz i Kołymy nie uchroniły przed zagładą milionów ludzi w Kambodży, Rwandzie czy Bośni. Co więcej - wszędzie, gdzie zło opanowywało ludzkie serca i umysły, praźródłem nienawiści, spustem, który uruchamiał spiralę zbrodni, było właśnie kłamstwo - mówiła kierowniczka Oświęcimskiego Instytutu Praw Człowieka.

Zwróciła jednocześnie uwagę, że ludzie, którzy na przestrzeni dziejów dążyli do prawdy, wyposażyli społeczeństwa w coraz lepsze narzędzia do jej głoszenia. Przypomniała, że wynalezienie druku miało "wyrwać prawdę z łap wąskich elit", a prasa, radioodbiorniki, telewizory i internet miały dostarczać prawdę do wszystkich domów i rozszerzać jej oddziaływanie.

- Problem w tym, że te genialne narzędzia do szerzenia prawdy, faktów, wiedzy, mogą być z powodzeniem używane do głoszenia kłamstwa i manipulacji - zaznaczyła w Oświęcimiu dr Bartuś. 

Podkreśliła jednak, że przeciętny odbiorca nie jest dziś już w stanie ocenić, co jest prawdą, a co nie. Media społecznościowe, które miały uchronić ludzi przed kłamstwem i manipulacją, dziś używane są do... kłamstwa i manipulacji.

- Mechanizmy powielania informacji, ale i prymitywnej propagandy nigdy jeszcze nie były tak zaawansowane. Armie internetowych botów i wyspecjalizowane agencje pokroju fabryki trolli z Petersburga czy równie niesławnej Cambridge Analytica kolportują kłamstwa dopasowane do upodobań pojedynczych użytkowników, z precyzją snajpera i intensywnością najbardziej szybkostrzelnego karabinu maszynowego. Sieją przy tym spustoszenie nie mniejsze niż ów karabin - oceniła dr Bartuś.

Jak dodała, to dzięki mediom społecznościowym świat chciał się zabezpieczyć przed erupcją zła, a dziś to one są jej powodem.

- To wielkie, jeśli nie kluczowe, wyzwanie dla świata: pokazać i uchronić prawdę przed zalewem kłamstwa, które ukrywa się pod modną nazwą "fake news" - podsumowała kierowniczka Oświęcimskiego Instytutu Praw Człowieka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje