​Duda: Rozszerza się przestrzeń sojuszniczego bezpieczeństwa

To bardzo ważny dzień, dziejowa chwila, witamy z wielką radością naszych amerykańskich sojuszników - mówił w poniedziałek na poligonie w Żaganiu (Lubuskie) prezydent Andrzej Duda.

Zwierzchnik sił zbrojnych wziął udział w inauguracji wspólnych szkoleń oddziałów polskich i amerykańskiej brygady pancernej.

Reklama

Uczestniczyli w niej także minister obrony Antoni Macierewicz, ambasador USA w Polsce Paul Jones, zastępca dowódcy wojsk USA w Europie gen. Timothy Ray i dowódca wojsk lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges.

"Przez dziesiątki lat, do nie tak bardzo dawna, do niecałych 30 lat temu, tu w Żaganiu stacjonowały jednostki armii, którą kazano nam wtedy uważać za sojuszniczą, a której do Polski nie zapraszaliśmy, zwłaszcza nie zapraszaliśmy, żeby tu została, i czuliśmy się zniewoleni" - powiedział Duda. "Dziś przyjechali nasi sojusznicy, będący symbolem wolności i porządku ma świecie, a przede wszystkim bezpieczeństwa; sojusznicy, których zapraszaliśmy i na których czekaliśmy. Jako przedstawiciele narodu" - dodał.

Prezydent mówił, że obecność amerykańskiego wojska w Polsce poszerza przestrzeń sojuszniczego bezpieczeństwa. "Witamy naszych amerykańskich sojuszników, wierząc w to, że ta chwila jest dziejowa dlatego, że następuje zmiana paradygmatów w naszej części Europy i w naszej części Europy i świata" - powiedział. Podkreślił, że zmiany można obserwować nie tylko w sojuszniczych dokumentach i decyzjach, podjętych np. na warszawskim szczycie NATO, ale także w tym, że "fizycznie sojusz północnoatlantycki, armia Stanów Zjednoczonych jest obecna w Polsce".

Prezydent ocenił, że wspólne ćwiczenia, amerykańska obecność i serdeczne przyjęcie żołnierzy USA w Polsce będą "umacniać więzi transatlantyckie, nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi". "God bless Poland, God bless America, God bless American soldiers" - zakończył Andrzej Duda.

Ambasador USA w Polsce Paul Jones mówił, że siły zbrojne Polski i Stanów Zjednoczonych wchodzą na zupełnie nowy poziom współpracy. Podkreślił, brygada pancerna, która przyjechała do Polski, jest wysoce wyszkolona i wyposażona w najnowocześniejszy sprzęt. "Należy do najlepszych sił bojowych Ameryki. Jej rozmieszczenie jest wyrazem zobowiązania Stanów Zjednoczonych jako lidera sojuszu do zapewnienia zdolności oraz woli potraktowania ataku na któregokolwiek sojusznika jako ataku na nas wszystkich" - mówił. Zapowiedział wzmacnianie pozostałych kluczowych elementów odstraszania i obronności, m.in. przeciwdziałania dezinformacji, atakom w cyberprzestrzeni, wojnie hybrydowej i ukrytym zagrożeniom.

"Dzisiaj wiem, że nie będziemy zagrożeni" - powiedział w Żaganiu szef MON. Dodał, że gdy patrzył na polskie i amerykańskie sztandary, myślał o "setkach tysięcy polskich żołnierzy, którzy padli w boju w latach 40. i 50., broniąc ojczyzny przed sowieckim najazdem" i o "słowach wypowiedzianych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który przestrzegał w 2008 r. podczas najazdu sowieckiego na Gruzję, mówiąc: dzisiaj Gruzja, jutro Ukraina, potem mogą przyjść państwa bałtyckie, a następnie zagrożona może zostać Polska".

"Dzisiaj wiem, że ich ofiara krwi, ich walka, że śmierć prezydenta Kaczyńskiego nie poszły na marne, bo jesteśmy dzisiaj razem - wojska amerykańskie i wojska polskie, ramię w ramię, będąc pewni, że sprostamy każdemu zagrożeniu, że nie ma takiego przeciwnika, który byłby zdolny mierzyć się z tą wspaniałą wielką siłą, jaka przyszła do nas dzisiaj z zachodu wraz z siłami amerykańskimi" - powiedział.

Zaznaczył, że tylko ten jest bezpieczny, kto do zagrożenia jest przygotowany. "Jesteśmy przygotowani" - zapewnił.

Swoje wystąpienie szef MON zakończył słowami: "God bless american president Trump. God bless Poland and president Duda".

Podczas swoich przemówień dowódcy amerykańskich sił w Europie podkreślali, że początek stałej rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk lądowych w Polsce i regionie to dowód na to, że USA poważnie traktują kraje sojusznicze.

"Po wydarzeniach 2014 r. transatlantyckie deklaracje ze szczytów w Walii i Warszawie pokazały nierozerwalność i jedność sojuszu w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Te wydarzenia skłoniły nas do podjęcia zobowiązań i planów zbudowania potencjału obrony i odstraszania w Europie" - mówił zastępca dowódcy wojsk USA w Europie gen. broni Timothy Ray.

Podkreślił znaczenie sojuszniczego współdziałania, wymiany danych i doświadczeń oraz utrzymania integralności terytorialnej NATO. "To najskuteczniejszy sojusz obronny w historii, cieszę się, że jesteśmy w jednym zespole, ale żaden kraj nie jest w stanie zwalczać globalnych zagrożeń w pojedynkę" - zaznaczył.

Dowódca amerykańskich wojsk lądowych w Europie gen. broni Ben Hodges nazwał Polskę liderem w NATO. "Polska jest przykładem kraju wywiązującego się z zobowiązań" - powiedział, przypominając znaczny udział polskiego wojska w ubiegłorocznym ćwiczeniu Anakonda, organizację szczytu sojuszu w Warszawie oraz zwiększanie nakładów na obronność, w tym na sprzęt i infrastrukturę.

Poniedziałkowa uroczystość na poligonie w Żaganiu rozpoczęła się od złożenia meldunku gotowości do ćwiczenia szefowi MON i prezydentowi RP przez dowódcę 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej gen. dyw. Jarosława Mikę. To właśnie ta dywizja gości największą grupę pancerniaków z USA, którzy są rozlokowali w jej garnizonach w Żaganiu, Świętoszowie i Bolesławcu.

Po oficjalnych uroczystościach przyszedł czas na pokaz umiejętności polskich i amerykańskich żołnierzy. Najpierw na symulowane pole walki wyjechały oddziały zmechanizowane, w tym opancerzone wozy bojowe i rozpoczęły ostrzał ukazujących się w oddali celów. Następnie atak został wsparty ogniem artyleryjskich, a na koniec w bliskiej odległości od loży honorowej na pełnej prędkości nadjechały czołgi i otworzyły ogień.

Po ćwiczeniu dynamicznym, prezydent Duda wraz z ministrem Macierewiczem i innymi gośćmi obejrzeli statyczną prezentację sprzętu, jakim dysponują żołnierze z obu krajów. Na placu stało kilkanaście pojazdów bojowych - czołgi, wozy opancerzone i innych sprzęt. Prezydent rozmawiał z żołnierzami, a na koniec zrobił sobie z nimi pamiątkowe zdjęcie.

3,5 tys. żołnierzy z 3 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (ang. Armored Brigade Combat Team, ABCT) z 4 Dywizji Piechoty armii USA zaczęło przybywać do Polski w styczniu. Obecnie są w komplecie, a brygada rozpoczyna pierwszą dziewięciomiesięczną zmianę w ramach stałej, rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk w regionie.

Amerykańska brygada pancerna jest obecnie rozlokowana w Polsce w czterech garnizonach: Żaganiu, Świętoszowie, Bolesławcu i Skwierzynie. Pierwsze trzy z nich to miejsca stacjonowania jednostek 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania. Od lutego amerykańskie oddziały zaczną się dyslokować w regionie, by ćwiczyć z europejskimi sojusznikami.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy