Dzieci-wegetarianie dyskryminowane w przedszkolach i szkołach

Dzieci-wegetarianie są dyskryminowane w przedszkolach. Niektóre placówki ich nie przyjmują, ponieważ chcą uniknąć problemu z zapewnieniem im wyżywienia.

Katarzyna Konopa z Warszawy spotkała się nawet z sytuacjami, kiedy przedszkole żądało "zaświadczeń o wegetarianizmie". Chodziło o jakiś dokument od lekarza, który by wskazywał na przykład, że dziecko ma alergię na niektóre składniki pokarmów. Konopa musiała w końcu posłać swojego 4-letniego synka do prywatnego przedszkola, gdzie jest dowożony catering.

Z podobnymi problemami spotkała się Ida Sywula z Gdyni. W grę nie wchodziła też opcja przynoszenia własnego jedzenia dla dziecka. Placówki tłumaczyły się, że kucharki nie potrafią przygotować takich dań oraz że przynoszenia własnych posiłków zabrania Sanepid.

Córki Konrada Karkoszki z Oświęcimia teraz uczą się już w szkole. Do przedszkola, do którego wcześniej uczęszczały, mógł przynosić ugotowane przez siebie jedzenie, które potem w placówce było odgrzewane. Teraz w szkolnej stołówce też nie ma dań wegetariańskich. W związku z tym dzieci nie jadają obiadów w szkole. Rano na drugie śniadanie dostają kanapki lub warzywa czy owoce.

Instytut Żywności i Żywienia nie widzi przeciwwskazań do serwowania diety wegetariańskiej w szkołach czy przedszkolach. Zaznaczył jednak, że musi być ona prawidłowo zbilansowana.

MEN: Nie ma mowy o zaświadczeniach

Rzeczniczka Ministerstwa Edukacji Narodowej Joanna Dębek tłumaczy natomiast, że przedszkola czy szkoły nie mogą żądać od rodziców dostarczenia zaświadczenia lekarskiego na temat wegetarianizmu ich dzieci. Jeżeli pojawi się takie żądanie, to należy to wyjaśnić z dyrektorem placówki.

Reklama

Dębek tłumaczy, że jest to dokładnie taka sama sytuacja, jak z dziećmi cierpiącymi na jakieś alergie. W tym wypadku stołówki też muszą zadbać o odpowiednią dietę podopiecznych. Zatem jeżeli rozmowa z dyrektorem placówki nie przynosi oczekiwanego skutku, można z tą sprawą zwrócić się do organu prowadzącego, a nawet do kuratorium.

Obecne przepisy ani nie zakazują, ani nie nakazują przygotowywać specjalnych dań dla dzieci wegetariańskich. Żadne przepisy też nie określają, co powinno się znaleźć w menu takiej stołówki. Dlatego resort edukacji apeluje o próbę znalezienia kompromisu w przypadku diety dziecka, które różni się od kuchni przyjętej za tradycyjną.

Sanepid: Można gotować samemu

Elastyczny w kwestii małych wegetarian jest także Sanepid, który przypomina, że nie ma przepisów, które zakazywałyby rodzicom przynoszenie do przedszkola posiłków dla dzieci.

Rzecznik prasowy mazowieckiego Sanepidu Joanna Narożniak powiedziała, że wszystko tak naprawdę zależy od decyzji dyrektora placówki. Musi mieć on jednak świadomość, że jest w stanie zapewnić odpowiednie warunki związane z przygotowywaniem, przechowywaniem i odgrzewaniem jedzenia przynoszonego przez rodziców. Zasadniczo chodzi o to, żeby nie stanowiły żadnego zagrożenia dla jedzenia przygotowywanego dla pozostałych dzieci w przedszkolu. Mowa tu o trzymaniu tych posiłków w pojemnikach w lodówce tak, aby nie miały styczności z jedzeniem gotowanym na miejscu.

W przypadku wystąpienia w przedszkolu przypadku zatrucia pokarmowego, rodzice donoszący jedzenie do placówki muszą być przygotowani na to, że znajdą się na celowniku inspektorów Sanepidu. Chodzi o przeprowadzenie wywiadu, aby się dowiedzieć, gdzie dane produkty zostały zakupione i jak zostały przygotowane. Zarówno dziecko jak i rodzice zostaną też objęci dozorem epidemiologicznym. Mazowiecki Sanepid przyznaje jednak, że takiego przypadku jeszcze nie miał.

Jednocześnie, jeżeli jakikolwiek rodzic ma wątpliwości co do jakości jedzenia podawanego w placówkach opiekuńczych, powinien to zgłosić do powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej, odpowiedniej dla lokalizacji przedszkola.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje