Dzień Ludzi Bezdomnych. "Nie ma jednej przyczyny bezdomności"

Dzisiaj Dzień Ludzi Bezdomnych - nieformalne święto, zainicjowane przez Marka Kotańskiego, twórcę stowarzyszenia Monar i Ruchu Wychodzenia z Bezdomności Markot.

"Nie ma jednej przyczyny bezdomności, ponieważ sam problem jest złożony. Gdyby była jedna przyczyna, to byłoby też jedno proste rozwiązanie" - przyznaje wiceminister Elżbieta Bojanowska z ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej. Zaznaczyła, że problemu bezdomności nie można utożsamiać z uzależnieniem do alkoholu.

Reklama

Według niej bezdomność pojawia się wtedy, kiedy pojawiają się w tym samym czasie różne problemy. Zwróciła uwagę, że wśród przyczyn utraty dachu nad głową osoby bezdomne wskazują m.in. na eksmisję bądź wymeldowanie. "Na drugim miejscu są konflikty rodzinne. Dalej to uzależnienia, czy bezrobocie" - wyliczała wiceminister.

Jak podkreśliła, w Polsce cały czas jest budowana sieć ośrodków wsparcia dla osób bezdomnych. "Chcemy spowodować, żeby niektóre schroniska mogły mieć miejsca opiekuńcze. Chodzi o to, żeby osoby bezdomne mogły pozostawać tam dłużej. Dzisiaj mamy formułę schroniska, które ma bardziej charakter aktywizujący, żeby osoby wyszły z tego problemu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie wszystkie osoby zostaną zaktywizowane, np. z powodu wieku, niepełnosprawności, choroby" - wyjaśniała Bojanowska.

Zaznaczyła, że udzielanie schronienia osobom bezdomnym należy głównie do zadań gmin. Podkreśliła jednak, że samorządy i organizacje pozarządowe są wspierane m.in. dzięki programom - np. rządowym lub unijnym. Chodzi m.in. o program wspierający rozwiązywanie problemu bezdomności, czy program "Aktywne formy przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu". "Jest też program FEAD, z którego mogą korzystać osoby bezdomne, np. w postaci ciepłego posiłku lub paczek" - powiedziała Bojanowska.

Dopytywana, dlaczego wśród bezdomnych jest więcej mężczyzn niż kobiet, wskazała na kwestie rodzinne. "Jeżeli dochodzi do konfliktu rodzinnego połączonego z eksmisją, to w mieszkaniu pozostaje najczęściej matka z dziećmi, a nie mężczyzna. Kobiety są też bardziej zapobiegliwe, nie wyobrażają sobie życia bez dachu nad głową. Charakter kobiet jest inny. Wiele tutaj cech to determinuje" - mówiła. 

Bojanowska przypomniała, że w tym roku przeprowadzono ogólnopolską akcję liczenia bezdomnych. "Każde państwo powinno mieć dane, przynajmniej szacunkowe. To potem determinuje politykę, w tym np. budowanie infrastruktury. Wiemy, w których województwach jest więcej bezdomnych, w których mniej, gdzie jest większe zapotrzebowanie na infrastrukturę, gdzie mniejsze" - wyjaśniała.

Zwróciła uwagę, że podczas akcji liczenia bezdomnych często dociera do takich osób z pomocą. "Z ciepłą strawą, z ciepłym posiłkiem. Podczas akcji staramy się wyciągnąć te osoby z miejsc, gdzie przebywają, żeby trafiły do ogrzewalni, noclegowi, schroniska. Nie zawsze jednak jest taka wola. Częściej, nie ma woli wyjścia ze swojego miejsca" - mówiła wiceminister.

Z danych MRPiPS wynika, że w Polsce jest 33,4 tys. bezdomnych. W porównaniu z poprzednim badaniem liczba takich osób zmalała o 2,7 tys. Najwięcej osób bezdomnych przebywa w woj. mazowieckim (4 785 osób), śląskim (4 782 osoby) i pomorskim (3 319 osób). Najmniej osób bezdomnych jest natomiast w woj. podlaskim (693 osoby), świętokrzyskim (762 osoby) oraz lubuskim (886 osób).

Ogólnopolską akcję liczenia osób bezdomnych przeprowadza się co dwa lata, zimą. W nocy z 8 na 9 lutego br. przeprowadzono ją po raz czwarty, akcja koordynowana była przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Paweł Żebrowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje