E. Kopacz broni się przed zarzutami PiS

W 15 województwach wszystkie szpitale podpisały umowy z NFZ - powiedziała minister zdrowia.

Ewa Kopacz odrzuca oskarżenia byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego i byłego ministra zdrowia Zbigniewa Religi, którzy odpowiedzialnością za trudności w służbie zdrowia obarczają rząd Donalda Tuska.

Reklama

Politycy PiS zarzucają Ewie Kopacz, że "lekką ręką zrezygnowała z pieniędzy, które pozwoliłyby rozwiązać problem czasu pracy lekarzy". Minister Kopacz broni się mówiąc, że nie mogła skorzystać z czterech miliardów z funduszu pracy, ponieważ projekt PiS był pisany na kolanie, na potrzeby wyborów i jest niesprawiedliwy. Zdaniem pani minister zabiera bezrobotnym, by dać lekarzom: Nie można ustawy, która jest niekonstytucyjna, niesystemowa, w ludzki sposób tłumaczyć "zabieramy jednym, psujemy jedno, po to żeby naprawić drugie".

Minister Kopacz nie zgadza się też na podwyższenie składki zdrowotnej o jeden procent każdego roku, co proponuje PiS. Dopiero gdy uszczelnimy system i będzie koszyk świadczeń gwarantowanych, dopiero wtedy pacjenci będą wiedzieli, za co płacą więcej - mówi Kopacz: Uczciwym by było, żeby pacjent wiedział, za co dzisiaj płaci. Podnoszenie składki, która nie zmieni ich losu, ani nie skróci kolejek, ani nie spowoduje, że kolejki będą tańsze, jest nieuczciwością.

Do końca stycznia nowy koszyk świadczeń gwarantowanych ma trafić do konsultacji społecznych. Na najbliższym posiedzeniu rząd ma zająć się projektem dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych, choć Ewa Kopacz nie zdradza co pacjent dostanie, kiedy zechce zapłacić więcej.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje