Ekspert: Polsko-amerykańska współpraca gazowa niepokoi Rosję

Jest zielone światło ze strony amerykańskiej administracji na szeroki eksport amerykańskiego gazu do Polski i krajów regionu - powiedział PAP ekspert rynku Piotr Maciążek. Jego zdaniem, to już nie tylko projekt biznesowy, ale i polityczny, który budzi zaniepokojenie Rosji.

Redaktor naczelny specjalistycznego portalu energetyka24, komentując dla PAP wypowiedź amerykańskiego prezydenta podczas konferencji prasowej w Warszawie zauważył, że polsko - amerykańska współpraca na rynku gazu już funkcjonuje.

Reklama

Prezydent Donald Trump zadeklarował, że "Ameryka jest gotowa pomóc Polsce i innym krajom europejskim w zdywersyfikowaniu dostawców energii". "Abyście nigdy nie musieli być trzymani jak zakładnicy, uzależnieni od jednego tylko dostawcy, który był monopolistą". 

"Kontakty firm polskich i amerykańskich są; pierwsza dostawa amerykańskiego LNG do Polski dotarła na początku czerwca. To, czego dotąd nie było, to jasna deklaracja amerykańskiej administracji, że jest zielone światło na szeroki eksport amerykańskiego gazu do Polski. Przy czym warto pamiętać, że my nie mamy umowy o wolnym handlu z USA. Prezydent Donald Trump podczas czwartkowego spotkania powiedział, że jest zielone światło, by amerykański gaz płynął do Polski".

Jak zaznaczył Maciążek deklaracja ta ma znaczenie nie tylko biznesowe, ale i polityczne. Jego zdaniem, stało się widoczne, że już nie tylko strona polska akcentuje charakter polityczny dostaw gazu, ale potwierdzają to również Amerykanie.

Maciążek podkreślił, że nieprzypadkowo deklaracje te padły podczas  inauguracji Szczytu Inicjatywy Trójmorza w Warszawie. "To dotyczy całej Europy Środkowej, czyli obszaru, na którym dominuje rosyjski Gazprom. Jak pamiętamy Komisja Europejska prowadzi przeciwko niemu postępowanie antymonopolowe,  bo to są państwa, przeciwko którym Rosjanie wykorzystywali gaz do celów politycznych" - powiedział Maciążek.

"Projekt nie tyle polityczny co infrastrukturalny"

Prezydent Donald Trump był gościem szczytu Trójmorza, w którym biorą udział reprezentanci 12 państw Europy Środkowej i Wschodniej: Austrii, Bułgarii, Chorwacji, Czech, Estonii, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji, Słowenii i Węgier. Do Warszawy na spotkanie przyjechało 10 prezydentów, nieobecne są głowy państw Czech i Austrii.

Maciążek podkreślił w rozmowie z PAP, że dzięki unijnym pieniądzom rynki "dwunastki"  "bardzo" się ze sobą integrują. "Trójmorze - co podkreślają polskie władze, to projekt nie tyle polityczny co infrastrukturalny" - dodał.

Jego zdaniem, gdyby na chorwackiej wyspie Krk powstał pływający terminal LNG, wraz z naszym terminalem w Świnoujściu, byłyby szanse na połączenie rynków krajów naszego regionu od Bałtyku po Adriatyk.

"Prace nad tym trwają, a polskie władze zapowiadają, że większość tych połączeń, będzie gotowa do momentu powstania Baltic Pipe (podmorskiego gazociągu łączącego zasoby węglowodorów na Szelfie Norweskim Morza Północnego z polskim wybrzeżem w Niechorzu - red.). Region przygotowuje się na przyjęcie nierosyjskiego gazu" - zaznaczył.

"Stąd zaniepokojenie strony rosyjskiej. Oba terminale - chorwacki terminal na wyspie Krk i nasz w Świnoujściu, mogą stanowić istotne elementy, które doprowadzą do zminimalizowania roli Rosjan w tej części Europy" - zauważył.

Gazprom podpisał "mapy drogowe"

Tymczasem media ujawniły, że rosyjski Gazprom podpisał w czerwcu "mapy drogowe" z Bułgarią i Serbią dotyczące rozwoju gazociągów w celu dostarczania gazu z planowanej drugiej nitki gazociągu Turecki Potok (Turkish Stream). O podpisaniu dokumentów węgiersko-rosyjskich poinformował w czwartek szef MSZ Węgier Peter Szijjarto. Przekazał on, że nowy szlak dostaw gazu na Węgry mógłby powstać pod koniec 2019 roku. Gazociągiem od strony Serbii mogłoby trafiać na Węgry 8 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

Zdaniem Maciążka to nie przypadek, że informacje te pokazały się właśnie podczas warszawskiej wizyty Trumpa. "Rosjanie oczywiście przygotowywali się do tego co Trump powie. Wiedzieli, że będą podnoszone kwestie gazowe i ujawnienie umowy o współpracy (z Węgrami - PAP ) miało być - w ich zamyśle -  "prztyczkiem" wizerunkowym dla tej koncepcji. Jednak w mojej opinii Węgrzy są graczami pragmatycznymi i to że podejmują współpracę z Gazpromem wcale nie oznacza, że zamykają się na współpracę z Polską.

Maciążek zauważył też, że w wypowiedziach dotyczących amerykańskiego LNG "bardzo często" stosuje się zamiennie określenia "długo" i "średnioterminowy" kotrakt. O możliwym długoterminowym kontraktem z Amerykanami powiedział w czwartek prezydent Andrzej Duda. "Liczę na to, że po odpowiednich negocjacjach, które wiem, że już się toczą, taki długoterminowy kontrakt gazowy na dostawy gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych do naszego gazoportu w Świnoujściu zostanie zawarty" - mówił polski prezydent.

Maciążek zauważył, że prezes PGNiG Piotr Woźniak, który rozmawia z amerykańskimi firmami, w rozmowach z dziennikarzami nie wyklucza "kontraktu średnioterminowego", czyli na dostawy dwu, trzyletnie.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje