EUobserver o wyborze Tuska na szefa Rady Europejskiej

Portal EUobserver pisze, że polityczne zdolności i doświadczenie przyszłego szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska i jego dobre relacje z kluczowymi przywódcami unijnymi mogą pomóc UE w prowadzeniu bardziej zgodnej polityki w najważniejszych sprawach.

"Nawet optymistom jest czasem trudno być entuzjastami co do kierunku, w którym zmierza UE. Jednak niedawna decyzja o wyborze polskiego premiera Donalda Tuska na nowego przewodniczącego Rady Europejskiej jest obiecującym znakiem" - pisze dla EUobserver ekspert think tanku Atlantic Council Ian Hansen.

Dodaje, że wprawdzie wybór Tuska "podyktowany był bardziej koniecznością niż względami merytorycznymi", jednak "zastąpienie (urzędującego przewodniczącego - red.) Hermana Van Rompuya Tuskiem na stanowisku prezydenta prezydentów sugeruje, że Rada będzie mieć bardziej zdecydowane przywództwo, aby wdrażać europejskie priorytety. Polityczny styl Tuska i jego silne europejskie powiązania mogą pomóc Radzie w prowadzeniu bardziej jednolitej polityki w krytycznych sprawach" - ocenia Hansen.

Reklama

Zdaniem autora komentarza Van Rompuyowi należą się pochwały za umiejętność prowadzenia zakulisowych działań, dzięki którym dawało się godzić podzielonych europejskich przywódców w trudnych sprawach takich jak kryzys w strefie euro. Jednak strefę euro i całą UE wciąż mogą czekać trudności gospodarcze, jeśli nie rozwiążą problemów w tej dziedzinie. "Od kryzysu w strefie euro po kryzys na Ukrainie jest wiele przykładów na to, że UE nie podejmuje zgodnych działań aż do chwili, gdy jest za późno" - ocenia komentator.     

Jak dodaje Hansen, można sobie wyobrazić, że "dzięki dobremu politycznemu drygowi, doświadczeniu w rządzeniu rosnącym mocarstwem europejskim oraz dobrym relacjom z kluczowymi liderami europejskimi Tusk przejdzie od roli zakulisowego negocjatora, jakim jest Van Rompuy, do silniejszej roli, polegającej na wyznaczaniu priorytetów".

EUobserver przypomina o dobrych relacjach Tuska z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. "To ma ogromne znaczenie, bo zdolność Tuska do wynegocjowania silnego wspólnego stanowiska oraz konieczne wsparcie Merkel szybko mogą scementować politykę UE" - pisze Hansen. Ocenia, że kiedyś w unijnej polityce dominował duet nazywany "Merkozy", od nazwisk Merkel i byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego.

"Malejące wpływy Francji i niepewność co do roli Wielkiej Brytanii (w UE - red.) oznaczają, że Tuskel (duet Tusk i Merkel - red.) teoretycznie może pchnąć do przodu Europę, zjednoczoną wokół środkowoeuropejskiego punktu widzenia" - pisze Hansen.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje