Ewa Kopacz tłumaczy się z oscarowego klipu

Ewa Kopacz tłumaczy powody, dla których nagrała wczoraj oscarowy klip. Wywołał on liczne komentarze i kontrowersje. Opozycja podkreślała, że Oscary nie są sprawą, w którą musi angażować się premier rządu.

Zdaniem Ewy Kopacz, przekaz z krótkiego filmiku jest jasny - duma ze zdolności polskich twórców, którzy rozsławiają nasz kraj. - Pięć nominacji do Oscara to również promocja Polski, a poza tym podkreślenie, że mamy u nas ludzi zdolnych, którzy potrafią robić dobre, przejmujące filmy - powiedziała premier.

Reklama

Film "Ida" w reżyserii Pawła Pawlikowskiego zdobył Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

"Ida" miała jeszcze szanse na statuetkę za zdjęcia, w której nominowani byli Łukasz Żal i Ryszard Lenczewski. Akademia doceniła jednak Emmanuela Lubezkiego za zdjęcia do filmu "Birdman".

Nie spełniły się też polskie nadzieje na Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Dwa polskie obrazy "Joanna" i "Nasza klątwa" musiały uznać wyższość konkurencji.

Szanse na prestiżową nagrodę miała również Anna Biedrzycka-Sheppard, polska kostiumograf, od wielu lat mieszkająca na Zachodzie. Przegrała jednak z Mileną Canonero, twórczynią kostiumów do filmu "Grand Budapest Hotel".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje