Ewa Kopacz zrezygnowała z kandydowania na szefową PO

Ewa Kopacz podjęła ostateczną decyzję w sprawie swojej dalszej kariery w Platformie i poinformowała, że nie będzie się ubiegać o fotel szefa partii. Informacje w tej sprawie przekazał jako pierwszy na Twitterze Marcin Święcicki.

- W ciągu roku miałam potrójne wybory i musiałam dotrzymać obietnic. Moim celem było utrzymanie jedności w Platformie Obywatelskiej - argumentowała swoją decyzję Ewa Kopacz. - Każdy, kto jest odpowiedzialny, sprawdzony i potrafi łączyć, a nie dzielić jest dobrym kandydatem na szefa partii - dodała.

Reklama

Agnieszka Pomaska podziękowała na Twitterze Ewie Kopacz za "ciężką pracę przez ostatni, dobry dla Polski rok".


Wczoraj Ewa Kopacz przegrała wybory na szefa klubu parlamentarnego PO ze Sławomirem Neumannem. Jej dzisiejsza decyzja spowodowała, że o funkcję przewodniczącego Platformy Obywatelskiej będą ubiegać się dwie osoby - ustępujący szef MSZ Grzegorz Schetyna oraz minister sprawiedliwości Borys Budka. 

Przypomnijmy, że Rada Krajowa Platformy zebrała się dziś w Warszawie, by przyjąć regulamin wyborów wewnętrznych w partii. Spotkanie odbywa się bez udziału mediów.

Szef Platformy wybierany jest w wyborach powszechnych przez wszystkich członków partii. Dziś Rada Krajowa PO zadecydowała, że głosowanie odbędzie się korespondencyjne i przez internet. 



- Moim nadrzędnym celem było utrzymać jedność w PO - podkreślała Ewa Kopacz, która w piątek na posiedzeniu Rady Krajowej Platformy zrezygnowała z ubiegania się o funkcję przewodniczącej tej partii.

Podkreślała, że w ciągu roku kierowania Radą Ministrów i wypełniania zapowiedzi z expose, miała w swym rządzie ludzi ze wszystkich frakcji PO.

Stąd - zaznaczyła Kopacz - PO poszła do wyborów, które odbyły się w tym okresie - samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych - jako jedność. "Z efektem, jaki państwo znacie, ale rzeczywiście moim nadrzędnym celem było utrzymać jedność w Platformie" - powiedziała.

Podkreśliła, że w obecnej sytuacji, gdy PO czekają wybory wewnętrzne, ale przeprowadzane po przegranych wyborach parlamentarnych, "ci, którzy i chcą, i mogą cokolwiek zrobić po to, żeby zjednoczyć Platformę, a nie podgrzewać atmosferę, powinni się odrobinę wycofać".

- Sądzę, że w PO, jeśli chodzi o prawdziwą zmianę - a mam nadzieję, że o taką zmianę chodzi - to do startu (w wyborach szefa partii) stanie kilku kandydatów - powiedziała Kopacz. 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje