"Fakt": Oddała twarz syna, by ratować życie

"Sławka już nie ma, ale część jego żyje" - mówi "Faktowi" ze łzami w oczach jego matka Teresa Banach. Dzięki jej decyzji o oddaniu organów syna do przeszczepu, po raz pierwszy w Polsce dokonano transplantacji twarzy. Grzegorz Galasiński, który ją otrzymał, bez decyzji pani Banach mógł już nie żyć.

"Nie zastanawiałam się długo bo i nad czym. Sławkowi życia nic by nie wróciło, a dzięki niemu ktoś żyje. Może ten chłopiec pomodli się za niego i za mnie" - dodaje Teresa Banach z małej wsi Cieciory na Podlasiu.

Reklama

"Ta pomoc dała mi sporo otuchy. Nie chciałam za to żadnych nagród, żadnych pieniędzy. Wystarczy mi, że część Sławka żyje, że ktoś pomodli się za nas" - mówi kobieta, która nie wahała się ani chwili.

"Fakt" przypomina, że 34-letni Sławek zmarł 14 maja. Miał wypadek na rowerze. Przewrócił się na drodze, bo najprawdopodobniej miał guza mózgu, już wcześniej sam tracił przytomność. W sprawie jego śmierci śledztwo prowadzi prokuratura z Kolna.

"Sławek trafił do szpitala, ale nie było już ratunku. Lekarze zapytali mnie, czy zgodzę się na pobranie jego organów do przeszczepu. Jako matka zgodziłam się, chociaż nie była to łatwa decyzja" - opowiada Teresa Banach. "Byłam załamana, ale jednocześnie wzruszona, że śmierć Sławka nie poszła na nic, że komuś pomogła" - dodaje jego mama.

Mieszkali razem we dwoje. Mąż pani Teresy zmarł pięć lat temu. Sławomir był jej jedynym dzieckiem. Teraz została sama.





Fakt/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przeszczep twarzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy