​Federacja na rzecz Kobiet przeciwko ograniczaniu dostępu do ellaOne

Antykoncepcja awaryjna nie jest środkiem poronnym, nie jest nadużywana przez nastolatki, nie stwarza poważnych zagrożeń zdrowotnych - argumentuje Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która protestuje przeciwko wprowadzeniu recept na pigułkę ellaOne.

EllaOne to produkt antykoncepcyjny zawierający octan uliprystalu, przeznaczony do stosowania w przypadkach nagłych, aby zapobiec ciąży po odbyciu stosunku płciowego bez zabezpieczenia lub w przypadku, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła. Środek został dopuszczony do obrotu w UE w 2009 r.; w styczniu 2015 r. Komisja Europejska zezwoliła na ich dopuszczenie do sprzedaży bez recepty.

Reklama

Według rządowego projektu dot. antykoncepcji awaryjnej oraz terapii w sytuacji zagrożenia życia hormonalne leki antykoncepcyjne (także pigułki ellaOne) będą mogły być sprzedawane jedynie na receptę.

W przesłanym PAP komunikacie Federacja apeluje o odrzucenie projektowanego przepisu.

"Antykoncepcja awaryjna ellaOne nie jest środkiem poronnym"

Według Federacji - wbrew argumentom ministerstwa zdrowia - "nastolatki nie nadużywają antykoncepcji doraźnej ellaOne". Organizacja przytacza wyniki badania zrealizowanego przez Millward Brown wśród farmaceutów, z którego wynika, że "w Polsce największą grupę klientów aptek decydujących się na zakup ellaOne stanowią osoby w wieku 25-30 lat (45 proc.)", a osoby w wieku poniżej 18 lat stanowią niespełna 2 proc. kupujących.

Organizacja wskazuje też, że "względy medyczne nie kwalifikują antykoncepcji awaryjnej ellaOne do wzmożonej kontroli lekarskiej". Według Federacji najczęściej odnotowywane skutki uboczne leku to: "niechciana ciąża, bóle głowy, nudności, bóle brzucha i bolesne okresy". "Nie są to zatem dolegliwości zagrażające życiu lub zdrowiu pacjentek, nie ma więc potrzeby reglamentowania sprzedaży antykoncepcji awaryjnej ellaOne decyzją lekarza" - głosi stanowisko Federacji.

Podkreślono w nim także, że "antykoncepcja awaryjna ellaOne nie jest środkiem poronnym".

"Należy z całą mocą podkreślić, że ellaOne nie jest skuteczna w przypadku wcześniejszego zajścia w ciążę i nie powoduje przerwania istniejącej ciąży. Zawiera ona substancję o nazwie octan uliprystalu, wpływającą na aktywność naturalnego hormonu, progesteronu, którego obecność jest niezbędna w celu wystąpienia owulacji. W rezultacie lek działa poprzez opóźnienie owulacji" - napisano w komunikacie.

Polska dołączy do Rosji, Węgier i Albanii

Zdaniem Federacji skutkiem wprowadzenia recept na pigułkę ellaOne będzie znaczne ograniczenie w Polsce możliwości zabezpieczania się kobiet przed niechcianą ciążą.

"W praktyce po takiej zmianie środek ten będzie w zasadzie niedostępny, ponieważ lekarze świadczący usługi w ramach NFZ w przeważającej mierze odmawiają wypisywania recept na środki antykoncepcji awaryjnej, powołując się na klauzulę sumienia. Uzyskanie recepty w prywatnym gabinecie (też nie zawsze możliwe) wiąże się z kolei z kosztami, często zbyt wysokimi dla kobiet o niższym statusie ekonomicznym" - oświadczyła Federacja.

Organizacja wskazuje, że "dodatkową barierą stanie się również czas potrzebny na uzyskanie recepty, który może oznaczać, że zastosowanie tego środka nie będzie już skuteczne" ponieważ preparat ma największą skuteczność, gdy zażyje się go 24 godziny po stosunku.

"Jeśli polski parlament przyjmie projektowany przepis, Polska dołączy do trzech krajów, które jako ostatnie w Europie dopuszczają sprzedaż antykoncepcji awaryjnej wyłącznie na receptę. Należą do nich: Rosja, Węgry, Albania" - stwierdza Federacja.

Zwraca też uwagę, że sposób sformułowania projektowanych przepisów - jeśli zostaną one uchwalone przez Sejm - "będzie oznaczał nie tylko to, że kupno antykoncepcji awaryjnej ellaOne - dostępnej od kwietnia 2015 r. bez recepty - znów będzie uzależnione od decyzji lekarza, czy przepisać ten środek czy nie, ale również, że każdy rodzaj antykoncepcji mający charakter produktu leczniczego będzie wydawany tylko na receptę".

Minister zdrowia: To przywrócenie normalności

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ocenił w czwartek, że rozwiązanie, by wszystkie hormonalne leki antykoncepcyjne - także pigułki ellaOne - były dostępne jedynie na receptę to przywrócenie normalności w zakresie dostępu do tych środków.

"Z jakichś zupełnie trudnych do uzasadnienia powodów, wśród sporej liczby środków antykoncepcyjnych jeden dostępny był bez recepty. I mało tego, był dostępny również dla dzieci. To sytuacja, która jest nie do zaakceptowania" - stwierdził minister, nawiązując do faktu, że osoby powyżej 15. roku życia mogą w myśl obowiązujących obecnie przepisów kupić EllaOne bez konieczności odbywania wizyty lekarskiej.

"Jest to środek, który niewątpliwie powinien być zaliczony do silnie działających; który ma określoną liczbę działań niepożądanych; który może kolidować i interreagować z innymi lekami; który może być przeciwwskazany w określonych sytuacjach zdrowotnych; który w niektórych sytuacjach zdrowotnych może być groźny" - dodał minister. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje