Gen. Polko odchodzi z armii

Roman Polko odchodzi z armii. Były dowódca GROM, a do niedawna wiceszef BBN, złożył wypowiedzenie stosunku zawodowej służby wojskowej.

Polko znajduje się obecnie w rezerwie kadrowej ministra obrony narodowej i jego decyzją został 3 listopada skierowany do wykonywania obowiązków służbowych w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego.

Reklama

Informację tę potwierdził w środę PAP rzecznik SG WP płk Sylwester Michalski. Jak podał, szef SGWP "uwzględniając doświadczenie, wiedzę i przygotowanie merytoryczne" gen. Polko skierował go do wykonywania zadań w Zarządzie Planowania Operacyjnego Sztabu.

Przyznał jednocześnie, że 4 listopada gen. Polko złożył wypowiedzenie stosunku zawodowej służby wojskowej; ma wykonywać obowiązki do czasu upływu jego terminu.

"Nie otrzymałem konkretnej oferty; przydzielenie obowiązków w rezerwie kadrowej to nie etat" - podkreślił w środę w rozmowie z PAP Polko, pytany o motywy swojej decyzji. "Jeżeli wojsko nie ma na mnie pomysłu, to sam go znajdę" - dodał.

"Nie chcę, jak wielu innych żołnierzy, czekać na decyzję dwa lata (tyle maksymalnie można przebywać w rezerwie kadrowej -PAP)" - wyjaśnił.

Polko dowodził w przeszłości m.in. jednostką specjalną GROM - dwukrotnie: od maja 2000 r. do lutego 2004 r., a także przez kilka miesięcy - od lutego do jesieni - w 2006 r.

W 2004 r. sam zrezygnował z dowodzenia GROM-em. Mówił, że "miał wiele pomysłów na funkcjonowanie jednostki, które nie uzyskały akceptacji" zwierzchników. Ówczesny szef MON Jerzy Szmajdziński podkreślał wtedy, że - choć "z żalem" - uszanował jego decyzję. Media pisały o konflikcie Polki ze Sztabem Generalnym. On sam wyjaśniał wtedy, że złożył wypowiedzenie, "gdyż system nie akceptuje inności". "Blokowanie mojego udziału w procesie decyzyjnym związanym z rozwojem GROM pozbawiło mnie faktycznej władzy i kontroli nad jednostką - nie pozbawiło mnie jedynie odpowiedzialności" - podkreślał.

Po odejściu z GROM-u Polko był doradcą prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. W listopadzie 2005 r. został doradcą szefa MSWiA Ludwika Dorna do spraw antyterrorystycznych. W 2006 r. decyzją ówczesnego szefa MON Radosława Sikorskiego został przywrócony do czynnej służby, z której odszedł w styczniu 2004 r. i "wrócił" do GROM-u. "Płk Polko zdjął na kilkanaście miesięcy mundur, ale to jest doświadczony oficer; wojsko zainwestowało w niego dużo, tak jak inwestuje się w każdego komandosa" - mówił wtedy Sikorski. Jesienią 2006 roku Polko przeszedł do BBN.

Rezygnację ze stanowiska wiceszefa BBN Polko złożył latem tego roku. Zrobił to po medialnych doniesieniach, że podejmował pracę zarobkową bez zgody przełożonego - poprowadził płatny wykład dla bankowców i uczył, jak dobierać współpracowników i przewodzić grupie, a także wystąpił w telewizyjnym reality show. Oficjalnie Polko nie zabrał głosu na ten temat; w środowisku wojskowych spekulowano zaś, że miał wymaganą akceptację.

Polko ukończył Wyższą Szkołę Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu na kierunku rozpoznawczym. Służył m.in. w 1. Pułku Specjalnym w Lublińcu i krakowskich "Czerwonych Beretach". Był także dowódcą 6. Batalionu Desantowo-Szturmowego w Niepołomicach oraz 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego z Bielska-Białej, który wchodził w skład NATO-wskiego kontyngentu KFOR w Kosowie.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: armia | półki | Polka | BBN | wypowiedzenie | Roman Polko | gen | polko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje