Gen. Skrzypczak: Polska Grupa Zbrojeniowa jest w stanie zapaści technologicznej

"Polska Grupa Zbrojeniowa jest w stanie zapaści technologicznej. Przez 2 lata nie zrobiło się tam nic" - powiedział w RMF FM gość Krzysztofa Ziemca gen. Waldemar Skrzypczak. Jak dodał, jego zdaniem w polskiej armii cały czas jest realizowany program sprzed 10 lat.

Krzysztof Ziemiec: Oczy całego świata, mam nadzieję, że także i pana, są zwrócone na Półwysep Koreański. Tam piękni sportowcy, piękne obiekty, piękna pogoda, mamy nadzieję też sukcesy przed nami... Ale tuż za granicą czai się wróg, bo Korea to jest jedno z ogniw tej osi zła. To są igrzyska na beczce prochu? W cieniu zbrojeń?

Reklama

Gen. Waldemar Skrzypczak: Myślę, że Korea Północna będzie tak długo nam zagrażała, jak długo Chiny będą jej na to pozwalały. Moim zdaniem, i to podkreślam z całą mocą, że Korea Północna, jej stanowisko, jej groźby wynikają z tego, że ona jest cynglem Chin na Stany Zjednoczone. Chińczycy manipulują w swoim interesie Koreą.

Były gesty pojednania. Myśli pan, że to jest tylko taka sztuczka na czas igrzysk? Czy to jest już przełom w tych stosunkach?

- Wydaje mi się, że jest to przełomem. Wynika to przede wszystkim z tego, że Donald Trump ogłosił w grudniu swoją strategię, gdzie mówi o Ameryce jako pierwszej, natomiast jako potencjalne zagrożenie wskazuje Chiny i Rosję, czyli to jest wieloznaczne...

No właśnie ta nowa doktryna wojenna: na pierwszym miejscu Korea Północna zagraża bezpieczeństwu światowemu. Cały czas to jest aktualne?

- Aktualne to jest na pewno. Korea Północna i Iran - one są mocno związane z Chinami. Raczej kluczową rolą w tym konflikcie, który ewentualnie by był, to są Chiny.

Myśli pan, że służby specjalne Korei Północnej buszują teraz na terenie Korei Południowej wśród sportowców, wśród działaczy, wśród polityków?

- Na pewno. Tak jak było kiedyś u nas w PRL-u, że wyjeżdżająca ekipa sportowców zawsze miała swoich patronów, opiekunów. Tak samo pewnie jest i w Korei Północnej.

Przejdźmy na nasze podwórko. Powiedział pan w jednym z ostatnich wywiadów, że pierwsza z misji nowego szefa MON-u, czyli ministra Mariusza Błaszczaka, to będzie stonowanie nastrojów w armii. Udało się?

- Mi się wydaje, że na pewno tak, ponieważ pan minister Błaszczak dokonał dużych zmian personalnych w kierownictwie resortu. Było to widać potrzebne. Armia wymaga stabilizacji, generalnie dobrego, rozsądnego kierowania: mniej propagandowego, a bardziej merytorycznego. Ufam, że pan minister Błaszczak wie, co robi, i że wie na czym polega merytoryczne kierowanie resortem obrony narodowej. Bo przecież to wojskowi odpowiadają za przygotowanie wojska do wojny. Natomiast politycy powinni stanowić tych, którzy ich wspierają, pomagają i chronią przed jakimiś zagrożeniami.

W personalnym takim spojrzeniu, to duże roszady. Niektórzy powiedzą nawet "czystki".

- Wie pan, u nas czystki są w zasadzie przy każdej zmianie rządu, przy każdej zmianie jakiejś ekipy rządzącej. Natomiast uważam, że ważną rzeczą jest, żeby te czystki służyły armii, poprzez to, że ludzie, którzy będą obejmowali stanowiska polityczne w armii, będą to ludzie przygotowani merytorycznie, ludzie kompetentni i ludzie, którzy są decyzyjni.

A ci są tacy, zdaniem pana?

- Ufam, że pan minister Błaszczak wie, kogo sobie dobiera. I wierzę w to, że coś się zacznie w końcu dziać w tej armii...

... Ale cały czas się dzieje.

- Widzi pan, dwa lata deklaracji, które składał minister Macierewicz... Ja jeszcze dwa lata temu powiedziałem, że bardzo wierzę w to, że minister Macierewicz zrobi to, co obiecuje. A w zasadzie nie zrobił nic, tak na dobrą sprawę, dla armii. A deklarował zrobienie skoku jakościowego. Ten skok się nie wydarzył, nie dzieje się nic takiego, co by zmieniło potencjał bojowy armii.

To jaki jest dzisiaj ten stan armii?

- Jest kiepski, kondycja armii jest kiepska. Nadal funkcjonują systemy poradzieckie w armii, czołgi T-72. Systemy obrony powietrznej są poradzieckie. Nie mamy skutecznego uzbrojenia, systemów rażenia, systemu walki, które powodowałyby to, że nasza armia jest zdolna oprzeć się na przykład agresji Rosji.

Jeszcze zapytam o stan ducha w armii. Są takie opinie, że Antoni Macierewicz jako minister był w tym gronie dowódców poważany. Wcześniej w armii podobno był bałagan, Antoni Macierewicz to zmienił.

- Wie pan co, nie wiem, czy ktokolwiek wątpi w ducha armii. Duch armii jest bardzo dobry, zawsze był dobry, bo ducha kształtują ludzie, którzy są prawdziwymi żołnierzami, a takich w armii polskiej nie brakuje. Ludzie, którzy przeszli Irak, Afganistan, to są naprawdę ludzie, którzy są zaprawieni w walce i w boju, trudno takich ludzi złamać, więc duch, wydaje mi się, w armii jest. Ale mówienie o tym, że to jest nowy patriotyzm, to jakby pozbawiać Polaków, którzy byli wcześniej, patriotyzmu. To że politycy nie mogą sobie poradzić z wojskiem, że są nieudolni, nie potrafią nim skutecznie kierować, to nie dotyczy tylko ministra Macierewicza, ale jego poprzedników również...

A Mariusz Błaszczak da radę?

- Z deklaracji pana ministra Błaszczaka, ze spokoju, który wprowadza w armii, wynika, że da sobie radę. Ufam, że postawi na ludzi kompetentnych, merytorycznych, i że zacznie naprawdę odbudowywać polskie siły zbrojne.

Na razie przeniósł siedzibę w al. Niepodległości, to też z okazji 100-lecia Niepodległości, ale również m.in. dlatego, że Antoni Macierewicz, były minister, został na Klonowej.

- Dziwne. Kuriozalna sytuacja, że minister Macierewicz jeszcze urzęduje na Klonowej. Klonowa jest przygotowana do tego, żeby minister obrony narodowej mógł prowadzić swoje odprawy w warunkach pełnej skrytości, pełnego zabezpieczenia przed obcym rozpoznaniem przed inwigilacją. Tam są takie systemy...

...Tam jest blisko ambasada Rosji. Bardzo blisko, tuż obok...

- Tak, z tyłu jest ambasada Rosji. Ale tam są takie systemy, które pozwalają szczelnie prowadzić odprawy, narady, spotkania, czyli jest tam bezpiecznie.

Myśli pan, że były minister będzie chciał mieć cały czas wpływ na MON?

- Myślę, że minister Błaszczak nie pozwoli sobie na to, bo minister Błaszczak jest osobą decyzyjną, widać wyraźnie, z charakterem, zatem nie sądzę, żeby sobie pozwolił na to, żeby ktokolwiek w jego resort śmiał się wtrącać.

Mówił pan o uzbrojeniu. Ten temat wzbudził wielkie emocje na sejmowej komisji obrony kilka dni temu. Opozycja grzmiała, że rząd nic nie robi, MON się bronił, że coś robi, a to opozycja przez te 8 lat nic nie robiła. Jak pan to ocenia? Jak dzisiaj ten stan modernizacyjny polskiej armii wygląda?

- Bardzo kiepsko. Zgadzam się z tym, że poprzednia ekipa niewiele zrobiła dla polskiej armii, mówię o PO. Jeśli chodzi o system uzbrojenia wynikało to przede wszystkim z tego, że byli niedecyzyjni, wahali się ciągle, nie podejmowali decyzji, lawirowali. A wydaje mi się, że to wynikało z tego, że tak na dobrą sprawę nie chcieli dawać pieniędzy na armię. Minione dwa lata to niestety jest tylko kontynuacja tego, co udało się w zasadzie odpalić lat temu dziesięć. Bo te programy zbrojeniowe, chociażby Kryl czy Rak, rzekome sukcesy ministra Macierewicza, to są sukcesy dowództwa wojsk lądowych z 2008 roku, kiedy te programy były uruchamiane. Niektórzy sobie przypisują nieswoje dokonania, ale to dotyczy i PO i PiS-u.

No dobrze, ale mamy też konkrety. To jest informacja RMF-u sprzed kilku dni: 4,5 mld dolarów za system Patriot. Dostawy: przełom 2021/2022. Dobry kontrakt? Możliwe dostawy? Realne?

- Możliwe. Natomiast ja bym chciał zwrócić tutaj uwagę na jedną rzecz: czy system Patriot, ten nawet w najnowocześniejszej wersji, będzie w stanie zwalczać Iskandery i R-500? Moim zdaniem nie. Te systemy manewrujące i te rakiety balistyczne, które mają w tej chwili Rosjanie, rozmieszczają je w obwodzie kaliningradzkim, niestety...

- Chce pan powiedzieć, że kupimy jakieś przestarzałe Patrioty?

Wydaje mi się, zostawiam to fachowcom, że te systemy nie będą skuteczne na najnowsze Iskandery i R-500 produkcji rosyjskiej, niestety.

No dobrze, ale jest to krok do przodu?

- Jest to krok do przodu, na pewno. Z tym, że jest jedna rzecz: moim zdaniem cały czas jest realizowany program sprzed 10 lat. I w zasadzie uważam, że nadszedł czas, aby zredefiniować wymagania. Wojskowi powinni teraz usiąść i w kontekście tego, co się dzieje technologicznie na świecie, zredefiniować swoje wymagania na polską armię, na polskie uposażenie. Niech pan zwróci uwagę, w Polskiej Grupie Zbrojeniowej przez 2 lata nie zrobiło się nic. Tam jest katastrofa. Polska Grupa Zbrojeniowa jest w stanie zapaści technologicznej.

Gen. Waldermar Skrzypczak: Nie sadzę, aby Trump zdecydował się na ruchy, które mogą osłabić nasze relacje w zakresie bezpieczeństwa. 

Polska i Europa Zachodnia są Trumpowi potrzebne"Nie sądzę, żeby (Donald) Trump zdecydował się na jakiekolwiek ruchy, które mogą osłabić nasze relacje w zakresie bezpieczeństwa, porozumień militarnych. Okazuje się, że w kontekście tego, co się dzieje i w tej strategii, którą Trump ogłosił w grudniu, Polska i Europa Zachodnia są Trumpowi potrzebne" - powiedział w internetowej części rozmowy z Krzysztofem Ziemcem gen. Waldemar Skrzypczak. 

W ten sposób odniósł się do oświadczenia Departamentu Stanu dotyczące nowelizacji ustawy o IPN. "Rozumiem, dlaczego Departament Stanu takie stanowisko zajmuje, bo przecież wielu kongresmenów jest mocno związanych z diasporą żydowską, wielu polityków, wielu przemysłowców. Zatem to jest tak jakby gest w kierunku bardziej nie Polski, a w kierunku tych ludzi, którzy naszą ustawę o IPN krytykują" - wyjaśnił gość RMF FM.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje