"GW": Polska to statek na wzburzonym morzu

Piątkowy sondaż CBOS, w którym to Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy od ośmiu lat wyprzedziło Platformę Obywatelską (26 do 23 proc.), poważnie zaniepokoił polityków PO. I - jak zauważa - "Gazeta Wyborcza", premier Donald Tusk coraz poważniej rozważa scenariusz, że za dwa lata to partia Jarosława Kaczyńskiego wróci do władzy.

Rzecznik rządku Paweł Graś również uważa, że powrót PiS do władzy jest realny, ale - jak sam stwierdza - wiązać się to będzie z "powrotem takich upiorów jak: wykorzystywanie służb do rozgrywek politycznych, kłótnie i obrażanie się na naszych międzynarodowych sąsiadów, podejrzliwość, zaściankowość i narodowe kompleksy".

Reklama

Cała ta sytuacja sprawiła, że w PiS widać dużą determinację - podaje dziennik. Sam Jarosław Kaczyński jeździ po kraju i nie mówi o Smoleńsku, ale o potrzebie naprawy finansów publicznych.

Wszystko to sprawia, że premier rozważa kilka scenariuszy, które mogłyby pomóc w poprawie wizerunku jego rządu i powrocie na czoła list sondażowych. 

Duża rekonstrukcja rządu

Jednym z pomysłów jest duża rekonstrukcja rządu i wejście do niego Grzegorza Schetyny - uważa "GW". To dałoby pewność Tuskowi, że Schetyna nie wystartowałby przeciwko niemu w wyborach na szefa partii, a poza tym Schetyna mógłby być wsparciem dla Tuska w rządzie. Byłoby to dość istotne, ponieważ aktualnie brakuje osoby, która dyscyplinowałaby ministrów.

Jednak taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, ponieważ Tusk nie ufa Schetynie.

Wymiana ministrów

Kolejny z pomysłów to płytsza rekonstrukcja rządu i wymiana kilku ministrów. I - jak dodaje - "Gazeta Wyborcza", głównymi kandydatami do dymisji są: minister edukacji Krystyna Szumilas, minister sportu Joanna Mucha, minister środowiska Marcin Korolec, minister transportu Sławomir Nowak, minister administracji i cyfryzacji Michał Boni oraz minister nauki Barbara Kudrycka.

Na dzień dzisiejszy, jest to najbardziej realny scenariusz, ponieważ nie wymaga układania się z nikim w partii i niesie za sobą nadzieję zmian.

Zmiana koalicjanta?


W zanadrzu pozostaje również inny scenariusz, a mianowicie próba stworzenia koalicji z SLD. Na ten temat ostatnimi czasu Tusk rozmawiał z Schetyną i szefem klubu PO Rafałem Grupińskim. Ale ta dwójka jasno stwierdziła, że nie ma zamiaru robić koalicji z PZPR-owskim aparatczykiem - podaje "Gazeta".

Według europosła PJN Michała Kamińskiego, dobrym wyjściem byłyby wcześniejsze wybory, które pozwoliłyby na nowe rozdanie i przedłużenie kadencji. PO jednak jest jednak dość sceptyczne w tym wypadku, ponieważ politycy tej partii dobrze pamiętają, że właśnie w ten sposób w 2007 roku PiS pożegnało się z władzą.

Do rozwiązania rządu potrzeba trzech piątych głosów, czyli taki pomysł musiałoby poprzeć PiS, ale partia Jarosława Kaczyńskiego nie pali się do tego - stwierdza "Gazeta".

Zdaniem Janusza Lewandowskiego "Polska to statek na wzburzonym morzu, a Tusk to kapitan, który odpowiada za statek, ale nie za fale".

Sondaż CBOS: PiS wygrywa, Platforma szuka poparcia

Z majowego sondażu CBOS wynika, że w wyborach parlamentarnych na PiS zagłosowałoby 26 proc. ankietowanych, którzy zadeklarowali udział w wyborach parlamentarnych, na PO głos oddałoby 23 proc.  

Wśród przyczyn spadku notowań politycy PO wymieniają kryzys gospodarczy, kłopoty z komunikacją z obywatelami, a niedawno zdymisjonowany ze stanowiska ministra sprawiedliwości Jarosław Gowin ocenił, że ten spadek to "fiasko polityki ciepłej wody w kranach". 

Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski przekonywał, że PO potrzebna jest konsekwentna realizacja celów. Mówił też, że PiS osiąga lepsze notowania w sondażach, bo prezes PiS Jarosław Kaczyński jest ostatnio rzadziej widoczny.      

Z tą oceną nie zgadza się sam Kaczyński, który podkreślił, że jeździ dużo po Polsce i tylko w ostatnich dwóch miesiącach spotkał się z mieszkańcami ok. 30 miejscowości.     

W kontekście wzrastającego poparcia dla PiS Kaczyński powiedział: - Pewien bardzo stabilny system partyjno-rządowy zaczyna się chwiać, widać objawy różnego rodzaju kłopotów, osłabienia, nerwów. Te kolejne oświadczenia, że wszystkiemu winne media, które dotąd popierały tę władzę - to jest wyraz znacznego już rozchwiania. Wyraźnie mamy do czynienia z sytuacją, gdy jest zakłócenie odbioru rzeczywistości przez rządzących, co też jest objawem bardzo poważnego kryzysu.  

M.M.


Dowiedz się więcej na temat: Tusk się boi?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy