​HFPC: Niewystarczające działania policji podczas Marszu Niepodległości

Działania policji podczas Marszu Niepodległości, mające zapewnić bezpieczeństwo osobom postronnym, były zdecydowanie niewystarczające - oceniła Fundacja Helsińska w przekazanym PAP raporcie z obserwacji marszu. Policja odniesie się do raportu po zapoznaniu się z nim.

"Oddalenie odwodów policyjnych od trasy przemarszu spowodowało, że policja reagowała na wydarzenia z opóźnieniem. Nie zabezpieczyła także newralgicznych punktów, które w przeszłości były już obiektem ataków i wandalizmu" - zaznaczyła fundacja. HFPC dodała w przygotowanym opracowaniu, że nie zaobserwowała zgodnej z przepisami reakcji policji na używanie przez niektórych uczestników przemarszu petard i innych środków pirotechnicznych. Brak takiej reakcji - zdaniem autorów raportu - uprawdopodabnia używanie petard w przyszłości podczas innych zgromadzeń i "czyni bezzasadnym wprowadzanie kolejnych ograniczeń w prawie o zgromadzeniach".

Reklama

"Organy mające stać na straży przepisów prawa nie wykorzystują już oddanych im do dyspozycji przepisów" - oceniono. Przyznano, że liderzy marszu wzywali wprawdzie do nieużywania materiałów pirotechnicznych, ale prośby te nie były skuteczne. "Obserwatorzy fundacji byli świadkami używania materiałów pirotechnicznych w pobliżu przedstawicieli staży marszu, którzy na takie zachowania nie reagowali" - dodała fundacja.

Podczas zorganizowanego 11 listopada w Warszawie przez środowiska narodowe Marszu Niepodległości doszło do burd w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej. Na tyłach ambasady podpalono budkę wartowniczą policji ochraniającej budynek. Na teren ambasady rzucano petardy i race. Marsz - na żądanie policji - został rozwiązany przez ratusz. Wcześniej do zamieszek doszło też przed skłotami przy ul. ks. Skorupki i ul. Wilczej; na pl. Zbawiciela podpalono instalację artystyczną "Tęcza". Zatrzymano 74 osoby.

Zdaniem fundacji zaakceptowanie przez władze Warszawy trasy przemarszu biegnącej wzdłuż muru ambasady rosyjskiej "powinno pociągnąć za sobą zabezpieczenie jej przez policję jako newralgicznego punktu przemarszu, co najmniej w sposób, w jaki zabezpieczona była Kancelaria Prezesa Rady Ministrów".

Fundacja pozytywnie oceniła natomiast działania policji "w zakresie zapewnienia uczestnikom zgromadzenia wolności wyrażania poglądów". Jej zdaniem także interwencje policjantów w sytuacjach naruszania porządku - jeśli były podejmowane - odznaczały się proporcjonalnością. "Obserwatorzy nie zanotowali przypadków nadużycia środków przymusu przez funkcjonariuszy" - zaznaczyła HFPC.

Zdaniem fundacji decyzja o rozwiązaniu marszu była uzasadniona. "Uważamy natomiast, iż informacja o rozwiązaniu marszu dotarła do jego uczestników ze zdecydowanie zbyt dużym opóźnieniem. Zarówno organizator, jak i policja powinni te informacje ogłosić natychmiast w sposób, który gwarantowałby, iż dotrze ona w najkrótszym możliwym czasie do wszystkich uczestników, a tak się nie stało" - zaznaczono w raporcie.

Marsz został formalnie rozwiązany przez ratusz o godz. 16.42. Tymczasem, według obserwatorów fundacji, informacja dotarła do uczestników przemarszu między godz. 17.15 a 17.30. "Wcześniej obserwatorzy nie słyszeli, by organizatorzy lub policja podawali komunikat o rozwiązaniu zgromadzenia" - zaznaczono w raporcie.

Przemarsz obserwowało 10 przedstawicieli HFPC. Fundacja wyjaśniła, że przygotowała raport, gdyż jednym z jej celów jest monitorowanie praktyki stosowania prawa odnoszącego się do wolności zgromadzeń.

"Policja odniesie się do raportu HFPC po zapoznaniu się z jego treścią" - powiedział rzecznik komendanta głównego policji insp. Mariusz Sokołowski. Komendant główny policji Marek Działoszyński mówił w piątek, że działania policji przy zabezpieczaniu marszu analizuje specjalny zespół kontrolny. "Policja nie odsunęła się od tej manifestacji, ona była w bezpośrednim sąsiedztwie tak, żeby reagować na ekscesy" - dodał.

W czwartek organizatorzy marszu potępili "burdy i pijackie ekscesy, jakie się wokół niego działy", wyrazili też "ubolewanie z powodu incydentu", do którego doszło przed ambasadą. Stołeczny ratusz we wtorek wstępnie oszacował zniszczenia na 120 tys. zł i zapowiedział, że będzie dochodzić ich pokrycia od organizatora marszu.

Dowiedz się więcej na temat: Warszawa | Marsz Niepodległości

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje