J. Kaczyński kontra były szef ABW w prokuraturze

B. premier Jarosław Kaczyński stawił się w poniedziałek po godz. 13 w łódzkiej prokuraturze okręgowej, gdzie dojdzie do jego konfrontacji z b. szefem ABW Bogdanem Święczkowskim w sprawie okoliczności śmierci b. posłanki SLD Barbary Blidy.

B. premier nie rozmawiał z dziennikarzami; wjechał na teren prokuratury samochodem.

Reklama

Wcześniej zakończyła się - trwająca niewiele ponad godzinę - konfrontacja Święczkowskiego z b. naczelnym prokuratorem wojskowym Tomaszem Szałkiem. Ten ostatni nie rozmawiał z dziennikarzami.

To już trzecia tura zaplanowanych przez śledczych konfrontacji świadków - uczestników narady u ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego, która odbyła się przed planowanym zatrzymaniem Blidy i dotyczyła m.in. śledztwa w sprawie mafii węglowej.

Pełnomocnik rodziny Blidów mec. Leszek Piotrowski powiedział przed konfrontacją, że ma ambicje "w końcu przygwoździć Święczkowskiego, żeby miał wreszcie postawione zarzuty prawno-karne". Przyznał, że zaczął pisać wniosek, w którym będzie domagał się postawienia zarzutów zarówno Święczkowskiemu, jak i Ziobrze.

- Uczestnictwo w zorganizowanej grupie przestępczej, fałszywe oskarżenie, nadużycie obowiązków i nie wiem jeszcze jak nazwać to, że tworzył klimat na rzecz zmiany prezesa Sądu Okręgowego w Katowicach. To jest coś, co chyba się jeszcze nie zdarzyło w Polsce. Dziwię się, że to nie jest przedmiotem prokuratorskich zarzutów do tej pory - powiedział mec. Piotrowski. Pytany kto stał na czele tej grupy, Piotrowski odparł, że "ówczesny premier".

- Ale jego zawinienie jest o wiele mniejsze niż tych dwóch panów; drugi to Zbigniew Ziobro. Po prostu zreferowali premierowi w sposób niezgodny z rzeczywistością stan sprawy węglowej na Śląsku i tym doprowadzili do całego łańcucha wydarzeń zakończonych wiadomą tragedią - dodał pełnomocnik Blidów.

- Święczkowski i Ziobro to będzie taki papierek lakmusowy, zobaczymy co zrobi z tym prokurator - zaznaczył.

Podkreślił, że jest coraz bardziej zły na tę sprawę. - To oburza mnie, że siedem czy osiem osób, ludzi kierujących wymiarem sprawiedliwości, urzędników na samej wierchuszce państwa składa rozbieżne zeznania co do zdarzeń, co do tego kto, co powiedział - dodał.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy