Jacek Czaputowicz: Nie bardzo jest za co przepraszać

"Premier Mateusz Morawiecki w swojej wypowiedzi podczas konferencji w Monachium miał na myśli tych, którzy współpracowali z nazistami. Wszyscy to wiemy" - powiedział w poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz.

W sobotę na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium podczas jednego z paneli dziennikarz Ronen Bergman, zwracając się do szefa polskiego rządu w sprawie nowelizacji ustawy o IPN przedstawił historię swojej urodzonej w Polsce matki, która przeżyła Holokaust, ale wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na gestapo przez Polaków. 

Reklama

Następnie oświadczył: "Gdybym opowiedział jej historię w Polsce, byłbym uznany za przestępcę? Co wy próbujecie zrobić? Dolewacie oliwy do ognia".   

Odpowiadając na pytanie Bergmana, Morawiecki powiedział m.in.: "Jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane, jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy (ang. perpetrators). Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy - nie tylko niemieccy".  

"Pan premier zrobił ukłon w stronę organizatorów i odpowiadał w języku angielskim. To nie jest jego ojczysty język, tam są pewne niuanse, które są znane Amerykanom, Brytyjczykom. Użył słowa jakiego użył, ale wszyscy wiemy, że chodziło mu o tych, którzy współpracowali z nazistami - czy to Polaków, Żydów czy inne narodowości" - powiedział Czaputowicz w Polsat News.   

W jego ocenie "wymowa tego zdania jest jednoznaczna". "Tu w żadnym wypadku nie było porównania zbrodni popełnianych przez Polaków - bo takie były - z tymi, które były popełniane przez przedstawicieli Żydów" - zaznaczył.   

Dopytywany, czy premier przeprosi za swoje słowa, odparł, że w tej sprawie "nie bardzo jest za co przepraszać". "Trzeba to po prostu wyjaśnić" - dodał.    

Konieczna interpretacja noweli ustawy o IPN przez TK

- Interpretacja nowelizacji ustawy o IPN przez Trybunał Konstytucyjny jest konieczna, żeby usunąć wątpliwości, które się pojawiają - ocenił w poniedziałek szef MSZ Jacek Czaputowicz. 

Prezydent Duda podpisał 6 lutego nowelizację ustawy o IPN. Następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy noweli ustawy o IPN nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz kwestię tzw. określoności przepisów prawa. 

Szef MSZ pytany o tę kwestię w Polsat News stwierdził, że badanie ustawy przez Trybunał Konstytucyjny na wniosek prezydenta jest normalną procedurą państwową. "Należy poczekać na orzeczenie TK. Myślę, że ciągle poruszamy się w sferze interpretacji i przypisywania złych intencji (...), a nie w sferze faktów" - zaznaczył Czaputowicz. 

"Jesteśmy na etapie decyzji Trybunału. Myślę, że w tym wypadku widzimy, co się dzieje, pewna interpretacja jest konieczna, żeby usunąć wątpliwości, które się pojawiają" - podkreślił szef polskiej dyplomacji.

W jego ocenie, wszelkie wątpliwości, które pojawiają się dziś wokół noweli o IPN, będą wzięte pod uwagę przez Trybunał.

Czaputowicz dopytywany, czy budzących zaniepokojenie przepisów nie można było doprecyzować na etapie prac Senatu, zauważył, że wówczas można byłoby odnieść wrażenie, że "państwo polskie ulega presji środowiska zewnętrznego".

"Incydent godny ubolewania"

Władze Izraela są odpowiedzialne za bezpieczeństwo polskiej placówki w Tel Awiwie i będziemy się tego domagać - powiedział w poniedziałek w Polsat News szef MSZ Jacek Czaputowicz. Jak ocenił, w Izraelu są widoczne "pewne nastroje antypolskie".     

Na wejściu do polskiej ambasady w Izraelu ktoś namalował sprayem swastyki i wypisał wulgarne, antypolskie hasła - potwierdził w niedzielę PAP dyrektor Biura Rzecznika Prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Artur Lompart. Polska zwróciła się do władz Izraela, by wyjaśniły incydent oraz podjęły działania w celu zapewnienia ochrony polskiej placówki dyplomatycznej.     

Według Czaputowicza, incydent ten jest "godny ubolewania". "Od razu została skierowana nota do władz Izraela z prośbą o zapewnienie bezpieczeństwa, o ukaranie i znalezienie sprawców" - powiedział szef polskiej dyplomacji.    

Jak podkreślił, "władze Izraela są odpowiedzialne za bezpieczeństwo polskiej placówki i będziemy się tego domagać". Szef MSZ zaznaczył przy tym, że "tutaj nasze działania są spokojne". 

"Ja bym nie podnosił tej kwestii, jako jakiejś, która mogłaby psuć nasze wzajemne stosunki" - zaznaczył szef MSZ.     

Czaputowicz ocenił, że w Izraelu są widoczne "pewne nastroje antypolskie". "To nie jest dobre z perspektywy zbliżenia naszych państw, bo uważam, że do takiego zbliżenia i współpracy należy powrócić" - mówił szef MSZ.    

Według ministra, w tej sytuacji potrzebna jest "edukacja, spokojna rozmowa, praca historyków". "Znak swastyki, jako znak państwa polskiego, jest nie do przyjęcia - potrzebna tam też jest edukacja" - podkreślił.     

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL