Joanna Kopcińska: Nagrodę dostałam, ale zwróciłam

Czy starcza pani do pierwszego? "Tak. Prowadziłam w życiu działalność gospodarczą. Potrafię oszczędzać i liczyć. Wspólnie z mężem prowadzę dom. Raz bywało lepiej, raz gorzej" - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM Joanna Kopcińska. Rzecznik rządu pytana przez Roberta Mazurka, czy dostała nagrodę odpowiada: tak, ale zwróciłam. "Zrobiłam kliknij, zrób przelew i nagrodę zwróciłam" – powiedziała. Jak podkreśliła: jako poseł zarabiałam więcej, niż teraz. "Ale nie narzekam" - dodała.

Robert Mazurek, RMF FM: Pani minister, a jednocześnie poseł z Łodzi. Na początek próbuję panią skłócić z połowa elektoratu: Widzew czy ŁKS? I nie można mówić, że Sparta Łódź.

Reklama

Joanna Kopcińska, rzecznik rządu: - Panie redaktorze, mam ten komfort, że zawsze mogę kibicować łódzkiej drużynie, czekam na derby w Ekstraklasie.

A ja niekoniecznie, dlatego że Widzew konkuruje z Polonią Warszawa w III lidze, na razie. Hanna Zdanowska, pani była koleżanka partyjna, obecna prezydent Łodzi, została wczoraj skazana nieprawomocnym wyrokiem za poświadczenie nieprawdy, ale będzie mogła kandydować w wyborach samorządowych. Czy pani wystartuje ponownie, tak jak w 2014 roku?

- Panie redaktorze, personalne wskazania, kto będzie wprowadzał dobrą zmianę w Łodzi za niebawem, wybierzemy najlepszego kandydata.

O naprawdę. Nie spodziewałem się odpowiedzi, że najgorszego wybierzemy.

- Taki, który będzie mógł skutecznie zawalczyć, aby Łodzi pomóc. Bo Łódź to miasto kochane przez młodych ludzi, Łódź kiedyś ośrodek kultury, Łódź przemysłowa...

Kochają ją na odległość, dlatego że uciekają do Warszawy.

- Dlatego, że Łódź straciła tożsamość. Chcemy zrobić wszystko, aby tę tożsamość odzyskała. Żeby to było miasto młodych ludzi, nie tylko z witaczy, ale realnie i faktycznie. Dające im poczucie bezpieczeństwa, możliwość pracy i bezpiecznego domu.

Pani poseł, nie pytałem o Łódź, pytałem o panią. Czy pani będzie kandydowała na prezydenta Łodzi?

- Za niebawem wskażemy nazwisko osoby, która powalczy z panią prezydent.

A ma pani ochotę?

- Ja mam tak dużo obowiązków, o czym choćby świadczy moja wizyta u pana, i nie tylko. Oprócz tego, że jestem rzecznikiem rządu, jestem też posłem, pracuję w Sejmie, to wystarczająca ilość obowiązków.

Czyli jak partia karze, to tak, ale żeby się pani wyrwała to niekoniecznie. Tłumaczę czasem na polski mowę polityków. Pani minister, kiedy będzie 100 dni premiera Morawieckiego?

- Panie redaktorze, 11 grudnia został powołany rząd Mateusza Morawieckiego, który sprawnie zabrał się do pracy. Rząd w nowym składzie realizuje wszystkie...

Skoro pani nie wie, to ja podpowiem: 21 marca w przyszłą środę.

- Ale to nieprawda, że nie wiem. Bo proszę zwrócić uwagę, że nie dał mi pan dokończyć mojej odpowiedzi. Chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Premier Mateusz Morawiecki wcześniej jako minister finansów sprawdził się, konstytucja dla biznesu...

Ależ my to wiemy. Jesteście znakomici, najlepsi na świecie. Lud was kocha, chcą na was głosować nawet w Czechach.

- Jeszcze nie na świecie, ale jesteśmy przykładem dla wielu krajów europejskich - tak.

To mówiłem - w Czechach.

- Chociażby jeżeli chodzi o walkę z rajami podatkowymi, o to co robimy dla naszego kraju od bezpieczeństwa militarnego, przez ekonomiczne po bezpieczeństwo finansowe polskich rodzin.

17 wiceministrów straciło wczoraj pracę. W tym między innymi Piotr Woźny, powołany 17 stycznia po niespełna dwóch miesiącach przestaje być ministrem. Przepraszam bardzo, ale czy w tym zapale nie złapaliście się przypadkiem za własną rękę? Nie za szybko?

- W walce ze smogiem przechodzimy od fazy koncepcyjnej do fazy realizacji. Pan Piotr Woźny...

I dlatego na początek postanowiliśmy zrealizować to tak, że wyrzucamy pełnomocnika rządu, tak?

- Panie redaktorze, pan będzie uprzejmy pozwolić mi dokończyć.

Naturalnie.

- To, że 17 wiceministrów odeszło, czyli premier przyjął ich dymisję, to konsekwentne działanie premiera, który zapowiedział nowy model zarządzania państwem - sprawne i efektywne państwo.

Ale dwa miesiące temu premier nie wiedział, że...

- ... ale pozwoli pan, pan Piotr Woźny, mam nadzieję, będzie realizował dalej zadania w walce ze smogiem, bo wprowadził wiele chociażby propozycji legislacyjnych, które pomagają w tym obszarze, a pieniądze do walki ze smogiem nie leżą w ministerstwach, tylko w agendach i instytucjach podległych rządowi, w związku z tym, nie chodzi o funkcję...

... pani minister, mogę zadać pytanie?

- ... już kończę, pozwoli pan, nie chodzi na jakim stanowisku będzie realizował zadanie, tylko ważne, żeby to robił skutecznie.

Pani minister, ja chciałbym czasami zadawać pytania.

- Już naprawdę ostatnie zdanie. Zmiany nie dotyczyły personaliów, tylko modelu zarządzania, dlatego w tej grupie znalazł się Piotr Woźny, ale zadanie dla niego pozostało i mamy nadzieję, że będzie je realizował.

To może jednak teraz zadam pytanie. Czy premier powołując 17 stycznia Piotra Woźnego na pełnomocnika rządu do walki ze smogiem i wiceministra przedsiębiorczości i technologii nie wiedział tego wszystkiego, o czym pani nam teraz mówi?

- No przecież premier w zeszły poniedziałek ogłaszał, że te zmiany, przegląd resortów, będą trwały kilka miesięcy, w wyniku tych oszczędności...

Ale zaraz, dwa miesiące temu powołujemy człowieka, teraz go odwołujemy, bo co? Bo pomyliliśmy się w powołaniu, albo nie wiedzieliśmy gdzie go powołać, więc go umieściliśmy w złym resorcie?

- Nie no, został faktycznie powołany, być może można było to zrobić od początku inaczej, przypisując inną funkcję panu Piotrowi Woźnemu, ale jedno jest pewne. To fachowiec z naprawdę wielkimi kwalifikacjami, dlatego znajdzie miejsce godne jego wiedzy i doświadczenia...

Piotr Woźny pewnie sobie poradzi, interesuje mnie tylko, czy ktoś będzie walczył ze smogiem.

- Właśnie to chciałam powiedzieć, że ważne aby realizował to zadanie, które przed nim i przed nami, przed rządem, zostało postawione.

Pani minister, czy starcza pani do pierwszego?

- Tak.

Chwilę zastanowienia i nie wiem, przeliczamy szybko, czy mam coś w portfelu?

- Nie, nie, powiem tak: prowadziłam w życiu działalność gospodarczą, od książki przychodów i rozchodów po pełną księgowość. Potrafię oszczędzać, potrafię liczyć, prowadzę dom, wspólnie z mężem, dajemy radę. Raz bywało lepiej, raz bywało gorzej, nie narzekam.

Wkrótce cała treść rozmowy.


Joanna Kopcińska o zapowiadanym proteście pielęgniarek i ratowników: Liczę, że minister zdrowia doprowadzi do porozumienia

"Liczę na to, że sprawny minister zdrowia da radę i doprowadzi do porozumienia z pielęgniarkami i ratownikami. Ten dialog trwa" - tak o zapowiadanym proteście osób, którym obiecano podwyżki mówiła w RMF FM Joanna Kopcińska.

W rozmowie z Robertem Mazurkiem wyjaśniała: "Pieniądze na podwyżki dla ratowników i pielęgniarek są zagwarantowane w budżecie, ale ci którzy nie podlegają, tak jak w przypadku ratowników bezpośrednio zatrudnieniu w państwowym ratownictwie, tylko zatrudniani są przez szpital, faktycznie mają kłopot z wyegzekwowaniem tego wynagrodzenia". Rzeczniczka rządu powiedziała także, że w Sejmie "leży ustawa o ratownictwie medycznym". "Ona już przeszła przez komisję zdrowia. Czekamy kiedy Marszałek Sejmu umieści ją w porządku obrad. (...) Liczę, że 20 marca ustawa ta będzie głosowana w Sejmie" - stwierdziła Kopcińska. 

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM kontynuowany był także temat nagrody, którą rzeczniczka rządu otrzymała, a zaraz potem zwróciła. Na pytanie Roberta Mazurka o kwotę, która wpłynęła na jej konto, Kopcińska odpowiedzieć nie chciała. "Dla niektórych pewnie dużo, ale nie była to kwota, która mogłaby wzbudzić gigantyczne emocje. Jako poseł zarabiałam więcej niż teraz jako sekretarz stanu i rzecznik rządu. Ale nie narzekam" - podkreśliła. 

Robert Mazurek swojego gościa pytał także o obiecany przez PiS, ale nadal niewprowadzony "pakiet demokratyczny". "Opozycja ma swoje prawa i może z nich do woli korzystać. (...) Z tego, że jest się w opozycji można korzystać, tylko trzeba być opozycją, która ma coś do powiedzenia, a nie tylko wychodzić i czasami tupać nogami" - powiedziała Kopcińska. Jak podkreślała, "w żaden sposób opozycja nie jest ograniczana", a "w pewnym zakresie można wypracować rozwiązania dla niej korzystne".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje